„Stoimy z Tymką zagubione w przejściu podziemnym w Warszawie i typujemy, którym wyjściem dotrzemy do celu. Zauważył to pewien Przystojniak: Gdzie siostry chcą dojść? Chętnie pomogę” - relacjonuje s. Eliza Małgorzata Myk, dominikanka z Broniszewic.
Jak się okazało, ów „Pan Przystojniak” szedł dokładnie w tym samym kierunku. W ciągu kilku chwil rozmowy „Bronki” usłyszały od niego coś, czego się nie spodziewały...
Ja mam ogromny dług wdzięczności do zakonnic. Wychowała mnie siostra zakonna, która dała mi więcej miłości niż moja mama. ❤❤❤ I mam szacunek do wiary katolickiej. Bo jestem dzieckiem gwałtu i wiem, że mama dała mi szansę na życie tylko dlatego, że była katoliczką”. I pobiegł dalej ❤❤❤ Dzięki za to spotkanie. Serducho nam radośniej zabiło 💚💚💚
Historia ta wydarzyła się już kilka lat temu, ale do dziś siostry wspominają ją z rozrzewnieniem. Spotkanie z dobrocią wzrusza ponad czasem.
Co się dzieje aktualnie u sióstr w Broniszewicach?
Siostry dominikanki z Broniszewic nie zwalniają tempa: po latach walki o każdy metr Domu Chłopaków dziś konsekwentnie rozwijają to miejsce, aby było jeszcze bezpieczniejsze i bardziej przyjazne dla ich podopiecznych. Niedawno zakończyły kosztowny remont trzech stawów w parku przy zabytkowym pałacu – teren, który kiedyś stwarzał realne zagrożenie, stał się teraz przestrzenią spacerów i odpoczynku, dostępną także dla chłopaków poruszających się na wózkach. Równolegle ruszyły kolejne prace budowlane przy samym domu; jak mówią siostry, to inwestycje, dzięki którym „wreszcie będzie bezpiecznie dla chłopaków” i z serca spada im wielki kamień.
Za tym wszystkim stoją konkretne osoby – darczyńcy z Polski i z zagranicy oraz wolontariusze, wśród których wielu na stałe związało swoje życie z Domem Chłopaków. To dzięki ich wrażliwości udało się sfinansować zarówno budowę kolejnych domów, jak i remont otoczenia, warsztatów terapii zajęciowej czy miejsc integracji, z których korzystają nie tylko mieszkańcy ośrodka, ale też lokalna społeczność.
Fundacja Sióstr św. Dominika systematycznie wspiera Dom Chłopaków, organizując zbiórki, akcje pomocowe i zapewniając m.in. pomoc psychologiczną dla rodzin osób z niepełnosprawnościami.
Codzienność w Broniszewicach to jednak nie tylko inwestycje i remonty, lecz przede wszystkim relacja – dom, w którym chłopcy z różnymi, często bardzo głębokimi niepełnosprawnościami, są kochani, znani z imienia i przyjmowani tacy, jacy są. Modlitwa, Eucharystia i proste gesty czułości splatają się tu z rehabilitacją, terapią zajęciową i zwyczajnym życiem: wspólnym obiadem, spacerem nad odnowionymi stawami czy żartem na korytarzu.
W świecie, który tak łatwo eliminuje słabych, siostry z Broniszewic przypominają, że miarą dojrzałości Kościoła i społeczeństwa jest to, jak traktuje najsłabszych – i że świętość rodzi się bardzo konkretnie: z codziennej, wiernej miłości do „braci najmniejszych”.










