Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail
Aleteia

Brakuje Ci czasu? Spróbuj tego!

POCZĄTEK WIECZNOŚCI
Udostępnij
Komentuj

Po wprowadzeniu w życie tej prostej metody, okazało się, że nie do końca potrafię poradzić sobie z nadmiarem podarowanego mi czasu. Na czym ona polega?

Największy pożeracz czasu

W zeszłym roku minęło 10 lat odkąd telefony komórkowe z urządzeń, które miały zapewniać komunikację, stały się dla większości swoistym centrum dowodzenia obecnością w świecie. Aplikacje społecznościowe, komunikatory, pełnoprawny aparaty cyfrowy i… Pismo Święte w jednym. Trudno mi sobie dzisiaj wyobrazić życie bez tego podręcznego komputera. Ale nie skłamię, jeśli przyznam jednocześnie, że jest to moje uwiązanie i największy pożeracz deficytowego towaru, jakim jest dla mnie czas.

Niedawno miałem przyjemność porozmawiać z pewnym 9-latkiem. Nasza, skądinąd interesująca rozmowa o życiu, zeszła w pewnym momencie na temat związany z posiadaniem telefonu. Chłopak nie pojmował, w jaki sposób dzieci, a w zasadzie ich rodzice, mogli żyć bez narzędzia (stałego) kontaktu ze swoimi pociechami. Oni mogli żyć, my jakoś przeżyliśmy. Dzisiaj jednak ciężko wyobrazić sobie życie osób w podeszłym wieku bez korzystania z technologii. Jest im potrzebna chociażby po to, by w miarę regularnie widywać się ze swoimi wnukami.

Do czego służy telefon?

Dostałem swój pierwszy telefon pod koniec pierwszej klasy liceum. Nie było kolorowego wyświetlacza, nie było aparatu, były za to – pamiętam to doskonale – polifoniczne dzwonki i… jedna gra. Jest więcej niż pewne, że mało który młodzieniec idący w 2018 roku do Pierwszej Komunii Świętej nie byłby takim sprzętem zachwycony (delikatnie mówiąc). Mnie wystarczało, że abonament pozwalał na rozmowy za darmo – między 21:00 a 23:00. Wcześniej nie miałbym nawet na to czasu – szkoła, później obowiązki domowe, następnie ganianie za piłką.

Jak pokazują badania, przytoczone zresztą przez Aleteię w artykule „Spędzasz z nim 3 godziny dziennie. Twój kochany smartfon…”, w skali globalnej przeciętny użytkownik smartfona poświęca mu nawet 2 godziny i 51 minut dziennie, a 57 proc. dorosłych Polaków może pochwalić się przynajmniej jednym smartfonem w kieszeni.

„Przynajmniej jednym” brzmi jak wyrok, na który skazaliśmy się, korzystając bezrefleksyjnie z „możliwości”, jakie daje nam świat technologii. Zresztą, powyższe wyniki badań mogą wprowadzić czytelnika w błąd. Bowiem powyższa średnia dotyczy całej populacji posiadaczy smartfona. Tymczasem wystarczy porozmawiać z jakimkolwiek nauczycielem, by usłyszeć, że wielu uczniów „zużywa” te 3 godziny już… podczas pobytu w szkole.

Choć chcemy, by nasze dzieci wiedziały, że telefonu może używać tylko mama i tata, to ani się nie obejrzymy, a skorupka nasiąknie widokiem rodziców przyklejonych do ekranów emitujących niebieskie światło. Przykład „głupiej komórki” dobitnie pokazuje, że to od nas zależy, jakimi wzorcami nakarmią się powierzone nam istoty, dla których jedynym filtrem przesiewającym ziarno od plew są nawyki tych, którym ufają bezgranicznie.

 

Niedziela bez telefonu

Rozpoczęliśmy Wielki Post. Jeśli post, to postanowienia. Jeśli postanowienia, to tylko takie, które dają życie… innym. Idąc tym tropem wpadliśmy z żoną na pewien pomysł i w ostatnią niedzielę zostawiliśmy komórki tam, gdzie odłożyliśmy je, kładąc się spać w sobotę. Z własnej woli sięgnęliśmy po nie w zasadzie dopiero w poniedziałkowy poranek.

Po wprowadzeniu w życie tej prostej metody, okazało się, że nie do końca potrafię poradzić sobie z nadmiarem podarowanego mi czasu. Dosłownie nie wiedziałem, w co włożyć ręce. Przez pierwsze 3 sekundy. Następnie nie mogłem się nacieszyć z czasu podarowanego mojej rodzinie i… Bogu. Zacząłem odkrywać to, co w gruncie rzeczy jest stale w zasięgu wzroku i na wyciągnięcie ręki. Ręki zwykle zajętej trzymaniem telefonu.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail