Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

„Mam przyjaciół w niebie” – o niepełnosprawności zupełnie inaczej

MAM PRZYJACIÓŁ W NIEBIE FILM
Udostępnij

Na końcu filmu „Mam przyjaciół w niebie” nie ma ja „normalny” (bo zdrowy, sprawny) i „nienormalny” (bo chory i słaby). I jeden, i drugi szukają tego samego: dostrzeżenia, akceptacji i uznania.

Ja z gruba kuty, za ciężki, za sztywny
Do czupurzenia się przed lekką nimfą,
Prostak pod względem wszelkich dwornych manier,
Upośledzony z natury, niekształtny,
Nieokrzesany, zesłany przed czasem
W ten świat oddechu, i to tak koszlawo
I nieudatnie, że psy ujadają,
Gdy sztykutając mimo nich przechodzę

„Król Ryszard III”, William Shakespeare

 

„Mam przyjaciół w niebie” – od zera do milionera (emocjonalnego)

Wyobraźcie sobie eleganckiego, szpakowatego Włocha, uprawiającego „kreatywną księgowość” na rzecz mafii. Przychodzi kryska na matyska – elegancik dostaje zarzuty, ale w zamian za złożenie zeznań pogrążających swojego „szefa” dostaje rok prac społecznych.

I tak trafia do katolickiego ośrodka dla osób upośledzonych w Rzymie. Tam, po początkowym szoku i szeregu gaf (np. szczodrego uraczenia winem pensjonariuszy przyjmujących stale leki), Felice Castriota przechodzi ogromną przemianę – z drobnego cwaniaczka staje się czułym, empatycznym i odpowiedzialnym człowiekiem.  

Nie byłoby to możliwe bez prostolinijnej i bezpretensjonalnej obecności pacjentów ośrodka. Tak w wielkim skrócie można powiedzieć o włoskiej komedii „Mam przyjaciół w niebie”. Ale ten zabawny i wzruszający jednocześnie obraz autorstwa Fabrizio Marii Cortese ma drugie i trzecie dno.

 

Ty to inny ja

„Mam przyjaciół w niebie” bazuje na osobistym doświadczeniu reżysera. Przez dwa lata pracował w centrum rehabilitacji Opera Don Guanella w Rzymie. To właśnie tamtejsi pacjenci, a nie profesjonalni aktorzy, zagrali kluczowe role. Na dodatek zagrali niejako podwójnie, bo jednym z istotnych wątków filmu jest zorganizowanie spektaklu teatralnego.

„Ryszard III” Szekspira brzmi wyjątkowo w ich wykonaniu. Podobnie zresztą muszą „odegrać” restauratorów, gdy Felice postanawia zaprosić Julię, panią psycholog pracującą w ośrodku, na obiad do najlepszej restauracji w Rzymie. Okazuje się nią być stolik przygotowany specjalnie dla nich na terenie kliniki, gdzie obsługą stają się na ten jeden raz pacjenci.

Myślę, że było to dla nich i wyzwanie, i niezwykła zabawa. Na pewno duże emocje – nie wyobrażam sobie, by cokolwiek, co zobaczyłam na ekranie w ich wykonaniu, było udawane. W tej autentyczności jest niezwykła siła. To jeden z głównych filarów filmu. Ale chyba najważniejszy wątek to przejście od obrzydzenia, poczucia wyższości, politowania do współczucia, zaufania i miłości.

 

„Mam przyjaciół w niebie” – bohater w każdym z nas

 Na końcu nie ma ja „normalny” (bo zdrowy, sprawny) i „nienormalny” (bo chory i słaby). I jeden, i drugi szukają tego samego: dostrzeżenia, akceptacji i uznania. Tak opisałabym relację Felice – Antonio. Pierwszy uczy drugiego zalecać się do ukochanej. Drugi tego pierwszego, dlaczego czas się nie dłuży, gdy jest się szczęśliwym. Obaj dają, obaj dostają. Jak równy z równym. Jak w prawdziwej, dobrej relacji.

„Mam ogromną nadzieję, że ten sposób pracy będzie zwiastunem nowego podejścia do tworzenia filmów, gdzie nie tylko wykorzystuje się nowe pomysły w kinie, lecz także nowe twarze za i przed kamerą” – mówi o swoim filmie Fabrizio Maria Cortese.

To prawda, potrzebujemy takiego podejścia: nieprotekcjonalnego, bez zbytniej egzaltacji i taniej czułostkowości; pełnego szacunku, a nie przygniatającego i epatującego cierpieniem. Bo bohater jest w każdym, bez względu na jego historię, stan zdrowia i umysłu. Tę oczywistą, a jakże odkrywczo podaną prawdę oglądamy na ekranie.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail