Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Na terenie obozu zagłady znaleziono wisiorek podobny do tego, jaki nosiła Anna Frank

WISIOREK, ANNA FRANK
Zdjęcie po lewej dzięki uprzejmości Instytutu Yad Vashem. Autor zdjęcia po prawej nieznany, Wikipedia.
Po lewej: Wisiorek znaleziony w Sobiborze, dawnym nazistowskim obozie zagłady. Po prawej: Anna Frank w wieku 6 lat, w szkole Montessori w Amsterdamie, 1940.
Udostępnij

Ta mała, trójkątna zawieszka opowiada wielką historię.

W leniwe sobotnie poranki, zanim reszta rodziny wstanie, zwijam się w kłębek na kanapie i pasjami oglądam filmy dokumentalne o odkryciach archeologicznych, tajemniczych błyskotkach ukrytych głęboko w muzealnych magazynach albo gdzieś na półkach w starych, szacownych domostwach. Uwielbiam te maleńkie skarby – opowiadają wielkie historie.

Czytaj także: Trzyletnia Luda. Najmłodsza więźniarka Auschwitz

 

Wisiorek znaleziony w Sobiborze

Kiedy trafiłam na wiadomość o pewnym wisiorku, odkopanym w miejscu, gdzie rozbierali się ludzie idący do komory gazowej w obozie zagłady w Sobiborze, zaczęłam przeczesywać internet w poszukiwaniu dalszych informacji. Zafascynowało mnie to i głęboko poruszyło. Szczególnie, że wisiorek – trójkącik z hebrajskim napisem „Mazzal tow” („szczęście”, „gratulacje”) po jednej stronie oraz hebrajską literą oznaczająca Boga i trzema gwiazdkami Dawida po drugiej – mógł należeć do 14-letniej Karoliny Cohn, i bardzo przypomina ten, który miała Anna Frank.

Niewiele wiemy o Karolinie, prócz tego, że pochodziła z Frankfurtu, ale dzięki temu wisiorkowi możemy zgadywać, jak wyglądało jej życie. Choć nigdy nie poznamy szczegółów, wiemy, że Karolina była kochana i dbano o nią. Wiemy, że była pobożna i dumna.

Wiemy też, że jej historia – tak jak Anny Frank – pełna była miłości i bólu. Wiemy, że nie dana jej była jasna przyszłość. Wiemy, że przeżyła grozę, która wykracza daleko poza nasze wyobrażenia. Wiemy, że była istotą ludzką, i że mogła być każdym i każdą z nas.

 

WISIOREK, ANNA FRANK
Zdjęcie dzięki uprzejmości Instytutu Yad Vashem.
Awers i rewers wisiorka: po lewej imię Boga, zapisane po hebrajsku, otoczone trzema gwiazdami Dawida; po prawej „Mazzal tow” w języku hebrajskim z datą i miejscem urodzenia.

 

Dziennik Anny Frank

Lektura „Dziennika Anny Frank” zmieniła mój sposób widzenia świata – to doświadczenie, które dzieli ze mną każdy, kto ma serce i duszę. W wieku 13 lat wiedziałam oczywiście o Holokauście i jego okropnościach, rozumiałam też w pewnym stopniu zło wyrządzone narodowi żydowskiemu, ale dzięki Annie Frank ta wiedza zyskała ludzki wymiar. Dla mnie i dla wszystkich, którzy ją poznali.

Czytając „Dziennik”, strona po stronie poznawałam dziewczynkę w moim wieku, która jednak nie spędzała czasu tak jak ja – nie chodziła do szkoły, nie spotykała się z przyjaciółkami, nie sypiała w ich domach, chichocząc do późna w nocy. Ukrywała się u kolejnych rodzin na ciasnych strychach, modląc się, by nie dopadli jej naziści. A jednak z kart „Dziennika” wyłaniania się dziewczynka bardzo podobna do mnie. Taka, która rumieni się, po raz pierwszy zakochana. Taka, którą denerwują jej rodzice. Taka, która uwielbia pisać. Taka, która pokłada nadzieję w ludzkości i wierzy w jasną przyszłość.

Wielki dar, jaki ofiarowała nam Anna w swoim dzienniku, to coś więcej niż możliwość zrozumienia, jak to było być Żydówką (lub dzielną Holenderką) w czasie Holokaustu.

Jej dziennik przypomina nam o ludzkich zaletach – dotyczy to też Karoliny, każdego spośród milionów ofiar Holokaustu, ofiar współczesnych okrucieństw, a nawet naszych sąsiadów – i mówi, że historia to nie tylko wiedza o przeszłości, ale losy prawdziwych, kochanych i kochających ludzi. Ludzi bardzo do nas podobnych. Choć nie poznamy ich opowieści, zasługują na to, by o nich pamiętać. Ich odwaga pozwoli nam nie dopuścić do tego, by przeszłość się powtórzyła, pozwoli nam być lepszymi. Troszczyć się o świat i ludzi wokół nas.

Czytaj także: Pan Kazik i jego brawurowa ucieczka z Auschwitz

Czytaj także: Powstaje film o Położnej z Auschwitz. Mengele kazał jej zabijać dzieci, ona nie posłuchała… Rozmowa z reżyserką

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail