Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Nie cukierkowa, nie przekoloryzowana… Ten film o Matce Teresie warto zobaczyć!

Udostępnij

Matka Teresa nie ma otoczki „idealnej świętejˮ. Sama mówiła o sobie, że jeśli po śmierci zostanie świętą, to powinna być „świętą od ciemnościˮ, bo doświadczała pustki i braku przeżyć duchowych.

Premiera filmu Fabrizio Costy „Matka Teresa” odbyła się 19 października 2003 r., w dniu jej beatyfikacji. Już za życia ludzie mówili o niej święta, choć jej kanonizacja miała miejsce 4 września 2016 r. Dziś Kościół katolicki wspomina Matkę Teresę z Kalkuty.

 

„Matka Teresa” – film z dobrym przesłaniem

Film przedstawia życie Matki Teresy od dzieciństwa (w retrospekcjach) aż do śmierci. Skupia się głównie na jej pracy charytatywnej wśród trędowatych, bezdomnych, ubogich, głodnych i niechcianych dzieci. Taka postawa podkreśla wymiar świętości chrześcijańskiej, którą jest miłość do cierpiącego i konającego Jezusa. W czasie trwania filmu widz ma dużo czasu na refleksję nad swoją postawą życia. Na zadanie pytań o jego celowość i miłosierdzie, które okazuje lub nie bliźniemu w potrzebie.

Postać Matki Teresy zagrana przez znakomitą aktorkę – Olivię Hussey, nie jest cukierkowa i przekoloryzowana, ale niezwykle wiarygodna. I choć trudno w to uwierzyć, wszystkie wydarzenia pokazane w tej ekranizacji są autentyczne!

Film został zrealizowany z wielkim rozmachem, zagrało w nim 8 tysięcy statystów. Ze względu na trwającą w Indiach wojnę domową został nakręcony głównie w Colombo w Sri Lance, a nie w Kalkucie. W prawdziwych slumsach, położonych na obrzeżach miasta, inne zdjęcia powstały w Watykanie.

 

Dlaczego warto obejrzeć film?

Odpowiedzi jest przynajmniej kilka. Po pierwsze, każdy z nas powinien dążyć do świętości, a postać Matki Teresy jest najlepszym przykładem na to, że nawet ktoś, kto liczy 152 centymetrów wzrostu, może być naprawdę wielki! Ona pokazuje nam drogę do nieba. Wydeptaną niesieniem pomocy chorym i cierpiącym. Może moja i twoja droga jest inna, ale przeważnie wiąże się ona z pójściem pod prąd. Od Matki Teresy warto się tego nauczyć!

Po drugie, otwartość jej serca wzrusza, zachwyca i skłania do refleksji nad naszym często poranionym sercem, które nie umie kochać i przebaczać, niestety.

Po trzecie, od Matki Teresy bije prawdziwa bliskość, ze względu na brak otoczki „idealnej świętej”. Sama mówiła o sobie, że jeśli po śmierci zostanie świętą, to powinna być „świętą od ciemności”, bo podczas modlitwy doświadczała pustki i braku przeżyć duchowych. Ciemność, której doświadczała, na pewno była wyjątkowa i wynikała z głębokiej relacji łączącej ją z Bogiem. Niemniej jednak, kto z nas nie doświadcza w swoim życiu pustki i ciemności, czy to na modlitwie, czy mówiąc ogólnie w życiu duchowym? Matka Teresa mimo bólu, cierpienia i osamotnienia, przykładem swojego życia pokazała, że droga do nieba jest dla każdego, choć nie zawsze jest usłana różami.

 

Matka Teresa – święta od ciemności

Po czwarte, uwielbiam jej decyzyjność i szaloną ufność Bogu! Kiedy usłyszała głos, mówiący o jej „powołaniu, w powołaniu”, nie zastanawiała się długo. Wiedząc, że podchodzi on od Pana, szturmem pokonała przeciwności i postanowiła założyć zgromadzenie Misjonarek Miłości. Nawet wtedy, gdy nie czuła bliskości Jezusa, została wierna postanowieniu pomocy bliźnim i wytrwała w nim aż do śmierci.

Po piąte, zwyciężyła dzięki kilkugodzinnej, codziennej modlitwie przed Najświętszym Sakramentem. Nie podjęła żadnej decyzji, ani nawet nie udawała się na spotkanie ze swoimi podopiecznymi, bez wcześniejszego spotkania się z Bogiem na modlitwie. Choć Go nie słyszała i nie czuła, pozostawała z Nim w ścisłej symbiozie, oddając Mu każdą swoją myśl.

Po szóste, Matka Teresa stała się symbolem miłości i szerzenia akceptacji ponad podziałami. Wielu zarzucało jej, że zgromadzenie Misjonarek Miłości zostało założone, by nawracać swoich podopiecznych na katolicyzm, nawet wbrew ich woli. Krytyka była ogromna, ale słowa nie zdołały zabić miłości, którą Święta obdarzała bliźnich. Do końca została ona wierna swojemu powołaniu, któremu na imię było Miłość.

 

Powołanie do świętości

Choć synonimem słowa świętość jest doskonałość, Matka Teresa pokazała nam, że można być bardzo nieidealną, ale powołaną i wybraną. Ważne, by z uwagą słuchać słów, które kieruje do nas Stworzyciel, Bóg. A przez modlitwę i zawierzenie Mu życia przetrwać największe i najstraszniejsze ciemności naszej duszy. Strach może paraliżować, ale to nie jest powód, by płynąć z prądem. Nigdy! Więc wstań, uwierz i rób to, co kochasz!

Powodzenia!

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail