Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Skąd się wziął termin „miesiąc miodowy”?

JUST MARRIED
Shutterstock-Jack Frog
Udostępnij

Dla nas, katolików, termin „miesiąc miodowy” ma także inne, szczególne znaczenie. Odnosi się do miodu, który jest pokarmem nigdy się psującym się. Symbolizuje zatem związek, który będzie trwał na zawsze i nigdy się nie zakończy.

Wyjazd w podróż zaraz po ślubie stał się już praktycznie swego rodzaju tradycją. Do tego stopnia, że niektóre pary proszą swoich krewnych, aby w ramach prezentu ślubnego partycypowali w kosztach pierwszej eskapady, którą państwo młodzi odbywają jako małżeństwo. Ale skąd właściwie pochodzi ta praktyka?

Nie ma żadnej konkretnej genezy. Jest to koncepcja, która z biegiem lat i wraz z rozwojem cywilizacji bardzo ewoluowała. Uznałam zatem za interesujące, by przytoczyć różne historie, które dotyczą miesiąca miodowego.

 

Miesiąc wina

Pierwsze wzmianki sięgają V wieku. W tym czasie różne cywilizacje przyjęły zmieniające się fazy księżyca jako kalendarz. Małżonkowie przez pierwszy miesiąc po ślubie musieli sięgać po „mead” (napój alkoholowy na bazie miodu). Trunek miał rzekomo właściwości afrodyzjakalne i mógł pomóc w poczęciu dziecka. Stąd też pochodzi nazwa – „miesiąc miodowy”.

W zależności od tego, z którą kulturą mamy do czynienia, pewne szczegóły mogą się różnić. W przypadku kultury babilońskiej na przykład, ojciec panny młodej musiał zapewnić zięciowi piwo miodowe podczas całego cyklu księżycowego, poczynając od ceremonii. Z kolei w starożytnym Rzymie to matka każdej nocy pozostawiała je w pokoju nowożeńców po to, by zapewnić im „energię” do poczęcia dziecka.

 

Poeci angielscy

W połowie XVI wieku literaci brytyjscy w różnych wierszach użyli terminu „miesiąc miodowy”. Nie mieli jednak na myśli podróży. Opisywali w ten sposób (nieco pesymistycznie) ten krótki okres tuż po ślubie. Wskazywali na to, że nowo poślubionym wszystko jawi się jako piękne i słodkie. Jednak – jak księżyc, który może się zmienić – związek także z czasem staje się zdystansowany, zimny i tajemniczy.

 

Porwanie?

W niektórych ludach (zwłaszcza nordyckich i azjatyckich) para uciekała razem, nie uczestnicząc wcześniej w żadnej oficjalnej ceremonii. Szczególnie praktykowano to w niższych klasach, ponieważ w ten sposób chłopakowi udało się uniknąć płacenia posagu. Oczywiście, za wszelką cenę musieli się ukrywać, by nie zostać odnalezionym. W przeciwnym razie ojciec dziewczyny mógłby domagać się nie tylko jej powrotu do domu, ale i odszkodowania. Z tego też powodu zakochani zazwyczaj wracali dopiero wówczas, gdy kobieta była już w ciąży. Powrót następował po to, by mogli sformalizować swój związek jako mąż i żona oraz uniknąć ewentualnego unieważnienia.

 

Interesy rodzinne

W XIX wieku w Wielkiej Brytanii miesiąc miodowy wcale nie był intymnym czasem przeznaczonym dla pary. Małżonkowie poświęcali go na podróże, by móc odwiedzić wszystkich tych krewnych i bliskich przyjaciół, którzy z jakiegoś powodu nie mogli uczestniczyć w ceremonii. Być może nie była to najlepsza rozrywka dla nowożeńców, ale z czasem zanikła, a miesiąc miodowy stał się synonimem podróży i przekształcił w to, czym jest dzisiaj.

 

Obecnie

Być może przed kilkoma laty miesiąc miodowy był synonimem luksusowego urlopu, ale dzisiaj pary patrzą zupełnie inaczej na ten koncept. Pojawiają się nowe, bardzo interesujące trendy: np. pobyt typu „wellness” poprawiający kondycję i urodę, a także aktywne wypady w plenerze oraz relaks na świeżym powietrzu. Coraz więcej nowożeńców decyduje się na wyjazd własnym lub wypożyczonym samochodem oraz pokonywanie tras z rozmaitymi przygodami, jakie mogą się przytrafić po drodze. A ponadto, jedna z moich ulubionych form – miesiąc miodowy połączony z wolontariatem. Takie wyjazdy zazwyczaj odbywają się w Afryce, gdzie oprócz korzystania z przepięknych, naturalnych krajobrazów, można działać ze swoim ukochanym czy ukochaną na rzecz potrzebujących ludzi z ubogich wiosek.

Dla nas, katolików, termin „miesiąc miodowy” ma także inne, szczególne znaczenie. Odnosi się do miodu, który jest pokarmem nigdy się psującym się. Symbolizuje zatem związek, który będzie trwał na zawsze i nigdy się nie zakończy.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail