Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Przez odmawianie różańca na rowerze prawie spowodował wypadek. Tak wpadł na pomysł

RÓŻANIEC ROWEROWY
Udostępnij

To był początek żmudnej drogi do stworzenia, opatentowania i wyprodukowania rowerowego różańca, który pozwala bezpiecznie i wygodnie modlić się w czasie jazdy. Jak mówi Franciszek Rakowski, widocznie Bóg chciał tego projektu, bo po drodze znajdowało się wielu życzliwych ludzi.

Kliknij tutaj, by przejrzeć galerię

Jeździsz na rowerze, ale jakoś nigdy nie pomyślałeś, że może to być dobra okazja do modlitwy? Jeździsz i modlisz się, ale jest to dla ciebie trudne i niewygodne? Modlisz się na różańcu i do tego treningu ducha dodałbyś chętnie trening ciała?

Jeśli przynajmniej na jedno z tych pytań odpowiedziałeś: „tak”, to być może przyda ci się b-Rose – prawdopodobnie pierwszy na świecie różaniec na rower.

 

Potrzeba matką wynalazków

Franciszek Rakowski – mąż, ojciec trójki dzieci, kiedyś pracownik naukowy na uniwersytecie, dziś specjalista od sztucznej inteligencji w światowej korporacji – jakieś cztery lata temu wracał rowerem z pracy do domu. Jak ma to w zwyczaju, postanowił pomodlić się na różańcu. Wyciągnął więc tradycyjny łańcuszek z paciorkami, który po chwili zaplątał mu się w dźwignię hamulca przy kierownicy. Mało nie spowodował wypadku.

To był początek żmudnej drogi do stworzenia, opatentowania i wyprodukowania rowerowego różańca, który pozwala bezpiecznie i wygodnie modlić się w czasie jazdy.

Premiera nastąpiła na początku listopada tego roku, a szczegóły znajdziemy na https://rozaniecrowerowy.pl.

Jak mówi Franciszek Rakowski, przygotowania były długie, ale widocznie Bóg chciał tego projektu, bo po drodze znajdowało się wielu życzliwych ludzi, bez których nie byłoby możliwe zaprojektowanie, opatentowanie i produkcja tego innowacyjnego różańca na szeroką skalę.

 

Czy to naprawdę bezpieczne?

Zarówno sam produkt, jak i historia jego powstania, wyglądają bardzo ciekawie, ale pytanie zasadnicze brzmi: czy modlitwa różańcowa na rowerze (czy to przy pomocy tradycyjnego różańca, czy takiego, który pozwala na wygodne przesuwanie paciorków) mimo wszystko nie odciąga jadącego od skupienia się na drodze?

Myślę, że to zależy od stopnia naszej „modlitewnej” podzielności uwagi – mówi twórca b-Rose. – Kiedy nie mamy możliwości spokojnie uklęknąć lub chcielibyśmy poszerzyć nasz czas modlitwy w ciągu dnia, takie rozwiązanie może okazać się idealne – dodaje.

 

Nie-pobożna modlitwa?

Rozmawiałem kiedyś o Bożym prowadzeniu ze znanym reżyserem Michałem Kondratem, który stwierdził, że dziś warto się uczyć tzw. „kontemplacji w ruchu”, czyli wykonywania czynności takich, jak prowadzenie samochodu czy jazda rowerem w połączeniu z modlitwą.

Realia życia, zwłaszcza w dużych miastach, mamy takie, a nie inne i nie zawsze możemy zatrzymać się na te 20 minut czy pół godziny gdzieś w kościele czy nawet wygospodarować taki osobny czas na różaniec wieczorem w domu. Nie powinniśmy się wtedy zniechęcać. Warto szukać optymalizacji.

Jak powiedział mi jeden z zaprzyjaźnionych kapłanów, nie ma w takim podejściu nic złego. Sam odmawiam różaniec jadąc samochodem. Czasami pojawia się w mojej głowie myśl, że może bardziej pobożnie będzie pomodlić się w maksymalnym skupieniu w domu. Jednak może się to okazać ślepym zaułkiem, bo do domu często wracam późnym wieczorem i naprawdę, choćbym miał najbardziej pobożne intencje, to kończyłyby się one zwyczajnym zaśnięciem w trakcie modlitwy – mówi mój rozmówca. – Oczywiście, z drugiej strony musimy się wystrzegać traktowania takiej modlitwy w drodze jako jedynej płaszczyzny naszej relacji z Bogiem – dodaje.

 

Przyszłość projektu

Twórcy b-Rose mają nadzieję, że projekt będzie dla wielu modlących się na co dzień zachętą, by do rozwoju duchowego dołożyli rozwój fizyczny. Zresztą swoista monotonia jazdy na rowerze współgra niejako z dobrze rozumianą „monotonią” różańca. Być może będzie to asumpt do organizowania grupowych akcji odmawiania różańca na rowerze lub do masowego zaopatrywania w różańce rowerowych pielgrzymek?

Póki co twórcy b-Rose skupiają się na nieco bliższej przyszłości i szykują różaniec rowerowy w wersji z drewnianą nakładką, który będzie bardziej atrakcyjny wizualnie od wyprodukowanych dotychczas, a całość projektu rozwijają małymi kroczkami. Dokładnie tak, jak podpowiada specyfika różańcowej modlitwy.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail