Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Czy seks powinien być priorytetem w małżeństwie?

PARA W ŁÓŻKU
Shutterstock
Udostępnij

Żona musi czuć emocjonalną bliskość z mężem, by móc się na niego otworzyć w seksie. Mąż natomiast potrzebuje kochać się z żoną, by czuć się z nią silnie związanym emocjonalnie.

Długie godziny w pracy, dzieci, dbanie o dom, spłacanie kredytu skutecznie zabierają nam energię. Chcemy być blisko w naszych związkach, jednak niekiedy brakuje już na to siły. Żona musi czuć emocjonalną bliskość z mężem, by móc się na niego otworzyć w seksie. Mąż natomiast potrzebuje kochać się z żoną, by czuć się z nią silnie związanym emocjonalnie.

Jesteśmy tak różni, a jednocześnie tak wspaniale się uzupełniamy. Carolyn Evans w swojej książce pisze, że „współżycie jest czymś, czego oboje małżonkowie mają prawo oczekiwać, podobnie jak wzajemnego zrozumienia, dzielenia się przeżyciami, obowiązkami domowymi, opieką nad dziećmi. Jeśli seks się nie wydarza, małżeństwo zaczyna się chwiać”.

Oczywiście, wyłączamy tu sytuacje, w których choroba czy inny ważny czynnik uniemożliwia bliskość. Jednak jak dodaje autorka – „przedłużająca się wstrzemięźliwość o niezidentyfikowanej przyczynie może wstrząsnąć najlepszym związkiem”.

Co brak seksu robi z mężczyznami?

„Bardzo kocham moją żonę” – pisze George, który szuka porad małżeńskich, ponieważ żyje z żoną prawie w celibacie, kochając się nią kilka razy w roku. Dodaje: „Chciałbym powiedzieć jej, co czuję w związku z brakiem seksu w naszym małżeństwie i że metoda kulkowa mogłaby odbudować naszą więź. Najbardziej zależy mi na tym, żeby zdała sobie sprawę, jakie jest nasze małżeństwo dziś i jakie mogłoby być”.

Cierpi na tym relacja małżonków, jak i mąż, który staje się spięty, odczuwa fizyczny dyskomfort i zaczyna coraz częściej narzekać.

 

Oddaliliście się od siebie? 

Autorka przechodziła kryzys małżeński i zastanawiając się nad jego przyczyną, doszła do wniosku, że z mężem oddalili się od siebie fizycznie. Postanowiła działać. Zadając wiele pytań i przechodząc wiele zabawnych sytuacji, w końcu podarowała swojemu mężowi wyjątkowy prezent, a była to sakiewka z 40 kulkami, jako że miał 40 urodziny.

Te 40 kulek oznaczało 40 dni seksu. Kiedy jej mąż pragnął bliskości, miał wrzucić kulkę do miseczki ustawionej w umówionym wcześniej miejscu. Realizacja jego pragnienia miała nastąpić w ciągu 24 godzin. To w największym skrócie, autorka dodaje przykłady z życia jakimi przedmiotami kulek nie warto zastępować, co dzieje się, gdy jedno z małżonków jest chore, co może wyłączyć kulkę z małżeńskiej gry.

 

Czy to działa?

Znaczna poprawa komunikacji, radość z małżeństwa i odbudowywanie więzi nastąpiło w małżeństwie Carolyn, a wielu innym małżeństwom ten sposób ułatwił rozmowę o seksie i zmniejszył skrępowanie.

Zadowoleni małżonkowie ślą do autorki takie oto maile: „Nagromadzone urazy sprawiały, że stale byliśmy spięci i nieszczęśliwi. Przyznaję, że wtedy karałam męża, odmawiając mu seksu. Metoda kulkowa okazała się dla nas punktem zwrotnym i wprowadziła do naszego małżeństwa pozytywne zmiany” – deklaruje Lela.

„Wiem, jak bardzo wyczerpująca jest praca mojego męża – pisze Alicia. – Kiedy wracał do domu po długiej nieobecności, przez cały następny tydzień próbowałam wyśledzić, czy jest gotowy na seks, czy może potrzebuje jeszcze odpoczynku, a może jest na mnie zły, bo dawno się nie kochaliśmy. Dzięki kulkom nie muszę się już zastanawiać”.

„Nie chodzi mi tylko o seks, którym teraz się cieszymy, ale o to, że kulki zwróciły mi moją żonę i ułatwiły nam porozumiewanie się ze sobą” – zapewnia Andrew.

To najlepszy prezent, jaki w życiu dostałem. Powiedziałem żonie, że jeśli o mnie chodzi, to będę w siódmym niebie, jeśli na następne święta też dostanę kulki” – pisze uszczęśliwiony Billy.

„Nareszcie ktoś wymyślił jasną, prostą i zabawną metodę poradzenia sobie z problemem! Przez «problem» rozumiem trudność związaną z inicjowaniem współżycia i odpowiedzią na tę propozycję” – rekomenduje kulkową metodę Mark Gungor, znany amerykański pastor.

Więcej o zasadach, efektach i zabawnych sytuacjach z nią związanych przeczytacie w książce „Kulka po kulce” Carolyn Evans i Marka Gungora, wydanej przez Oficynę Wydawniczą VOCATIO.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail