Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Elise Lindqvist: moje miejsce jest na ulicy, wśród prostytutek. Widzę w nich siebie

ELISE LINDQVIST
Udostępnij

„Pomódl się, abym przeżyła tę noc”, proszą nas dziewczyny zmuszane do prostytucji. W ciągu tych 22 lat spotkałam kobiety, które wróciły od klientów tak poranione, że zmarły nam na rękach – mówi Elise Lindqvist. Choć ma już 82 lata, co piątek idzie na ulicę, aby wyciągać dziewczyny z bagna.

Elise – uratowana z ulicy

Drobniutka, krucha, o pomarszczonej twarzy. Jako dziecko była regularnie wykorzystywana seksualnie. Potem przez kilka lat zmuszano ją, aby sprzedawała własne ciało. Cudem przeżyła 3 próby samobójcze. Gdy była na dnie, doświadczyła mocy miłości Jezusa, która totalnie przemieniła jej życie.

Wkrótce zaproponowano jej, aby poszła razem z wolontariuszami ze sztokholmskiego kościoła St. Clara Kyrka na ulicę, gdzie kobiety regularnie zmuszane są do prostytucji.

„Gdy zobaczyłam dziewczyny wsiadające do samochodów, serce mi się ścisnęło. Zobaczyłam w nich siebie! Ja wiem, dlaczego one się sprzedają albo są sprzedawane! To przecież moje dawne miejsce pracy!” – mówiła w jednym z programów radiowych Elise. Szwedzkie media często o niej piszą. Została nawet uhonorowana tytułem „Bohatera Szwecji” w kategorii „Dorobek życia”.

 

Współczesne niewolnice

Spotykamy się w jednej z kawiarni w Uppsali. Pytam, ile lat mają najmłodsze dziewczyny, które są zmuszane do prostytucji w Szwecji.

„W ciągu tych 22 lat spotkałam nawet 12-latki i 13-latki. Co najmniej 90% dziewczyn zmuszanych do prostytucji to współczesne niewolnice, zależne od alfonsa lub mające długi wobec innych. Wiele z nich przyjechało tu z zagranicy. Zostały zwabione do pracy w szwedzkim hotelu lub w restauracji, a następnie zmuszono je do prostytucji.

Od 22 lat Elise prawie każdy piątek spędza na Malmskillnadsgatan w Sztokholmie. Pogoda nie ma znaczenia. Dziewczyny są tam przecież niezależnie od tego, czy jest 5 stopni czy minus 35. Wychodzą zawsze w parę osób. Mają ze sobą gorącą czekoladę, pachnące cynamonem bułeczki, ciepłe szale i swetry. Chcą dać kobietom chwilę wytchnienia i w czasie krótkiej rozmowy pokazać im, że są wartościowe i zbyt piękne, aby być na ulicy. Rozmawiają, przytulają, proponują modlitwę.

 

Pomódl się, abym przeżyła tę noc

„Ile razy dziewczyny płakały nam w ramionach i błagały: «Możesz pomodlić się za mnie, zanim wyjdę na ulicę?». «Jasne – odpowiadam zawsze. – O co mam się pomodlić?». «Pomódl się, abym przeżyła tę noc». Modlimy się, ona płacze, odchodzi… Podjeżdża samochód, negocjują cenę. Auto odjeżdża. One tak się boją, gdy zamykają za sobą drzwiczki. Nie wiedzą, co stanie się potem. Ci mężczyźni robią z nimi, co chcą – opowiada Elise. – Nawet nie zawsze dostają potem wymarzone pieniądze”.

„Jestem wściekła, gdy ktoś mi mówi, że one robią to z własnej woli. Żadna dziewczyna nie chce, aby ktoś ją związywał i zmuszał w brutalny sposób do seksu  –  zapewnia Elise. – Nie spotkałam dziewczyny zadowolonej ze swojej pracy. Gdy byłam nastolatką i jeden z moich klientów zaczął grozić mi nożem, uciekłam do mojej szefowej i ona pozwoliła mi odejść. Stałam się bezdomną. Byłam bezużyteczna, ale nie zabito mnie. Miałam szczęście! Sytuacja bardzo się zmieniła. Dziś sutenerzy starają się pozbyć dziewczyny. Boją się, że doniesie na nich. One są kupowane i traktowane jak towar. Przewożone z jednego miejsca w drugie. Co robisz ze zużytym produktem? Wyrzucasz do kosza”.

 

Trauma wspomnień i cud

Elise potwierdza, że wiele kobiet zmuszanych do prostytucji jest pod wpływem narkotyków. „Nie pytamy, czy coś brały, ale widzimy to po ich oczach. Czasem mówią nam wprost: «Ja muszę coś wziąć, żeby dać radę». Rozumiem je. Sama piłam, pracując na ulicy, łykałam prochy, aby się odurzyć. Byłam wielokrotnie bita. Gdy raz trafiłam do szpitala, byłam w tak ciężkim stanie, że lekarze nie wiedzieli od czego zacząć”.

Będąc na ulicy w piątkową noc naraża się. Niektórym nie podoba się jej obecność. Kilka razy grożono jej. Słuchając historii dziewczyn, wraca myślami do własnych, bardzo traumatycznych wspomnień. Nie prościej było zostać w domu i pić w fotelu gorącą czekoladę, zamiast marznąć przy -25 stopniach?

„Gdy zdecydowałam się, że muszę wybaczyć wszystkim osobom, które mnie zraniły, Bóg uczynił prawdziwy cud. Włożył w moje serce miłość do kobiet, dlatego chcę im pomagać. Pamiętaj, że to kobieta zmuszała mnie do prostytucji przez kilka lat. Miałam fatalną relację z mamą, która zamykała mnie w garderobie. To kobieta przyglądała się przez wiele lat, gdy jej mąż wykorzystywał mnie seksualnie. Nie kiwnęła palcem, żeby to przerwać”.

2 lata. Tyle z doświadczenia Elise zazwyczaj zajmuje nawiązanie relacji. Kobiety są tak zmęczone tym, że ciągle ktoś im coś obiecuje i nic z tego nie wychodzi, że trudno jest im zaufać. Gdy nić zaufania jest mocna, łatwiej zdecydować się na opuszczenie ulicy. Elise budzi ich zaufanie. Choć wiele dziewczyn nie wierzy z początku, że sama też stała tam kiedyś w kusej spódniczce.

„Słyszę, jak powątpiewają. «Ona? No co ty! Przecież nie wygląda jak prostytutka!». Muszę się wtedy tłumaczyć. Mówię im wprost: że gdy spotkałam Jezusa 26 lat temu, On zmienił moje życie. Mogę o tym opowiedzieć w bardzo naturalny sposób”.

 

Wierzyłaś w nas od samego początku

Elise wie o kilkunastu kobietach, które opuściły ulicę.

„Przed chwilą rozmawiałam z jedną z nich. Pomagam jej od 2 lat. Po tym jak zerwała z prostytucją, wróciła do swojego kraju i sama zaczęła pomagać dziewczynom z ulicy tam na miejscu. Dziękuje za to, że uratowaliśmy jej życie. Inna ma dziś męża i własną firmę. Znamy się od 3 lat i ciągle jesteśmy w kontakcie. Jedna z moich dziewczyn studiuje teraz prawo!”.

To nie jedyna, która postawiła na edukację. Podobnie zrobiły dwie inne. Elise dużo z nimi rozmawiała. Pewnego dnia niespodziewanie zniknęły.

„Gdy jesteś na ulicy co piątek, to czasem rozmawiasz z pewną dziewczyną, potem już jej nie widzisz i zastanawiasz się, czy ona jeszcze w ogóle żyje – tłumaczy Elise. – W tej branży zarabiasz swoim ciałem, które jest często tak pokaleczone, że wiele kobiet bardzo wcześnie umiera. Pewnej piątkowej nocy zobaczyłam je na chodniku. Od razu pobiegłam do nich. Rzuciłam im się na szyję i zawołałam: «Myślałam, że już nie żyjecie». Uśmiechnęły się i odpowiedziały: «Mamy się bardzo dobrze. Po prostu zrobiłyśmy tak, jak mówiłaś. Zaczęłyśmy studiować!». Jedna z nich chce zostać farmaceutką, druga kosmetyczką. Okazało się, że już dawno zerwały z prostytucją. Nie miały okazji mi o tym powiedzieć. Na koniec dodały: «Chcemy zaprosić cię na obiad. Ty wierzyłaś w nas od samego początku» – opowiada Elise z uśmiechem na ustach. – Takie sytuacje to najlepsza nagroda!”.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail