Aleteia

Najważniejsze, to zaprzyjaźnić się z Jezusem. Bp Mendyk o bierzmowaniu

Udostępnij
Komentuj

Z biskupem Markiem Mendykiem spotykamy się na Jasnej Górze, podczas IV Kongresu Nowej Ewangelizacji, który w tym roku poświęcony jest przygotowaniu do bierzmowania.

Małgorzata Bilska: Ksiądz Biskup brał intensywny udział w pracach nad dokumentem KEP dotyczącym przygotowania młodzieży do bierzmowania w diecezjach. Dlaczego był potrzebny i co jest w nim największą innowacją?

Bp Marek Mendyk*: Należy pamiętać, że ostatni dokument KEP odnoszący się wprost do sakramentu bierzmowania to była Instrukcja duszpasterska pochodząca z 16 stycznia 1975 r. I tu właściwie mogłaby być odpowiedź na Pani pytanie. Przyszedł inny czas, „zmienił się” kandydat do bierzmowania, okoliczności i środowisko, w którym on dorasta. Jeśli mowa o środowisku to należy zwrócić szczególną uwagę na rodzinę i atmosferę życia religijnego i moralnego rodziny. Potrzeba było takiego dokumentu, który uwzględniałby te wszystkie okoliczności.

W swoim wystąpieniu podczas Kongresu kilka razy wracał ksiądz biskup do kwestii aktywnych metod pracy z młodzieżą, podczas katechezy w szkole i w parafiach. Katecheci są zbyt bierni?

Katecheci na różne sposoby starają się, aby lekcje religii prowadzone w szkole miały swój urok i odpowiedni klimat potrzebny do przekazu wiary. I nie można o wszystkich powiedzieć, że są bierni albo że brak im pomysłów na aktywizację młodych.

Chociaż może niektórym rzeczywiście brakuje pomysłu. Jednak, jeśli podczas wykładu mówiłem o potrzebie aktywizacji młodych kandydatów do bierzmowania to po to, by pokazać, że klimat katechezy sakramentalnej, katechezy wspólnotowej w parafii musi różnić się od tego co niesie rytm szkoły. Na spotkaniach w małych grupach nie może dominować metoda podająca, młodzi nie chcą słuchać kolejnych kazań. Chcą, żeby też ich posłuchać, chcą żeby mieć dla nich czas, chcą słuchać świadectwa zarówno tego, który prowadzi spotkanie, jak i świadectwa im współczesnych ludzi, których znają z różnych spotkań, telewizyjnych wywiadów, książek, opowiadań z historii…

Owszem, chętnie też poznają nowe słowa z zakresu teologii, terminy wyrażające prawdy wiary, ale jeśli się im to przedstawi w sposób dla nich przystępny i zrozumiały. Ja bardzo wierzę w polską młodzież i wiem, że szukają dobrych i mądrych przewodników, którzy im na tym ważnym etapie chrześcijańskiej inicjacji przyjdą z pomocą. I niekoniecznie muszą to być katecheci, duszpasterze. Kongres jasnogórski pokazał, że dynamicznie rozwija się zastęp młodych świeckich animatorów, którzy na etapie dorastania do wiary poznali Jezusa i teraz chętnie się tą wiarą dzielą. Oni naprawdę pięknie tę misję spełniają.

Dokument wspomina o pogłębieniu relacji, zażyłości z Bogiem. Ksiądz biskup mówił wręcz o przyjaźni z Jezusem… Czy nie jest tak, że do bierzmowania najlepiej umieją przygotować osoby, które dla uczniów stają się mistrzami, bo same mają doświadczenie takiej przyjaźni? To dość szczególny sakrament.

Tylko ci, którzy sami doświadczyli takiej przyjaźni z Jezusem, będą wiarygodni. Potrzebni są ludzie promieniujący radością wiary. Oni są w stanie przekonać młodych i odważnie powiedzieć: jeśli mi Pan Bóg pomógł zrozumieć i uporządkować moje trudne życiowe sprawy to może pomóc także i tobie i wszystkim innym, którzy przeżywają trudne i po ludzku niezrozumiałe problemy.

Jezus dzisiaj także leczy, też kocha bezgraniczną miłością, współczuje, wzrusza się i pomaga odbudować relacje z osobami bliskimi i z Nim samym. Bóg to nie jest jakaś mglista idea. Ale żywy, prawdziwy, osobowy Bóg – bliski człowiekowi i znający go lepiej niż on sam siebie.

Kongres rokuje na konkretne zmiany w parafiach? 

Spotykając się z uczestnikami kongresu, słuchając także ich świadectw, podziwiając też ich misyjny zapał, wyjeżdżam z nadzieją, że coś ważnego może się dokonać we wspólnotach, do których wrócą. Jasne, że nie od razu i nie wszędzie. Wszystko ma swój czas, chociaż dla Pana Boga nie ma nic niemożliwego. To On jest sprawcą ewangelizacji! Pozwólmy więc działać Duchowi Świętemu.

Trzeba też pamiętać: nawet najlepsza Instrukcja czy najlepiej skonstruowany program duszpasterski – choć są bardzo ważne – to jednak nie są w stanie zmienić człowieka. Potrzeba łaski. Trzeba, żeby ten czas wzrastania czy dorastania do wiary, chrześcijańskiej inicjacji, obejmował nie tylko kandydata do bierzmowania, ale i całą jego rodzinę.

Niechby to było raczej zaproszenie, a może lepiej powiedzieć: wezwanie, aby wejść w zażyłą, wewnętrzną więź z Jezusem; by radykalnie, całym sercem otworzyć się na wewnętrzne poznanie Jezusa, na trwanie w przyjaźni z Nim. Chodzi o takie doświadczenie, które przemienia. Chodzi o czas życiowego przełomu.

*Bp Marek Mendyk jest biskupem pomocniczym diecezji legnickiej, dr. teologii, przewodniczącym Komisji Wychowania Katolickiego KEP

Udostępnij
Komentuj
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail