Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail
Aleteia

Pedofilia. Poważny problem społeczny w Polsce (a nie tylko w Kościele)

CHŁOPIEC I DZIEWCZYNKA
Shutterstock
Udostępnij
Komentuj

Ponad 12% polskich dzieci i młodzieży doświadczyło wykorzystania seksualnego i jest to bardzo poważny problem społeczny – mówi ks. Adam Żak SJ, koordynator ds. ochrony dzieci i młodzieży przy Konferencji Episkopatu Polski.

Marcin Przeciszewski, KAI: Jaka jest skala przestępstw pedofilskich w Polsce? Na ile jest to problem dotyczący całego społeczeństwa?

Ojciec Adam Żak, jezuita*: Jest to bardzo poważny problem społeczny w Polsce. W ostatnich latach wzrasta liczba niektórych rodzajów przestępstw seksualnych przeciw małoletnim. Zdają się to potwierdzać pewne dane. Np. w 2007 r. w Polsce wzrosła drastycznie liczba wykrytych i zgłoszonych przestępstw wykorzystania seksualnego małoletnich. W całym społeczeństwie był to w przeciągu 2 lat wzrost 4-krotny – z 2 do ponad 8 tysięcy. Ten wzrost przestępstw wykrytych i zgłoszonych mógł po części wynikać z większej wrażliwości społecznej, ale również ze wzrostu liczby samych przestępstw na przestrzeni kilkunastu lat. Opublikowany przed paru miesiącami „Raport o zagrożeniach bezpieczeństwa i rozwoju dzieci w Polsce. Dzieci się liczą 2017” w rozdziale „Wykorzystywanie seksualne dzieci” podaje, że 12,4% dzieci i młodzieży w wieku 11-17 lat doświadczyło przynajmniej jednej z form wykorzystania seksualnego. Te i inne dostępne dane mówią, że mamy do czynienia z problemem społecznym.

 

Pedofilia wśród księży

Co – w oparciu o doświadczenia Księdza – można powiedzieć o skali przestępstw pedofilskich, jeśli chodzi o osoby duchowne?

Na to pytanie nie mam odpowiedzi, ale jest to, w świetle danych, zaledwie odprysk znacznie szerszego problemu społecznego. W krajach, gdzie ujawnienia przestępstw wśród duchownych miały miejsce w różnym czasie, np. w USA i w Niemczech, okazuje się, że ich skala jest podobna. Australijskie dane mniej więcej z tego samego okresu zdają się być znacznie wyższe. Na Zachodzie znaczący wzrost przypadków wykorzystywania seksualnego małoletnich wśród duchownych przypadł na lata silnych procesów przemian kulturowych i obyczajowych (w tym również w sferze seksualnej), objawiających się m.in. dezintegracją tradycyjnych wartości i więzi społecznych i rodzinnych – czyli na koniec lat 60. i na lata 70.

Zwrócę uwagę, że Polska znajdowała się wówczas za żelazną kurtyną, a głębokie procesy transformacyjne ruszyły na dobre dopiero po upadku komunizmu.

Wyjaśnijmy, jak w takim przypadku powinny działać struktury kościelne?

Zgodnie z hasłem „zero tolerancji”. Kiedy zgłoszone przestępstwo wykorzystania seksualnego osoby małoletniej zostaje uznane za prawdopodobne, to wówczas biskup (jeśli chodzi o księdza diecezjalnego) bądź przełożony zakonny (jeśli chodzi o zakonnika) powinien natychmiast poinformować Stolicę Apostolską, a konkretnie Kongregację Nauki Wiary – aby sprawie nadano bieg. Pierwszym etapem postępowania kanonicznego po zgłoszeniu jest dochodzenie wstępne, prowadzone na szczeblu diecezji bądź zakonu. Celem dochodzenia wstępnego jest właśnie ustalenie, czy dane przestępstwo jest lub nie jest prawdopodobne. Od ustalenia prawdopodobieństwa dalsze postępowanie toczy się pod kontrolą Stolicy Apostolskiej. Dlatego pod kontrolą, aby zapewnić skuteczność dalszego postępowania.

Trzeba uwierzyć diagnozie Benedykta XVI, że największym wrogiem Kościoła nie są zewnętrzni krytycy, lecz grzech w Kościele, którego skutkiem jest takie przyćmienie blasku Ewangelii, jakiego nie znały czasy prześladowań. Dlatego ten problem musi być rozwiązywany w sposób radykalny, zgodnie z hasłem: „Zero tolerancji dla pedofilii w Kościele”.

 

Pedofilia a nowe prawo

Kiedy struktury kościelne powinny zawiadamiać o zgłoszonych do nich przypadkach pedofilii państwowy wymiar sprawiedliwości?

13 lipca br. weszła w życie nowelizacja Kodeksu karnego, która wprowadziła obowiązek niezwłocznego zawiadomienia organów ścigania przez osoby, które mają wiedzę o przestępstwach wykorzystania seksualnego małoletnich. Nowe prawo, obowiązujące wszystkich obywateli, postawiło w nowej sytuacji nie tylko przełożonych kościelnych w odniesieniu do duchownych oskarżanych o popełnienie takiego przestępstwa, lecz także każdego duszpasterza, który w ramach pełnienia posługi uzyskałby wiadomość o takich czynach, niezależnie od tego, kto byłby ich sprawcą.

W przypadku, gdy podejrzanym jest duchowny, a wstępne ustalenia potwierdzą wiarygodnie prawdopodobieństwo popełnienia czynu zabronionego, wtedy przełożony ma obowiązek upewnić się, czy zgłoszenie już zostało dokonane, lub sprawić, że zostanie dokonane. Delegaci przełożonych kościelnych zostali odpowiednio przeszkoleni w tych sprawach i wiem, że znowelizowane wytyczne funkcjonują.

Jakie kary przewiduje Kościół wobec kapłanów dopuszczających się takich przestępstw?

Najpoważniejszą karą jest wydalenie ze stanu duchownego. Z danych, jakie Stolica Apostolska opublikowała parę lat temu za lata 2004 – 2014, wynika, że Kongregacja Nauki Wiary otrzymała w tym czasie 3420 zgłoszeń z całego świata, z czego wydaleniem ze stanu kapłańskiego, czyli najcięższą karą ukarano 848 duchownych, a 2572 kapłanów obłożono innymi karami kościelnymi. Mogła to być kara zawieszenia w posłudze kapłańskiej na pewną ilość lat, ograniczenia posługi, zakazu kontaktów z dziećmi i młodzieżą, itp. Kościół nie posiada środków przymusu, a kary kościelne zmierzają do „uzdrowienia” sprawcy, do tego, aby się nawrócił. Muszą one być też proporcjonalne do ciężkości czynów.

Jak Kościół powinien traktować ofiary bądź ich rodziny, które się zgłaszają, od kiedy powinna być im udzielana pomoc i jaka? 

Od momentu uzyskania informacji o prawdopodobnym przypadku wykorzystania seksualnego osoby małoletniej przełożony kościelny zobowiązany jest do udzielenia ofierze pomocy duchowej, psychologicznej i w razie potrzeby również prawnej. Pomoc i opieka należy się ofierze i jej rodzinie oraz wspólnocie kościelnej, w której miało miejsce przestępstwo. Pomoc ta rozpoczyna się od przyjęcia zgłoszenia.

 

Przyczyny pedofilii wśród księży

Jakie są główne przyczyny pedofilii wśród duchownych? 

Takie same, jak w innych grupach społecznych. Wykorzystanie seksualne małoletnich pojawia się często na końcu łańcucha uzależnień, któremu ulega dany człowiek, w tym i kapłan, z powodu własnej niedojrzałości: korzystania z używek, oddalania się od życia wspólnego, nie radzenia sobie ze stresem itd. Niedojrzałość, a nie dewiacyjne zaburzenia preferencji seksualnej, to najczęstsza przyczyna prowadząca do poszukiwania tego rodzaju „rekompensaty”.

Wśród przyczyn czynów pedofilskich znaczące miejsce zajmuje zatrzymanie rozwoju seksualnego sprawców na jakimś etapie dojrzewania. Co oznacza, że ich faktyczna tożsamość seksualna nigdy się nie wykształciła. Psychicznie, pod względem seksualnym i emocjonalnym pozostają oni nastolatkami niezdolnymi do dojrzałych relacji z rówieśnikami. W związku z tym nie szukają partnerki czy partnera dorosłego, tylko właśnie wśród nastolatków. Największym indywidualnym czynnikiem ryzyka jest po prostu niedojrzałość psychoseksualna. Stąd ogromne znaczenie formacji ludzkiej w nowicjatach zakonnych i w seminariach.

Natomiast czym innym są tzw. sprawcy preferencyjni, czyli tacy, którzy mają trwale zaburzoną preferencję seksualną. Jest ich stosunkowo niewielu. Przy czym mają oni największą ilość ofiar.

Czy istnieje związek między homoseksualizmem a pedofilią?

Może to być wyłącznie hipoteza badawcza, która nie została udowodniona. Faktem natomiast jest, że jeśli chodzi o sprawców wśród duchownych, to proporcje wykorzystywania chłopców i dziewczynek są odwrotne niż w świecie. Wśród świeckich najczęściej wykorzystywane są dziewczynki, natomiast przez duchownych chłopcy – 80%. Przyczyny tego zjawiska w Kościele są bardzo różne. Między innymi fakt, że dla księży na ogół chłopcy są bardziej dostępni. Sporą rolę zdaje się odgrywać również i w tym przypadku niedojrzałość psychoseksualna objawiająca się m.in. brakiem jasnej tożsamości seksualnej. W każdym razie sprawa wymaga badań w wielu kierunkach.

 

Walka z przemocą wobec dzieci

Czy – idąc wzorem Kościoła – nie przydałby się rodzaj narodowego programu ochrony dzieci i młodzieży w Polsce?

Polska jest sygnatariuszem nie tylko Konwencji Praw Dziecka, przyjętej ponad 25 lat temu przez ONZ, lecz także Konwencji Rady Europy o ochronie dzieci przed seksualnym wykorzystywaniem i niegodziwym traktowaniem w celach seksualnych, przyjętej w 2007 r. w Lanzarote. Podpisując i ratyfikując tę konwencję Polska zobowiązała się do budowy systemu prewencji. Rzecznik Praw Dziecka postuluje opracowanie Narodowej Strategii na Rzecz Walki z Przemocą Wobec Dzieci. Argumentów za takim rozwiązaniem jest wiele. Wspomniany już w tym wywiadzie raport „Dzieci się liczą 2017” dostarcza wielu argumentów.

*Ojciec Adam Żak – koordynator ds. ochrony dzieci i młodzieży ze strony Konferencji Episkopatu Polski, dyrektor Centrum Ochrony Dziecka przy Akademii Ignatianum w Krakowie.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail