Aleteia

List do (przyszłego) narzeczonego mojej dorosłej (kiedyś) córki

ZAKOCHANA PARA
Shutterstock
Udostępnij

Jeśli będę widział swoją córkę uśmiechniętą przy Tobie, być może i ja się kiedyś do Ciebie uśmiechnę.

Chłopaku mojej córki!

Poznaliśmy się w końcu. Słyszałem o Tobie dużo dobrego; mieliśmy się zobaczyć po raz pierwszy na nartach, ale moja żona nalegała na wspólną kolację kilka dni przed wyjazdem. Kiedyś kumpel, który ma już dorosłą córkę, powiedział, że rodzicielstwo to ciągła nauka powolnego tracenia własnego dziecka.

Wszedłeś wczoraj z córką do kuchni, jak kroiłem warzywa. Zmierzyłem Cię wzrokiem i pomyślałem: „A więc to ten, przez którego niemal całkowicie stracę najukochańszą osobę…”. Skaleczyłem się wtedy w palce i teraz źle mi się pisze.

Nie wiem, Kolego, czy tak wyobrażałeś sobie początek naszej znajomości. Niby fajna atmosfera, półsportowa elegancja, żarty, żarciki… Ale jak przy stole poprosiłem Cię o podanie sałatki, to tak Ci się dłonie trzęsły, że upuściłeś salaterkę na podłogę. Nie martw się – u mnie masz plusa, bo nie lubiłem tej salaterki w pstrokate, kwiatowe wzorki. Poza tym pies wszystko zjadł z podłogi i nie musiałem mu dawać jeść przed spaniem. Kamień spadł Ci z serca? Nie tak prędko – u mojej żony masz mocnego minusa, bo okazało się, że pies jest uczulony na kukurydzę.

 

Tu chodzi o moją córkę

Długo wahałem się, czy napisać do Ciebie ten list, wiesz? Nie lubię udzielać rad. Swoje już przeżyłem, ale nie jestem typem mentora, który na wszystkim zna się najlepiej. Znam się co prawda na kilku rzeczach, ale nie lubię mędrkować, bo zawsze jest ktoś, kto jest w czymś ode mnie lepszy. Tu jednak chodzi o moją córkę. W tym jestem największym ekspertem świata. Dlatego robię wyjątek. Słuchaj.

Nie zaskoczę Cię, jeśli powiem, że chcę, aby moja córka się uśmiechała. Niech się uśmiecha, widząc Ciebie co rano, niech się śmieje na dobrych komediach, które będziecie razem oglądać w ponure, zimowe wieczory, niech się uśmiecha, gdy wyobrazi sobie dalsze życie z tobą, niech za kilkanaście lat uśmiechnie się na wspomnienie ciepłych emocji i chwil, które razem przeżyjecie.

Jeśli zobaczę, że rechoczecie oglądając wspólnie show Kardashianów, to Twój następny uśmiech będzie uśmiechem ulgi na widok pielęgniarki z podwójną dawką morfiny. Pomyśl, że będziemy się często widywać. Jeśli będę widział swoją córkę uśmiechniętą przy Tobie, być może i ja się kiedyś do Ciebie uśmiechnę.

 

Jeśli ją skrzywdzisz…

Jeśli ją skrzywdzisz… Nic nie zrobię. Tak, dobrze przeczytałeś. Nie zareaguję. Oboje jesteście dorośli i macie mózgi. Znając swoją córkę i jej gust, ze swojego nawet robisz użytek. Załatwiajcie swoje sprawy między sobą. Jeśli skrzywdzisz ją drugi raz, obstawiam, że stracisz jej zaufanie. Przyjdzie do mnie, a ja ją mocno przytulę i powiem, że choć jest silną i piękną dziewczyną, zawsze może na mnie liczyć. To będzie Twoja trzecia i ostatnia szansa. Jeśli skrzywdzisz ją trzeci raz… Cóż, Twoje zwłoki nie zostaną odnalezione.

Rozpieszczaj ją. Pilnuj, jak będzie chciała zrobić jakąś głupotę. Ufaj i nigdy nie zawiedź. To cudowna dziewczyna, owoc miłości, której też i Wam życzę. Jeśli już jesteś tym nieopierzonym ogrodnikiem i pokusiłeś się o zerwanie tego owocu z gałązki mojego drzewa, to wiedz, że to najwspanialszy owoc świata.

Dbaj o niego i opiekuj się nim. Jasne, będziecie się kłócić. I dobrze. Ale nigdy nie chodźcie spać obrażeni na siebie. Ojciec chrzestny mojej żony powiedział na naszym ślubie, żeby słońce nigdy nie zachodziło nad naszym gniewem. Trzymamy się tej zasady.

Jestem wymagającym przyszłym teściem? Chyba nie… Potraktuj z przymrużeniem oka część tego, co napisałem. W stu procentach napiszę, że od dziecka dawałem córce masę miłości. Jest jej pełno w naszym domu. Chciałbym, żeby znalazła miłość w domu, który stworzy razem z Tobą. Wtedy będziesz moim najlepszym kumplem.