Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Agnieszka z Montepulciano: na miejscu byłego domu publicznego zbudowała klasztor

ŚWIĘTA AGNIESZKA MONTEPULCIANO
Fr Lawrence Lew OP/Flickr
Udostępnij

Nad dziewczynkę znad pobliskiego domu publicznego nadleciało stado kruków i zaczęło ją atakować. Wiele lat później św. Agnieszka wróciła na to miejsce.

Jedno o Agnieszce można powiedzieć z pewnością: była to kobieta, która wie, czego chce. Cecha ta ujawniła się już w dzieciństwie, bo jako sześcioletni berbeć upierała się, że chce wstąpić do zakonu.

Nawet nalegała na ojca, żeby ten przeprowadził się do pobliskiego Montepulciano, aby mogła codziennie odwiedzać siostry. Rodziciel nie uległ naciskom (miasteczko to na przełomie XIII i XIV wieku leżało na terenach walk między możnymi rodami), jednak zgodził się, żeby córka co jakiś czas, w towarzystwie mamy i bony, odwiedzała klasztor.

 

Proroctwo świętej Agnieszki i demoniczne ptaki

To podczas jednej z takich podróży miało miejsce przerażające wydarzenie. Nad dziewczynkę znad pobliskiego domu publicznego nadleciało stado kruków i zaczęło ją atakować z głośnym łopotem skrzydeł i krakaniem.

Ptaki ostatecznie odpędzono, a towarzyszące Agnieszce kobiety zaczęły się zastanawiać, co miałoby to znaczyć. Uznały, że kruki były opętane przez demony i nie mogły znieść czystości serca i pobożności ofiary. Ta z kolei zapowiedziała, że kiedyś je ostatecznie przepędzi z ich gniazd. Jak się później okazało, były to prorocze słowa.

 

Siostry w Worach, czyli Agnieszka zostaje franciszkanką

Kiedy miała dziewięć lat, zrealizowała swoje wielkie marzenie i wstąpiła do klasztoru w Montepulciano, czyli została klaryską. Od prostego fasonu stroju, jaki nosiły mniszki, nazywano je Siostrami w Worach.

Żyły bardzo ubogo, jednak nawet przy takim podejściu do majętności we wspólnocie potrzebna była ekonomka zarządzająca kwestiami materialnymi. O poziomie dojrzałości Agnieszki świadczy to, że już jako czternastoletnia została wybrana do tej funkcji. Doświadczenia z zarządem pieniędzmi miały się jej później bardzo przydać.

 

Wizja Matki Bożej

Na obrazach św. Agnieszka z Montepulciano nie ma jednak na sobie wora, a gustowny biało-czarny dominikański habit. Dlaczego?

Zmiana stylistyki stroju zaczęła się od wizji, w której Matka Boża dała klarysce trzy kamienie. Kazała je zatrzymać, bo później miały być przydatne wizjonerce przy budowie nowego klasztoru. Ta przyjęła je nieco zdziwiona, bo nie planowała żadnych przenosin, a tym bardziej budowania czegokolwiek.

Kilkadziesiąt lat i dwa przełożeństwa później poproszono ją, by w Montepulciano założyć nowy dom zakonny. To wyjaśniało dar otrzymany od Maryi. Pierwotnie miały to także być klaryski, jednak w wizji (a żyła już wtedy bardzo głębokim życiem mistycznym) zmieniono jej plany – miała ufundować konwent dominikanek. Rzecz o tyle do przyjęcia, że to także zakon żebraczy, więc o podobnej duchowości i zbliżonych konstytucjach.

 

Czas odpłaty

Tak przyszedł moment realizacji zapowiedzi z dzieciństwa. Agnieszka wybrała pod klasztor działkę, na której mieścił się wspomniany wcześniej dom publiczny. Negocjacje trwały bardzo długo, szczególnie że siostry za cały kapitał miały tylko trzy kamienie i to bynajmniej nie szlachetne. Na szczęście starania zakończyły się sukcesem, działkę nabyto, kruki przepędzono i teraz pojawił się problem pt. za co wybudujemy dom.

Podesta położył kamień węgielny, zarzekając się, że nic więcej od miasta siostry nie dostaną. Agnieszka dołożyła swoje trzy kamienie i zwróciła się wraz ze swoimi mniszkami do Tej, od której otrzymała ten materiał budowlany.

Nie została zawiedziona – ludzka hojność przerosła wyobrażenia. Mniszki wprowadziły się tam już po roku od rozpoczęcia budowy, ponadto było tak wiele powołań, że dom zaczął pękać w szwach. Niestety, także dosłownie, bo runęła jedna ze ścian. Okazało się, że murarze oszukiwali i budowali po kosztach. Mimo konieczności przebudowy klasztoru, duch wśród sióstr nie upadł i pod przewodnictwem Agnieszki dopięły swego.

Święta dominikanka zmarła, mając niecałe pięćdziesiąt lat. Legenda głosi, że w chwili jej śmierci w całym mieście przebudziły się dzieci i, płacząc, wołały: „Święta siostra Agnieszka nie żyje!”.

Jej kult rozwinął się od razu, jednak kanonizowano ją dopiero w XVIII w. Jest pięknym przykładem wierności dobrym celom i konsekwencji w ich osiąganiu, a także wielkiej prostoty i czystości serca.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail