Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Po co mam być zaangażowanym tatą?

OJCIEC Z DZIEĆMI
Allen Taylor/Unsplash | CC0
Udostępnij

Co za głupie pytanie! Pomyślałem, gdy usłyszałem je od przyjaciela. Od razu chciałem rzucić szybką ripostę, ale zawiesiłem głos, bo nagle w głowie pojawiła się pustka… Ta rozmowa miała miejsce miesiąc temu. Dziś już wiem, co bym odpowiedział.

Zrobiło mi się trochę głupio. Przecież piszę i mówię o ojcostwie dużo i często, a na tak proste pytanie nie wiedziałem, jak odpowiedzieć. A może raczej nie wiedziałem, jak odpowiadając nie pozostać na poziomie banalnych ogólników. Lubię odpowiedzi proste, ale zarazem treściwe, które mogę odnieść do samego siebie.

 

Dwa typy ojców

Jakim dziś jestem tatą? Czasem stawiam sobie to pytanie, mając świadomość, że są dwa typy ojców. Jedni to ci, którzy od zawsze chcieli być tatusiami. Wiedzieli, że kiedyś nimi zostaną i że to będzie coś niezwykłego. Drudzy to ci, którzy – mniej lub bardziej „przy okazji” – po prostu nimi zostali.

Każdy z nas, ojców jest zawieszony gdzieś między tymi dwoma biegunami. Jedni i drudzy powinni sobie postawić pytanie: po co mam być zaangażowanym tatą? Pierwsi, żeby na nowo odkrywać ojcostwo. Drudzy, żeby zrobić to po raz pierwszy. Przy czym ci drudzy mogą mieć wątpliwości, że tu nie ma nic do odkrycia. Ale mylą się jak Rosjanie, gdy sprzedawali Amerykanom Alaskę.

 

Ojcostwo jak Alaska

Ojcostwo jest jak Alaska. Wielki kawał surowej, do bólu przewidywalnej i bezwartościowej ziemi. Tak przynajmniej mogli postrzegać ją Rosjanie, gdy w drugiej połowie XIX wieku sprzedawali ją Amerykanom za 7,2 mln dolarów. Ciekawe, co myśleli, gdy kilkadziesiąt lat później odkryto tam pokaźne złoża złota. Dziś wiemy też, że znajdują się tam jedne z największych na świecie złóż ropy naftowej.

Ojcowska codzienność jest bardzo przewidywalna, a ciężar odpowiedzialności poważny. Chwile spontanicznej radości toczą nierówną walkę z tym, co zwyczajnie trzeba zrobić. Nie jest łatwo w prostym przezwyciężaniu swoich słabości zobaczyć głębszą wartość. Ona wykuwa się latami w małych, z pozoru nieważnych chwilach wiernej obecności taty obok dzieci. Tak jak na Alasce i tu – dopiero po czasie ujawni się to, co wielkie i cenne.

 

Co można wygrać

Co konkretnie można wygrać? Co można zyskać, czego nie da się zdobyć gdzie indziej? Jak cenne jest to, co na dnie – czy na tyle, że warto iść drogą szarej codzienności? Na te pytania odpowiedź jest bardzo prosta. To jest gra o największą stawkę – walczy się o wszystko!

Podobno ojcostwo to dla mężczyzny jedyna autentyczna rola. Bo tylko rodzicielstwo pozwala budować najsilniejsze więzi międzyludzkie. Tylko rodzicem nigdy nie przestaje się być. A czy jest coś autentyczniejszego niż gra o najwyższą stawkę?

Tą stawką są relacje. Człowiek to takie zwierzę, które w bliskich i głębokich relacjach odnajduje autentyczną satysfakcję. Rodzina to środowisko, które ma największy potencjał na zbudowanie takich relacji. Oczywiście, potencjał nie jest jeszcze gwarancją sukcesu…

 

Zaangażowanie

Jeśli ojcostwo jest dla mężczyzny najpewniejszą drogą do autentycznej życiowej satysfakcji, to zaangażowanie jest jedynym sposobem, żeby tę drogę skutecznie przebyć. Zaangażowanie to w pierwszej kolejności niezmienne i wierne bycie blisko dzieci – to na nim można budować więź. W drugiej kolejności są wspólne żarty, zabawy, wyjazdy i wszystko inne, co pozwala cieszyć się swoją obecnością.

Tak rozumiane zaangażowanie byłoby nudne, gdyby nie dwie rzeczy. Po pierwsze, że jest to przedsięwzięcie absolutnie nieprzewidywalne i unikalne. Przecież jeszcze nikt na świecie nie był ojcem twojego dziecka i to ty sam musisz znaleźć odpowiedzi, jak nim być. A po drugie, że nie chodzi o stanie się za 10 lat rodzicem wspaniałym, ale żeby być najlepszym możliwym tatą tutaj i w tej chwili. Przecież ojcami jesteśmy nie tylko 23 czerwca.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail