Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail
Aleteia

Katoliccy miliarderzy – dlaczego nie ma ich w Polsce i jak bardzo są potrzebni?

MILIONER
Shutterstock
Udostępnij

Przez lata utrwaliło się sporo przekonań, które związały wielu wspaniałym ludziom ręce. „Bo przecież bogacenie się stoi w sprzeczności do naszej wiary”, sądzą.

„Wyobrażasz sobie świat, w którym listy stu najbogatszych obywateli większości państw obsadzają katoliccy miliarderzy i multimilionerzy? Wyobrażasz sobie świat, w którym najpotężniejsi politycy i partie polityczne, przez wzgląd na siłę ekonomiczną katolickich przedsiębiorców, początkowo nawet bardziej z wyrachowania niż z przekonania, zaczynają myśleć o prawodawstwie coraz bardziej wg prawa naturalnego niż politycznej poprawności i mody ostatnich lat? […] Ja to sobie wyobrażam i uważam, że droga do takiego stanu rzeczy nie prowadzi tylko i wyłącznie przez modlitwę i gorące oczekiwanie, ale — jak to zawsze było w katolickim świecie — poprzez modlitwę i pracę”.

Książka, która wywoła prawdziwą rewolucję?

Mam taką nadzieję. Zresztą, nie napisałbym tego ebooka, gdybym nie wierzył, że autentyczna zmiana jest możliwa, i gdybym nie uważał, że jest naprawdę potrzebna. Temat chodził mi po głowie od dawna. Tytuł „Katoliccy miliarderzy – dlaczego nie ma ich w Polsce i jak bardzo są potrzebni?” na niektórych działa jak płachta na byka.

„Panie, katolicki miliarder to oksymoron”, twierdzą. Ale nie, to nie jest żadna prowokacja, żeby zrobić medialny szum wokół książki. Naprawdę chciałbym, żeby w Polsce pojawili się katoliccy miliarderzy i multimilionerzy. Dlaczego? Żeby posiadanymi zasobami zmieniali świat na Bożą chwałę.

Tak, wiem, że temat jest dość kontrowersyjny. Przez lata utrwaliło się sporo przekonań, które związały wielu wspaniałym ludziom ręce. „Bo przecież bogacenie się stoi w sprzeczności do naszej wiary”, sądzą. Sama myśl o bogactwie wydaje się grzeszna, a człowiek, który pragnie sukcesu, to pyszałek, prawda?

Choroby katolików

My, katolicy, cierpimy na parę – ujmijmy to – chorób, które odbierają nam siłę. Problemem są też warunki, w których funkcjonujemy, bo nie ulega wątpliwości, że relacje między Państwem a Kościołem katolickim w Polsce są – delikatnie mówiąc – nie takie, jakie być powinny. Nie powiem, że ryba psuje się od głowy, powiem jednak, że reguły gry definiują samą grę. A tak się składa, że zarówno Państwo, jak i Kościół określają reguły.

Czy da się inaczej? Tak, jestem przekonany, że świat może i powinien wyglądać inaczej. Właśnie dlatego napisałem tę książkę – żeby zachęcić Zacnych Czytelników do refleksji. Oczywiście, z nadzieją na to, że od refleksji przejdą do czynów i zechcą zmieniać świat na Bożą chwałę. Tak, jak czynił to jeden z moich ulubionych świętych – św. Maksymilian Maria Kolbe.

 

Jeśli nie my, to…?

Na początku zacytowałem fragment rozdziału „Dlaczego piszę to, co piszę?”. Teraz przytoczę słowa z rozdziału, który zamyka ebooka.

„Na zakończenie dodam tylko, że jeśli nie my, to oni. Jacy znowu oni? Ludzie, którzy nie podzielają naszych wartości, a nawet wyznają poglądy, które stoją w sprzeczności z naszymi. Konflikt ideowy w takiej sytuacji jest nieunikniony. A wygra ten, kto ma większe zasoby i większą siłę rażenia. Jeśli «paliwa» nie dostarczą katoliccy miliarderzy i milionerzy, dostarczą go… miliarderzy i milionerzy niekatoliccy. Chyba nie muszę dodawać, że wspomogą drugą stronę i co z tego wynika dla nas?”.

Dlaczego uwielbiam św. Maksymiliana? Jeden z powodów jest bardzo osobisty, ale o tym… piszę w książce, dlatego musisz mi wybaczyć brak szczegółów. Powiem tylko, że mój syn Maksio nie bez powodu otrzymał takie imię.

 

Mierzyć na cały świat

Prawdę mówiąc, podziwiam o. Kolbe za wiele rzeczy. Jedną z nich są ogromne aspiracje. Czy wiesz, jaki cel postawił sobie św. Maksymilian? Jego celem było podbicie dla Niepokalanej wszystkich dusz i każdej z osobna. Co z tego wynika dla nas? Ano to, że św. Maksymilian nie ograniczał się do najbliższego otoczenia ani nawet do samej Polski – mierzył w cały świat.

Czasami odnoszę wrażenie, że trochę nam brakuje takiej miary. W wielu kwestiach zresztą, bo również w biznesie czy polityce (a raczej w tym, co za politykę bierze większość osób). Na pewne sprawy trzeba patrzeć szeroko, bo nawet jeśli żyjemy lokalnie, wielkie sprawy mają wpływ na nasze życie (np. unijne regulacje wpływają na życie polskiego rolnika z Podlasia czy Lubelszczyzny).

Łatwo jest powiedzieć, że katolikowi nie godzi się być bogatym. Pytanie, czy godzi się nam patrzeć bezczynnie na to, co robią wielcy tego świata, którzy nie tylko nie wierzą w Boga, ale wręcz z nim walczą, na każdym polu zresztą.

Dlaczego napisałem „patrzeć bezczynnie”? Ponieważ sama wola tu nie wystarczy. Jeśli nie mamy narzędzi, żeby im się przeciwstawić, to nie przeciwstawimy im się. Tak, to aż tak proste. A jednocześnie przerażające.

„A może właśnie tak ma być”, myślisz sobie? Jeśli tak, spójrz, proszę, na tę sprawę w następujący sposób. Jeśli wielcy tego świata, którzy walczą z Kościołem katolickim, zgromadzą większość zasobów, to czy nie odbije się to na każdym aspekcie naszego życia? Na mediach, na szkole, na prawie, na zakresie tzw. poprawności politycznej albo mowy nienawiści? Pytanie brzmi: co czeka człowieka, który wychowuje się w takim świecie? Jakie życie przed nim? I – co najważniejsze – co z jego życiem wiecznym?

 

Życzenia świąteczne

Nie, to nie pomyłka. W tekście „Dlaczego warto wysyłać kartki świąteczne po świętach?” wyłożyłem swoją filozofię składania życzeń. Uważam, że przed świętami warto życzyć dobrego do nich przygotowania, w ich trakcie – dobrego przeżywania, a po nich – ich dobrych owoców.

Dodatkowym plusem składania takich „spóźnionych” świątecznych życzeń jest to, że początek roku to znakomity czas, by oddać się refleksji. Bo kiedy, jeśli nie teraz? W grudniu czas pędził jak szalony, nieprawdaż? A kiedyś trzeba zatrzymać się na chwilę, żeby spokojnie podsumować miniony rok oraz zastanowić się, co dalej. No właśnie, co dalej?

Życzę Ci dobrych owoców tych świąt Bożego Narodzenia. Mam nadzieję, że czeka Cię wspaniały rok pełen pięknych, dobrych i mądrych słów oraz czynów. Życzę Ci też owocnej lektury książki „Katoliccy miliarderzy – dlaczego nie ma ich w Polsce i jak bardzo są potrzebni?”. Dlaczego „wciskam” Ci tego ebooka? Ponieważ wierzę, że to będzie dla Ciebie źródło inspiracji – dobry punkt wyjścia dla planów na rok 2018.

Ebook „Katoliccy miliarderzy – dlaczego nie ma ich w Polsce i jak bardzo są potrzebni?” można pobrać już za symboliczną złotówkę TUTAJ.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail