Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Pierwszego rozstrzelali, drugiego podpalili… Bohaterowie z Poczty Polskiej w Gdańsku

POCZTOWCY POLSCY
Udostępnij

Bohaterska obrona pocztowców z Poczty Polskiej w Gdańsku, to niewątpliwie jeden z najbardziej dramatycznych aktów obrony na Pomorzu. Zajęcie budynku poczty, jednej z nielicznych ostoi polskości w Wolnym Mieście Gdańsk, było priorytetem dla Niemców, którzy 1 września 1939 roku napadli na Polskę.

Zbiorową mogiłę 38 bohaterskich obrońców Poczty Polskiej odnaleziono przypadkowo na Zaspie dopiero w 1991 roku. Zostali oni uznani przez Niemców za partyzantów i wbrew obowiązującemu międzynarodowemu prawu, rozstrzelani. A odpowiedzialnych za mord nigdy nie spotkała jakakolwiek odpowiedzialność.

 

Atak na Pocztę Polską w Gdańsku

Przeczuwając działania wojenne, na kilka miesięcy przed rozpoczęciem II wojny światowej, na terenie budynków Poczty Polskiej w Wolnym Mieście Gdańsku, zaczęła działać głęboko zakonspirowana organizacja „samoobrony”. Jej kierownictwo objął z-ca Naczelnika Poczty Polskiej, Alfons Flisykowski (Flisikowski), długoletni „pocztowiec” oraz z ramienia Wojska Polskiego Konrad Guderski, oficer II Oddziału Sztabu Głównego (kontrwywiadu). To właśnie on miał przejąć dowództwo nad pocztą w razie konieczności jej obrony.

W sierpniu 1939 r. do załogi poczty dołączyło 10 zaufanych pracowników z Gdyni i Bydgoszczy. W ścisłej tajemnicy zaopatrzono ich w broń i amunicję. Wśród pracowników znajdowali się również oficerowie i podoficerowie rezerwy, m.in. Powstania Wielkopolskiego i powstań śląskich. Razem w obrębie poczty przebywało 55 osób. Zgodnie z założeniami władz w Warszawie, Poczta Polska miała się bronić tylko przez 6 godzin od chwili wybuchu wojny. W siódmej godzinie, według planów, Gdańsk miały zająć wojska polskie. Kiedy rankiem 1 września 1939 r. okręt wojenny „Schleswig-Holstein” rozpoczął atak na Westerplatte, prawie równocześnie hitlerowskie oddziały gdańskiej policji oraz grupa „SS Heimwehr” zaatakowały Pocztę Polską. Pierwszy szturm został odparty przez bohatersko broniących się pocztowców, ale podczas tej wymiany ognia zginął Konrad Guderski. Komendę nad obrońcami przejął Alfons Flysikowski.

 

Zbrodniarze w mundurach SS

Zaskoczeni oporem pocztowców Niemcy wprowadzili do ataków samochody pancerne i działka oraz ewakuowali ludność z okolicznych domów. Około 13.00 ponowili atak z większą zaciekłością, ale również bezskutecznie. Pocztowcy opuścili piętra budynku i bronili się z piwnic. Po 14 godzinach walk Niemcy podciągnęli pompę z benzyną i benzolem, oblali budynek poczty i podpalili. W tej sytuacji dalsza obrona stawała się bezsensowna. Pocztowcy ok. godziny 19.00 poddali się. Jako pierwszy wyszedł z płonącego budynku poczty, z białą flagą w dłoni, dyrektor Jan Michoń, który w tej samej chwili został rozstrzelany serią karabinu maszynowego. Za dyrektorem pojawił się naczelnik Józef Wąsik, którego Niemcy podpalili miotaczem ognia.

Czterej następni obrońcy, widząc barbarzyństwo napastników, cofnęli się pod osłoną dymu, przeskoczyli na dach garażu, potem przez mur i weszli do niemieckich, opróżnionych na czas walki mieszkań. Umyli się i przebrali w ubrania cywilne, po czym spokojnie odeszli w stronę centrum Gdańska. W ten sposób uratowali się: Andrzej Górski, Augustyn Młyński, Franciszek Mielewczyk i Władysław Mielewczyk.

 

Zbrodnia hitlerowska w „majestacie prawa”

Pozostali obrońcy zostali wyprowadzeni przez hitlerowców z gmachu poczty i zawiezieni do zaimprowizowanego więzienia w żeńskim gimnazjum Victoria Schule (dziś ulica Kładki w Gdańsku). Tutaj przesłuchano wszystkich pocztowców, znęcając się fizycznie i psychicznie nad nimi. Zmaltretowanych polskich urzędników poprowadzono na Biskupią Górkę, gdzie w dalszym ciągu poddawano ich torturom. Na wniosek wojskowego radcy sądowego, Hansa Wernera Gieseckego, wszczęto przeciwko pocztowcom postępowanie sądu wojennego.

Jego pierwsza rozprawa, pod przewodnictwem Kurta Bodego, odbyła się 8 września, a druga 29 września 1939 r. Polskich urzędników, uznano za „bandytów” i skazano na śmierć przez rozstrzelanie. Ten haniebny, całkowicie niezgodny z prawem międzynarodowym wyrok został wykonany 5 października 1939 r. Ciała zamordowanych obrońców Poczty Polskiej zakopano w pobliżu ich kaźni na Gdańskiej Zaspie, w obrębie cmentarza, który jest miejscem pamięci osób, broniących honoru polskich urzędników.

Od wielu lat, 1 września w samo południe sprawowana jest msza święta w intencji zamordowanych, bohaterskich Obrońców Poczty Polskiej, przed historycznym miejscem: budynkiem upamiętniającym Pocztę Polską w Wolnym Mieście Gdańsk.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail