Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Uciekała przed powodzią, swoje dziecko samotnie urodziła na drzewie

URODZIŁA NA DRZEWIE
UN
Udostępnij

Mozambijska kobieta urodziła dziecko na drzewie, uciekając przed powodziami, które nawiedziły środkową część kraju – podaje BBC. Dodatkowo pod opieką miała swojego dwuletniego syna.

Mozambik, Zimbabwe i Malawi nawiedziły powodzie wywołane przez cyklon Idai. Wskutek szalejącego żywiołu zginęły co najmniej 843 osoby. Mozambik boryka się teraz także z epidemią cholery.

Amélia jest samotną matką wychowującą już wcześniej dwuletniego synka. Swoją córkę Sarę urodziła, szukając schronienia przed nasilającymi się powodziami.

Byłam w domu z moim dwuletnim synem, kiedy nagle, bez żadnego ostrzeżenia znikąd, woda zaczęła przedostawać się do domu – relacjonowała Amélia w rozmowie z przedstawicielem UNICEFU. – Nie miałam wyboru, jak tylko wspiąć się na drzewo. Potem poczułam ból, wokół nie było nikogo. W ciągu kilku godzin na samym szczycie drzew urodziłam moją córkę – dodała.

Ta trzyosobowa rodzina spędziła na drzewie kolejne dwa dni. Ratunek przyszedł od sąsiadów.

Amélia i jej dzieci znajdują się już w bezpiecznym miejscu. Jak czytamy w artykule BBC, rodzina znalazła tymczasowe schronienie w pobliskiej wiosce Dombe (prowincja Manica), wszyscy są zdrowi.

Czytaj także: Jak przygotować się do porodu? Nietypowy poradnik

 

Poród na drzewie? Po raz drugi w Mozambiku

To już drugi taki przypadek w Mozambiku. Przed 20 laty w południowym Mozambiku na świat w podobnych warunkach przyszła Rosita Mabujango. Jej mama – Sofia Chubango wspięła się na drzewo także z powodu nawiedzających ten region powodzi. Po porodzie helikopter przyleciał i uratował kobietę z drzewa otoczonego zewsząd wodą.

O porodzie i akcji ratunkowej za sprawą mediów zrobiło się głośno na całym świecie. W rozmowie z „Mail&Guardian” Sofia przyznała, że poród był „bardzo, bardzo bolesny”.

Płakałam, krzyczałam. Czasami wydawało mi się, że to bóle porodowe, innym razem myślałam, że to z powodu głodu.

W czasie, gdy Sofia Chubango rodziła swoją córkę, szalał porywisty wiatr. Przyznaje, że obawiała się, że zostaną wręcz zdmuchnięte z korony drzewa. Wszystko skończyło się jednak szczęśliwie.

Wielu ludzi straciło wszystko z powodu powodzi, ja natomiast zyskałam – wspomina.

Źródło: BBC, UNICEF

Czytaj także: Dzieci urodzone w chmurach

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail