Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
sobota 31/10/2020 |
Św. Alfonsa Rodrigueza
home iconStyl życia
line break icon

Dzień offline – dlaczego warto wprowadzić go do kalendarza?

DZIEŃ OFFLINE

Shutterstock

Beata Tarasiuk - publikacja 29.03.18

Mimo że czasami wydaje nam się, że czas spędzony w sieci jest wartościowy, to prawda jest taka, że nigdy nie zastąpi kontaktu z człowiekiem czy pobycia ze sobą sam na sam.

Zaczynało się dosyć niewinnie. Chodziłam spać z telefonem w ręku, budziłam się przy dźwięku budzika, znów trzymając w dłoni telefon. Mój dzień rozpoczynałam od sprawdzenia maila, później Facebooka, przy okazji nawijał się Instagram, Messenger i takim sposobem pierwsze, najcenniejsze minuty dnia, upływały mi w świecie online. W ciągu dnia wcale nie było lepiej. Oczekiwanie na lot, jazda w komunikacji miejskiej, nudne spotkanie – internet był rozwiązaniem na wszystko i towarzyszył mi niemalże na każdym kroku. W pewnym momencie uświadomiłam sobie, że przekraczam bardzo cienką i niebezpieczną granicę pomiędzy internetową rzeczywistością, a realnym życiem.

Wiedziałam, że muszę coś z tym zrobić, tylko nie miałam pomysłu jak się za to zabrać. W końcu postanowiłam, że zacznę od ograniczenia mediów społecznościowych, jednak poległam szybciej niż mogło mi się wydawać… Wyciągałam telefon w każdej wolnej chwili, czasami z ciekawości, czasami dla zabicia nudy, czasami wmawiając sobie, że muszę coś pilnie sprawdzić. Skoro ta metoda nie poskutkowała, postanowiłam posunąć się do bardziej radykalnych środków. Wyłączyłam telefon i położyłam go najdalej jak się da. To samo zrobiłam z laptopem.

Trudy bycia offline

Nie będę mydlić nikomu oczu i mówić, że było to łatwe. Pierwsze godziny wspominam niezbyt przyjemnie. Czułam, że czegoś mi brakuje, i jakkolwiek głupio to nie zabrzmi, miałam wrażenie, że ktoś zabrał cząstkę mnie. Chciałam sprawdzić, co nowego słychać u moich znajomych, czy ktoś do mnie napisał, jak mają się statystyki bloga, ile polubień zebrało moje ostatnie zdjęcie na Instagramie, czy na mojej skrzynce nie wylądował przypadkiem żaden ważny mail, na którego powinnam odpowiedzieć już, teraz .

Prawdziwy przełom w moim życiu offline nastąpił na Palawanie na Filipinach. Po wylądowaniu okazało się, że niektóre miejscowości nie mają nawet dostępu do ciepłej wody, dostawy prądu odbywają się tylko w określonych godzinach, a kiedy zapytałam w hostelu o hasło do wifi, właściciel wybuchł śmiechem i popatrzył na mnie tak, jakbym prosiła o rezerwację lotu na księżyc.


KOBIETA Z TELEFONEM W DŁONI

Czytaj także:
Boisz się być offline? Zobacz, co się za tym kryje

Na początku byłam wściekła. Zastanawiałam się, jak to możliwe, że w XXI wieku istnieją jeszcze miejsca, w których ludzie są odcięci od świata. I przede wszystkim, jak mogłam do takiej dziury przylecieć?! Po pierwszej godzinie offline moja złość trochę ustała, a po kilku godzinach przeszła w fazę akceptacji. Skoro nie mogłam z tą sytuacją nic zrobić, musiałam te trzy tygodnie jakoś przeżyć. Wtedy nawet nie podejrzewałam, że odcięcie od ciągłego dostępu do internetu przeprowadzi w moim życiu takie rewolucje. Coś, co początkowo wydawało mi się ograniczeniem, z perspektywy czasu okazało się wartościową lekcją, która pozwoliła mi otworzyć oczy na wiele aspektów życia.

Korzyści płynące z detoksu

Stałam się bardziej otwarta na ludzi

Rozmawiałam niemalże z każdą napotkaną osobą: ze sprzedawczynią owoców, z właścicielem restauracji, z nastolatkiem sprzedającym kokosy oraz ze starszym mężczyzną przesiadującym na ławce przy wejściu na plażę. Słuchałam godzinami zabawnych, czasem bardzo inspirujących historii i chłonęłam każdą minutę tych spotkań, mając świadomość, że takie chwile zapewne prędko się nie powtórzą.

Jako że zostałam odcięta od Google Maps, pytałam o lokalizację radośnie biegające dzieci, które nie tylko chętnie wskazywały mi drogę, ale były bardzo zainteresowane moją obecnością i zasypywały mnie pytaniami o imię, pochodzenie, wiek i plany na najbliższe dni w Port Barton. Takim sposobem dowiedziałam się o kulturze Filipin więcej niż z jakichkolwiek programów telewizyjnych, przewodników czy blogów podróżniczych.

Dostrzegłam piękno otaczającego mnie świata

Przestałam bezmyślnie chodzić z telefonem w ręku i fotografować każdą napotkaną palmę, egzotyczny kwiat czy plażę. Okazało się, że świat wygląda znacznie piękniej bez szklanego ekranu telefonu czy aparatu, a ja wręcz nie mogłam się tym pięknem nacieszyć. Zaczęłam wyłapywać mnóstwo detali, które wcześniej uciekały mojej uwadze. Chociażby kolor wody, który w zależności od pory dnia przybierał najróżniejsze odcienie błękitu i lazuru. Tak wytrenowałam moje oczy i serce, że same poszukiwały momentów szczęścia i dostrzegały je na każdym kroku.


Artystka maluje obraz na zewnątrz

Czytaj także:
Nie możesz usiedzieć na miejscu… Pomedytuj

Miałam więcej czasu

Nagle okazało się, że dzień jest wystarczająco długi, by nadrobić zaległości na blogu, skończyć wszystkie książki, które cierpliwie czekały na swoją kolej, regularnie ćwiczyć oraz mieć czas na modlitwę i medytację. Udało mi się nawet rozpocząć odmawianie nowenny pompejańskiej, do której zbierałam się od kilku tygodni.

Dzięki temu nieco wymuszonemu eksperymentowi uświadomiłam sobie, jak dużo czasu marnotrawiłam przed komputerem. A przecież mogłam go spożytkować na dużo ciekawsze i bardziej rozwijające czynności.

Lepiej się czułam

Już pierwszego dnia zauważyłam, że w końcu przestały łzawić mi oczy. Byłam bardziej zrelaksowana oraz miałam spokojniejszy sen. Nie odczuwałam też dziwnego, wewnętrznego napięcia, które często mi towarzyszy, gdy za dużo czasu spędzam przed komputerem. Generalnie, w ciągu tych dni, cieszyłam się dużo lepszym samopoczuciem i tryskałam pozytywną energią.

Doceniłam internet

Przestałam traktować internet jako wroga lub pożeracz czasu. Dostrzegłam jego pozytywne strony oraz to, jak bardzo ułatwia życie. Na przykład możliwość rezerwowania biletów czy noclegów bez wychodzenia z domu. Doceniłam go jako źródło przydatnych informacji, możliwość słuchania ulubionej muzyki czy rozmowę z rodziną i przyjaciółmi, gdy jesteśmy na drugim końcu świata.




Czytaj także:
Pierwszy taki eksperyment w Polsce: tydzień bez internetu

Prawdziwe życie tu i teraz, nie w internecie…

Jeszcze jakiś czas temu wydawało mi się, że życie bez internetu musi być strasznie nudne. Myślałam, że jeśli będę offline, ominie mnie mnóstwo ważnych rzeczy. A tymczasem nie stało się absolutnie nic. Świat się nie zawalił, a zaległości w odpisywaniu na maile czy wiadomości mogę nadrobić w każdej chwili.

Teraz, kiedy przemieściłam się już do miejsc, w których internet jest ogólnodostępny, w dalszym ciągu praktykuję ideę dnia offline, co najmniej raz w tygodniu. I polecam ją każdemu. Mimo że czasami wydaje nam się, że czas spędzony w sieci jest wartościowy, to prawda jest taka, że nigdy nie zastąpi kontaktu z człowiekiem czy pobycia ze sobą sam na sam.

W końcu prawdziwe życie toczy się tu i teraz. Nie na Facebooku, Gmailu czy Instagramie.

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
offlinetelefon
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
Theresa Aletheia Noble
Dobra spowiedź. 10 cennych rad od księży
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
ABORCJA
Michał Lubowicki
Twoja wiara nie ma nic do rzeczy w kwestii ab...
PAPIEŻ PRZYTULA CHOREGO MĘŻCZYZNĘ
Marine Soreau
„Papież nie bał się mnie objąć”. Opowieść czł...
ST JOSEPH,THE WORKER CARPENTER, JESUS,CHILDHOOD OF CHRIST
Philip Kosloski
Ta starożytna modlitwa do św. Józefa podobno ...
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [28 paździe...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail