Aleteia

Św. Marek Eremita: mistrz odklejania od światowych obsesji [Wszyscy Świetni]

Udostępnij
Komentuj

Marek przede wszystkim przypominał swoim ziomom (a w tym gronie – przecież odtąd i nam), że chrzest to nie spoczęcie na laurach, a początek zmagań o to, by nie dać się pokonać trzem „wielkoludom zła": niewiedzy, lenistwu i zapomnieniu.

W czasie pamiętania o Bogu należy pomnożyć wysiłki, żeby Bóg wspomniał ciebie, kiedy zapomnisz o nim
– św. Marek Eremita.

 

O świętym Marku nazywanym Eremitą nie wiemy prawie nic. Podobnie jak setki innych wielkich chrześcijan z czasów – w których nie było dyktafonów, kamer Google i Wikipedii – skutecznie chowa się za utkaną z wielowiekowej odległości zasłoną.

Podobno żył w początkach V wieku. Jedni włączali go do grona tzw. Ojców Pustyni – początkowo głównie Koptów (później też mieszkańców Syrii i Palestyny), którzy szukając duchowej doskonałości szli na egipskie (a później i inne) pustynie, by tam, z dala od zgiełku, doskonalić się wewnętrznie i odklejać od światowych obsesji, które wtedy były dokładnie takie same jak dziś, tylko rozgrywały się w nieco innych dekoracjach.

Inni widzieli w nim ucznia świętego Jana Chryzostoma. Większość legend o jego życiu sugeruje, że odebrawszy staranne wykształcenie, poszedł na pustynię, ale nie przestał tam pisać. Pisał i pisał, prawie do samej śmierci (a umrzeć miał dociągnąwszy prawie do stu lat), tak skutecznie, mądrze i ciekawie, że w klasztorach w całej rozległej okolicy popularne być miało powiedzenie: „Sprzedaj wszystko i kup Marka!”.

Marek Eremita to nie tylko patron wszystkich pisarzy tęskniących za listą bestsellerów Empiku, którzy czasem wszystko by dali, by czytelnicy podobne frazy powtarzali o nich.

Marek przede wszystkim przypominał swoim ziomom (a w tym gronie – przecież odtąd i nam), że chrzest (przyjmowany wówczas najczęściej w dojrzałym wieku) to nie spoczęcie na laurach, a początek zmagań o to, by nie dać się pokonać trzem „wielkoludom zła”: niewiedzy, lenistwu i zapomnieniu.

To piewca chrześcijaństwa, które codziennie zmaga się o to, by w swoim chrześcijaństwie wytrwać. Doświadczony nauczyciel, który przypomina, że w relacji z Bogiem, chodzi nie tylko o to, byś Ty na niego patrzył, ale byś zastanowił się czasem nad tym, że On też stale patrzy na ciebie.

Pytanie, co wtedy widzi: czy nie może się napatrzeć z radości, czy dlatego, że płacze.

 

Jest to tekst Szymona Hołowni z autorskiego cyklu realizowanego dla Aletei, zatytułowanego: Wszyscy Świetni – Wszyscy Święci. Codziennie (zapraszamy na profil FB). Więcej nieoczywistych historii świętych znajdziesz w książce „Święci pierwszego kontaktu”.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail