Aleteia
niedziela 25/10/2020 |
Św. Chryzanta i św. Darii
Kultura

„Wszyscy są ofiarami. Albo katami. Nie wiadomo, kto jest kim”. Wstrząsający reportaż Tochmana

KAMBODŻA, POL POT

EAST NEWS

Marta Brzezińska-Waleszczyk - publikacja 13.03.19

„Pol Pot zablokował w ludziach uczucia, zamknął je w nas tak, jak korkiem zamyka się butelkę. Po Pol Pocie nie przytulaliśmy naszych nowych dzieci. Nasze nowe dzieci są zimne” – mówi jedna z bohaterek książki Wojciecha Tochmana „Pianie kogutów, płacz psów”.

Ludzie w Kambodży nie przytulają się. Nie dotykają się. Na lotnisku witają się tak, jakby nie widzieli się pięć minut. To było jedno ze spostrzeżeń Wojciecha Tochmana, kiedy pracował nad książką „Pianie kogutów, płacz psów”. Reporter spróbował znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego tak jest. I na wiele innych pytań.

Ludobójstwo w Kambodży. Jak żyć po śmierci?

„…wszędzie bliscy sobie ludzie dotykają się, także wtedy, kiedy są poza domem, w przestrzeni publicznej. Tylko w Kambodży nie? Co jest grane?” – pytał sam siebie Tochman, jak wspomina w rozmowie z miesięcznikiem „Zwierciadło”.

Aby znaleźć odpowiedź na to pytanie, reporter wielokrotnie wyjeżdżał do Kambodży, a ostatecznie zamieszkał tam na jakiś czas. Obserwował, rozmawiał, pytał. Przemierzał kraj wraz z lekarzami pozarządowej Transcultural Psychological Organization. Najnowsza książka przedstawia wstrząsające rezultaty tych poszukiwań.

„…ubóstwo miesza ludziom w głowach. W Kambodży (…) istnieje ogromna różnica pomiędzy tym, co potrzebne, a tym, co dostępne. Psychiatra powinien pracować w każdym ośrodku zdrowia. W całym kraju psychiatrów jest pięćdziesięcioro. A ludzi ponad szesnaście milionów…” – pisze Tochman. Stąd lekarze TPO, którzy dojeżdżają do chorych z bezpłatną pomocą i pakietem lekarstw.

Ludzie zamknięci w klatkach

Tochman przemierzając Kambodżę wielokrotnie spotykał ludzi… zamkniętych w klatkach. Kobiety, mężczyzn, którzy w wyniku traum wpadli w otchłań choroby psychicznej. Zaczęli stanowić zagrożenie dla samych siebie i otoczenia, więc bliscy, próbując się chronić, zamknęli ich w klatkach albo zakuli w kajdany.

„Zjada, co mu przyniosą sąsiedzi. Ile razy dziennie? Nie codziennie. Tylko kiedy widok jego głodu zaczyna dręczyć sąsiedzkie sumienia” – relacjonuje Tochman. „Własnego dziecka się boję? Męka. Jakby mnie ktoś nożem w brzuch kłuł co rano (…). Jakbym to ja była w niewoli, nie ona” – mówi jedna z bohaterek, która w klatce zamknęła córkę.

„Nic mu złego nie zrobię, nawet przez sekundę tak nie pomyślałam. To jednak mój mąż. Człowiek. Zło wyrządzone drugiemu zawsze do mnie wróci. Albo uderzy kogoś w rodzinie. Niechby już umarł sam, to byłoby dla niego najlepsze rozwiązanie” – dodaje inna.

Kambodża po Pol Pocie. Wszyscy są ofiarami

Ludzie w klatkach to zaledwie ułamek nieszczęść, jakie na własne oczy zobaczył Tochman. Są więc w jego książce i „dzieci śmieciożercy”, i Chan Sori – chłopiec, który próbował zarobić na życie chodząc po mieście z wagą i zachęcając ludzi do zważenia się. Są dzieci niewolniczo pracujące w cegielniach. Są ofiary takiej niewolniczej pracy, które uległy wypadkom, a to też jak wyrok śmierci („Matka otworzyła drzwi synowi po wypadku: …spojrzała na kikut: wolałabym, żebyś umarł”).

Są ofiary lokalnych znachorów, którzy próbują „leczyć” inhalacjami z chili albo wypędzają złe duchy, ale i „cudowny chłopiec” (do którego ustawiały się kolejki, by zaznać uzdrowienia).

Są wreszcie kaci i ofiary, choć trudno oddzielić jednych od drugich. „Wszyscy są ofiarami. Albo katami. Nie wiadomo, kto jest kim” – pisze Tochman. A w wywiadzie dla „Zwierciadła” dodaje: „Ocalali żyją wśród morderców. Widują się codziennie, w pracy, na bazarze, a czasem i w lustrze. Bo bywa, że kat i ofiara mieszkają w jednym ciele”. Stąd wstrząsająca historia fotografa, który ofiarom reżimu robił zdjęcia tuż przed śmiercią. A który dziś zgodziłby się udzielić wywiadu za „rozsądną cenę” pięciuset dolarów…

„Po Pol Pocie nie przytulaliśmy naszych nowych dzieci”

Katów i ofiary łączy jedno. Pol Pot. Za jego krwawej dyktatury zginął – według różnych szacunków – ponad milion ludzi. Jedna z rozmówczyń Tochmana przyznaje: „Pol Pot zablokował w ludziach uczucia, zamknął je w nas tak, jak korkiem zamyka się butelkę. Po Pol Pocie nie przytulaliśmy naszych nowych dzieci. Nasze nowe dzieci są zimne”.

Zapytana o emocje, łzy, odpowiada: „Zgubiłam łzy, zanim mi pierwsze dzieci umarły. Nie płakałam, kiedy nieśli ich ciała na wzgórze. Nie płakałam po mężu. Nie płakałam po mamie. Wiedziałam, że powinnam, ale łez nie miałam. Nie potrafiłam ich znaleźć. Do dzisiaj nie wiem, gdzie łzy mi się podziały”.

Może więc dlatego „w Kambodży przy ludziach nikt łez nie pokazuje”. Bo przecież „w każdej rodzinie był ktoś, kto przeżył, ale do życia nie wrócił”. Specjaliści mają nazwę dla tego zjawiska. Baksbat – zespół złamanej odwagi. Zaburzenie, którego objawy przypominają nieco PTSD, ale występujące jedynie w Kambodży. Ból, którego nie da się uleczyć, dlatego przekazywany jest na kolejne pokolenia.

Kambodża – lustro, w którym powinniśmy się przeglądać

Bohaterowie reportażu Tochmana mówią o niezaleczonej ranie, nieutulonym żalu, poczuciu pustki i straty. Stąd ich oziębłość i powściągliwość w okazywaniu emocji. Ale prócz tej pustki dziedziczna jest jeszcze… przemoc, która towarzyszy każdemu aspektowi ich życia. Przemoc, która wynika ze skrajnego ubóstwa. „Jesteśmy bezradni. Nie mamy wpływu na życie, ale musimy je przeżyć” – mówią. Błędne koło się zamyka.

Tochman nie ocenia, nie komentuje, nie pokazuje swoich emocji. Relacjonuje, pozostawiając wyciąganie wniosków i ewentualne oceny czytelnikom. Jego najnowsza książka tworzy z poprzednimi („Jakbyś kamień jadła” i „Dzisiaj narysujemy śmierć”) pewien tryptyk, zamyka go. Niby traktuje o odległych tematach, krajach, które znamy przeważnie z podróży palcem po mapie. Ale płynie z nich ważna lekcja także dla nas. Sam autor mówi w „Zwierciadle”: „…starałem się powiedzieć, że Kambodża, Rwanda i Bośnia to powiększające lustra, w których powinniśmy się stale przeglądać”.

*Wojciech Tochman, Pianie kogutów, płacz psów, Wydawnictwo Literackie 2019


WIELKI GŁÓD NA UKRAINIE

Czytaj także:
Ludobójstwo przez zagłodzenie. Czym był Wielki Głód na Ukrainie?


Révérien Rurangwa-Muzigura

Czytaj także:
W ludobójstwie w Rwandzie stracił całą rodzinę. Ma Bogu coś do powiedzenia


KTO NAPISZE NASZĄ HISTORIĘ

Czytaj także:
„Kto napisze naszą historię” – poruszający film o ofiarach Holocaustu

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
książkaludobójstwo
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Katolicka Agencja Informacyjna
Papież: „To najgorsza zniewaga, jaką można wy...
BEZDOMNY JEZUS
Katolicka Agencja Informacyjna
Wezwali policję do bezdomnego, a tam Jezus
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
OJCIEC SERAFIM
Łukasz Kobeszko
Przepięknie śpiewa i modli się w języku Jezus...
RĄCZKA NIEMOWLAKA
Marta Brzezińska-Waleszczyk
Byłam świadkiem 45 minut życia. To była lekcj...
GIULIA MICHELINI
Silvia Lucchetti
Świadectwo włoskiej aktorki, która urodziła j...
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail