Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Jak odrzucić 7 kłamstw, które wmawiają sobie kobiety?

KOBIETA W KAWIARNI
Unsplash | CC0
Udostępnij

Czy potrafi pani zrozumieć, jak to jest kłaść się do łóżka obok mężczyzny, który uważa, że jest pani nieatrakcyjna? Czy wie pani, co to znaczy czuć się jak outsider, jak kobieta, która nie spełnia oczekiwań? Kiedy odbieram dzieci ze szkoły, wszystkie matki patrzą na mnie jak na jakieś zero, jakbym była przezroczysta.

Dziwne lekarstwo                                

– Czy to ostatni pacjent? – zapytałam Shannon, swoją pielęgniarkę.

Na resztkach kofeinowej euforii z porannej kawy dotarłam do końca przedpołudniowej listy pacjentek. Przejrzałam szybko kartotekę pacjentki czekającej w gabinecie numer siedemnaście.

– Co jej dolega?

– Mówi, że pojawiła się tylko do kontroli – wyjaśniła Shannon, porządkując karty pacjentów.

„Może uda mi się dzisiaj zjeść z mężem lunch”, pomyślałam, wchodząc do gabinetu. Nie wiedziałam, że nadchodzące minuty zmienią moją praktykę lekarską.

– Nie mam pojęcia, po co tutaj przyszłam – Cameron wyrzuciła z siebie te słowa jednym tchem. – Wydawało mi się, że może znajdę tu jakąś pomoc. Powinnam od razu wyjść i nie marnować pani czasu.

Cameron była trzydziestoośmiolatką o obfitych kształtach, ale jej ociężałość nie miała nic wspólnego z wagą. Widziałyśmy się po raz trzeci. Dwie pierwsze wizyty dotyczyły zwykłych dolegliwości. Skarżyła się głównie na nadciśnienie, migreny i nadwagę. Nic, co przygotowałoby mnie na to, co miało nastąpić. Atmosfera tamtej wizyty była napięta i w każdej chwili mógł nastąpić wybuch.

– Proszę spróbować opowiedzieć, co się dzieje. Może akurat będę mogła pani pomóc. Nie dowiemy się tego, jeśli nie da mi pani szansy – uśmiechnęłam się gotowa cierpliwie jej wysłuchać.

– Chyba mam depresję – wyznała Cameron. – Życie przestało mnie cieszyć. Mam wrażenie, że życie sprawia radość wszystkim, tylko nie mnie. Ja żyję z dnia na dzień.

– Rozumiem – powiedziałam z empatią.

– Ale co pani rozumie? – wyrzuciła z siebie drżącym głosem. Jedyna łza, jaką uroniła, świadczyła o tym, że starała się panować nad emocjami. – Pani ma wszystko! Czy potrafi pani zrozumieć, jak to jest kłaść się do łóżka obok mężczyzny, który uważa, że jest pani nieatrakcyjna? Czy wie pani, co to znaczy czuć się jak outsider, jak kobieta, która nie spełnia oczekiwań? Kiedy odbieram dzieci ze szkoły, wszystkie matki patrzą na mnie jak na jakieś zero, jakbym była przezroczysta.

Użalanie się nad sobą przeszło w gniew. Z każdym słowem mówiła coraz głośniej.

– Nie widzę sensu, żeby próbować coś zmienić. Cokolwiek zrobię, będzie za mało. Chciałabym być jak inne kobiety. Naprawdę chciałabym schudnąć, ale zwyczajnie mi nie wychodzi. Nie wiem, gdzie popełniam błąd. Dlaczego nie mogę być szczęśliwa i mieć wielu koleżanek, tak jak inne kobiety? Dlaczego moje życie musi być takie ciężkie?

W tym momencie Cameron przestała się kontrolować i jej twarz zalała się łzami.

***

Ta siedząca naprzeciwko mnie młoda kobieta była pod pewnymi względami moim lustrzanym odbiciem. Obie byłyśmy mężatkami i miałyśmy małe dzieci. Obie zbliżałyśmy się do czterdziestki. Różniło nas przede wszystkim to, jak oceniałyśmy swoje życie. Cameron przyswoiła sobie zbiór fałszywych przekonań na swój temat, które stłamsiły w niej radość życia, odcięły ją mentalnie od możliwości czerpania satysfakcji z tego, co w życiu niepowtarzalne.

Te kłamstwa, jak bakterie, wdarły się w nią przez otwartą ranę w jej życiu. Na początku być może zainfekowały tylko jedną dziedzinę życia, ale z każdym dniem rosły w siłę, aż w końcu dobrały się do spraw najważniejszych. Coraz mocniej odbijały się na jej zdrowiu i pewności siebie, odbierały jej radość, zdolność kochania i bycia kochaną. Zanim zorientowała się, co się z nią dzieje, zaczęły zatruwać całe jej życie.

– Cameron, chcesz zmienić coś na lepsze czy całkowicie straciłaś wiarę w to, że możesz być szczęśliwa? – zadałam to bezlitosne pytanie najdelikatniej, jak mogłam. Wiedziałam, że równie dobrze może zabrać torebkę i wyjść, jak dać mi szansę na to, żebym jej pomogła.

Siedziała bez ruchu ponad minutę. Gdy ochłonęła z emocji, jakie targały nią w ciągu ostatnich tygodni, zastanowiła się nad moim pytaniem.

– Chcę to zmienić – powiedziała, a jej usta wykrzywiły się w ledwo widoczny uśmiech. – Wciąż mam nadzieję, że to możliwe, ale nie wiem, ile ciosów jeszcze zdołam wytrzymać.

Uśmiechnęłam się do niej promiennie.

– Dobrze. Nie mam magicznej pigułki, która od razu wszystko zmieni na lepsze. Dam ci sposobność uzdrowienia tej części twojego umysłu, która została zraniona i skrępowana.

Na twarzy Cameron odmalowało się zmieszanie.

– O czym pani doktor mówi?

– Mówię o uwolnieniu twojego umysłu od kłamstw, które każą ci patrzeć na życie z negatywnej perspektywy. Te kłamstwa spętały cię mentalnie i ograniczyły twoją zdolność cieszenia się życiem. Masz rację, nie jesteś wariatką. Nie uważam też, żebyś musiała brać leki, a w każdym razie nie chodzi tu o takie leczenie, jakiego się spodziewałaś. Mam dla ciebie receptę, na której wypisałam pięć etapów dochodzenia do wolności.

– Nie rozumiem – wyszeptała Cameron, kiwając głową z niedowierzaniem.

– Proponuję ci aktywne przepracowanie tych dziedzin twojego życia, które sprawiają ci tyle cierpienia. Ograniczają cię tylko te więzy, którym pozwalasz, by cię krępowały. Jeśli się od nich nie uwolnisz, nadal będą cię krępowały.

– Chcesz być wolna? – wysondowałam po raz ostatni.

– Chcę.

– No to zacznijmy…

Fragment pochodzi  książki „Uwolniona przez wiarę” Jak odrzucić 7 kłamstw, które wmawiają sobie kobiety”, Saundra Dalton – Smith, wydawnictwo eSPe

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail