Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Prosimy, pomóż nam ocalić w naszych braciach nadzieję. Złóż deklarację
Aleteia

Małgosia Hutek o Maryi: Silna, przedsiębiorcza kobieta, aktywistka [wywiad]

MAŁGORZATA HUTEK
Kamil Szumotalski/ALETEIA
Udostępnij

„Ona nie musiała błyszczeć – jej błyskiem była codzienność w Bogu” – mówi o Maryi Małgorzata Hutek, wokalistka jazzowa, songwriterka, autorka tekstów.

O tym, jak Maryja załatwiła jej pokój w centrum Warszawy za śmieszne pieniądze, kilkanaście sukienek (w tym wymarzony biały płaszczyk) oraz najdroższego fryzjera w życiu – opowiada Małgorzata Hutek, wokalistka jazzowa, m.in. w NewBorn Trio.

 

Marta Brzezińska-Waleszczyk: Jaka jest Twoja relacja z Maryją?

Małgorzata Hutek: Ewoluująca. To przyjaźń, prawdziwa, nie zawsze słodka. Jak z matką. Doświadczam Jej bliskości, poznaję Ją. Nie jest dla mnie figurką czy złotą rybką do spełniania marzeń. Jest mistrzynią. Tak, jak dziewczynka patrzy na swoją mamę z podziwem, tak ja patrzę na Maryję.

 

Hutek: Przyjaźń z Maryją nie jest słodka

Skoro przyjaźń bez lukru to zdarza się Wam pokłócić?

Raczej z Jezusem się kłócę (śmiech). To nie jest słodka przyjaźń w takim sensie, że jeśli idę w złą stronę, to Ona stawia mnie do pionu.

Powiedziałaś, że jest Twoją mistrzynią. Czego się od niej nauczyłaś?

Ostatnio uczę się od niej wszystkiego. To po pierwsze zaufanie do Boga. Takie pełne. Jeśli On mi coś daje (albo czegoś nie), to dlatego, że taki ma plan, że to jest dla mnie dobre. Maryja zaufała trochę wbrew wszystkiemu. Nigdy nie powiedziała Bogu „nie”. Patrzę na siebie – ile razy odmówiłam…

Jak każdy – co dzień…

Dlatego ona mnie uczy wierności decyzjom, wyborom. Maryja zgodziła się zostać matką Jezusa, ale przecież później mógł przyjść lęk, odrzucenie… Mogła się wahać, ale ostatecznie pozostała wierna decyzji. Ona nie musiała błyszczeć – jej błyskiem była codzienność w Bogu.

 

„Maryja była fenomenalna. Jest moją idolką!”

I tak przechodzimy do tematu kobiecości.

Uczę się od Maryi kobiecości. Na co dzień. Nie tylko w sferze duchowej, choć to nasuwa się w pierwszej kolejności. Jestem słabym człowiekiem, a w każdej trudnej sytuacji w moim życiu Ona była i modliła się za mnie. Myślę o tym, jaką Ona była kobietą, tak zewnętrznie. Często mamy obraz zahukanej dziewczynki spędzającej dzień i noc w kościele. A ja myślę, że Maryja była inna, pewna swej wartości. Wiedziała, kim jest w oczach Boga, nie musiała tego udowadniać. Była wolna. I myślę jeszcze, że była przepiękna fizycznie i zadbana. Zależy Jej na zewnętrznej stronie kobiet, na tym, żebyśmy nie bały się tego, że jesteśmy piękne. Skoro Bóg stworzył nas perłami, to chce, byśmy świeciły.

Jak to świecenie pogodzić z tym, co powiedziałaś wcześniej – że Maryja nie musiała błyszczeć? Jak to godzisz? Jesteś wokalistką, na scenę wychodzisz olśniewająca…

Maryja błyszczała, ale inaczej – na przykład w środowisku uczniów, przecież była matką Jezusa. Chodzi mi o karmienie się tym. Każdy z nas mniej lub bardziej karmi się zewnętrznymi rzeczami. Dostajemy od otoczenia feedback, że jesteśmy ważni, potrzebni. Chcemy potwierdzenia z zewnątrz. Myślę, że Maryja tego nie potrzebowała. Ona to wiedziała. Nie musiała udowadniać swej wartości.

A co to znaczy być „niepokalaną”?

Nie wiem, czy to poprawna interpretacja (śmiech), ale wydaje mi się, że ona nie miała wątpliwości, że jest córką Boga i jest warta zachwytu (choć ten zachwyt jej nie karmił, była od niego wolna). Mogła wiele cennego stracić (w końcu straciła dziecko), ale wiedziała, że zyskuje więcej. Była integralna – w duszy, ciele, psychice – z Bogiem. To mnie zachwyca!

Jest Twoją idolką?

To dobre słowo! Może to dziwnie zabrzmi w ustach muzyka, ale jeśli chodzi o wielkie muzyczne sławy, cenię je i szanuję. Staram się od nich uczyć, ale to właśnie Maryja jest moją idolką na 100 procent. Była fenomenalna! I to nie jest tak, że wszystko jej przyszło samo, bo była niepokalana. Wiele rzeczy musiała przerobić, przepracować w sobie. Która matka nie poczuje się dziwnie, kiedy jej dziecko mówi, że jego matką są ci, co wypełniają Bożą wolę? Wiadomo, jak to tłumaczymy, ale pomyśl – tak w pierwszym odruchu… Nie była też matką zawłaszczającą – nigdy nie zatrzymała Jezusa dla siebie. Tego też możemy się od niej uczyć.

Jeśli nie widzisz wideo, kliknij TUTAJ

 

Hutek o Maryi: Silna, przedsiębiorcza babka, aktywistka 

Świat serwuje inne wzorce kobiet: walecznych, pnących się po szczeblach kariery, przedsiębiorczych. A Maryja kojarzy nam się – i może to wina nas, katolików, że tak Ją pokazujemy – wyłącznie jako pokorna, posłuszna, skromna. Jak ma być wzorem dla współczesnej kobiety?

Maryja taka nie była. Bez swojego zdania, cicha. Była pokorna, ale pokora to umiejętność stanięcia w prawdzie. Wiedziała, że wszystko, co ma, jest od Niego. Była w cudownej zależności z Bogiem. Ale była też silna, przedsiębiorcza! Może nie pięła się po szczeblach kariery za wszelką cenę, ale… Zobacz, przychodzi do Ciebie anioł, masz plany na życie i stajesz przed decyzją, która wszystko wywróci. Mnie się często nie chce pogadać z kimś o Jezusie, a Ona w jednej chwili powiedziała „tak”. Jesteś w ciąży, chcesz leżeć, a Ona poszła do kuzynki przez góry! To dopiero siła!

Jaka?

Nie taka, że musi zwyciężyć mężczyzn, za wszelką cenę udowodnić swoją wartość jako kobiety. Maryja była waleczna, silna – która matka bez słowa zniesie, że jej syn jest publicznie opluwany? Która się nie załamie? To kwestia źródła. Dla Niej był to Bóg, więc nic nie było w stanie jej zachwiać. Nie lubię tekstów, że Maryja była silna Bogiem. Ona po prostu wiedziała, kim jest. Jesteśmy stworzeniem Boga, godnym podziwu. Która z nas patrzy rano w lustro z myślą – jestem pełna zachwytu? Ona to miała.

My zawsze znajdziemy w sobie jakieś „ale”.

Pan Bóg ma indywidualny tok nauczania. Maryję powołał do czegoś konkretnego. Mnie nie powołuje do tego samego. Jasne, owocem mojego życia też ma być Jezus. Ale ja, Gosia Hutek, mam inne zadanie. Natomiast przez Maryję mam uczyć się, jak nie szukać swej wartości na zewnątrz, w świecie, ale w Nim. A na marginesie – Maryja była aktywistką. Pamiętasz wesele w Kanie? Przecież to ona je ogarnęła. Później opiekowała się Apostołami. To jest dopiero prawdziwa kobieta.

 

Sukienki i fryzjer za 6 stów. Od Maryi

Maryja kojarzy się z macierzyństwem. Czasami Jej rola sprowadzana bywa do bycia matką. Jak Ją naśladować na co dzień? Jak Ty to robisz, jako kobieta, artystka?

Czuję się w stosunku do niej ciągłym biorcą (śmiech). Wciąż uczę się, że ciężkie doświadczenia są nie po to, by mnie przygnieść, ale wyprowadzić dobro. Uczę się ufności. Jeśli coś mnie przerasta, staram się Mu to powierzyć. Uczę się nie być sama dla siebie. A jeśli chodzi o macierzyństwo, to można nie być matką i mieć doświadczenie macierzyństwa. Nie mówię o wymiarze fizycznym, ale o tym – nie chcę zabrzmieć patetycznie – że sama czasem czuję się jako matka. Chodzi o dawanie drugiemu Jezusa. To także pewien wymiar mojej twórczości – to, o czym śpiewam ma przekaz ewangelizacyjny. Choć czasem pytam siebie, czy w ogóle jestem tego godna.

Tworząc muzykę, wychodząc na scenę, czy sama, czy z NewBorn Trio, masz Maryję gdzieś z tyłu głowy?

NewBorn Trio powstało, bo pomyślałam o stworzeniu zespołu „kobiet dla kobiet”. Nie miałam na celu górnolotnego naśladowania Maryi. Kiedy człowiek jest najbardziej boski? Kiedy jest najbardziej ludzki. Kiedy jest takim, jakim go stworzył Bóg. Kiedyś mi ktoś powiedział, żebym nie śpiewała religijnych piosenek, bo z nich nie wyżyję. Ale ja chcę! Jak się w kimś zakochasz, nie możesz przestać o nim mówić, proste. W NewBorn Trio nagrałyśmy piosenkę ze słowami: Jestem piękna, mądra, dobra… Maryja tak o sobie myślała. Jej pokora nie polegała na tym, by zaprzeczać, nie, nie jestem piękna. Widzę, jaki to wielki problem dla współczesnych kobiet.

Jakich cudów doświadczyłaś przez Maryję?

Jestem w kościele, nawróciłam się – to największy cud. Dzieją się one też w mojej rodzinie – wujek wyspowiadał się przed śmiercią. Ale są też takie codzienne, mniejsze. Nauczyłam się prosić Maryję o konkrety. Wymarzyłam sobie pokój w Warszawie, gdzieś w centrum, za max. pięć stów. Kosmos, nie? I co? I znalazłam pokój nieopodal metra Ratusz Arsenał za 450 zł. I to jeszcze blisko kościoła poświęconego Maryi! Ostatnio Maryja zabrała mnie do fryzjera – najdroższego w moim życiu! – za 600 zł. Ale ja tego nie płaciłam, dostałam! Maryja obsypuje mnie sukienkami. Regularnie. Kiedyś wymarzyłam sobie, że podczas koncertu w Turcji chcę wystąpić w białym płaszczyku. Nie miałam kasy, a z nieba spadła mi znajoma, która podarowała ze 20 sukienek. Wśród nich był biały płaszczyk. I jeszcze wszystko w moim rozmiarze. Dla Boga jestem księżniczką, a skoro tak, to dostaję wszystko, co najlepsze. Maryja zadba o Ciebie, jak się jej oddasz – polecam!

Jeśli nie widzisz wideo, kliknij TUTAJ

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail

Miliony czytelników z całego świata – a wiele tysięcy z nich to chrześcijanie z Bliskiego Wschodu – szukają na Aletei inspiracji, informacji i nadziei. Prosimy, wesprzyj nawet niewielką kwotą arabską edycję naszego portalu.