Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Tropikalny komar tygrysi zbliża się do Polski. Czy mamy się czego obawiać?

KOMAR TYGRYSI
Mario Saccomano | Shutterstock
Udostępnij

Choć ich obecności w Polsce jeszcze nie stwierdzono, to już mają tutaj dobre warunki do rozwoju – komary tygrysie. Strach przed nimi pomału opanowuje coraz więcej krajów Europy.

Jak przypomina Polska Agencja Prasowa, „czynniki chorobotwórcze przenoszone przez komary zabijają co roku więcej osób, niż ukąszenia jadowitych pająków, węży, ataki wilków czy rekinów”. Nic zatem dziwnego, że informacje o zbliżającym się do Polski komarze tygrysim budzą grozę. Tym bardziej, że niektóre obszary w Polsce zmagają się z prawdziwą plagą tych wyjątkowo nielubianych insektów – na razie ich niegroźnej odmiany.

 

Każdego roku komary zakażają przynajmniej 500 milionów ludzi malarią. Dwa miliony chorych – w większości dzieci – umiera – mówił w rozmowie z PAP entomolog prof. Stanisław Ignatowicz.

 

Polska powinna się obawiać komara tygrysiego?

Naukowiec przypomniał, że Polska już kiedyś musiała walczyć z malarią – było to w latach 60-tych XX wieku. Ostatecznie udało się z nią uporać, a ostatnie ogniska, które zarejestrowano na Żuławach, już wygasły. Komary widliszki, które malarię przenosiły, wciąż na naszych terenach funkcjonują i mogą zarażać znów. Staną się groźne, jeśli pojawią się ponownie tzw. zarodźce malarii (mogą być zawleczone do naszego kraju przez grupę chorych osób). Kolejnym wirusem przenoszonym przez komary jest Zika – wyjątkowo niebezpieczny dla ciężarnych.

Boimy się też dengi (zakaźna choroba tropikalna związana z bólem mięśni, wysypką i gorączką krwotoczną). A przenoszący dengę komar tygrysi już puka do naszych drzwi – powiedział ekspert.

Zasadniczo komar tygrysi występuje w Azji Południowo-Wschodniej, na wyspach Oceanu Indyjskiego i Spokojnego, coraz bardziej rozprzestrzenia się jednak po świecie. Zbliża się jednak „wielkimi krokami” do Polski. W Albanii odnotowano jego obecność już w 1975 roku, we Włoszech w 1990, we Francji w 1998, a w Belgii, Grecji, Szwajcarii i Chorwacji widziany był od 2000 roku. Zawleczono go także do naszych bezpośrednich sąsiadów, jednak w Czechach i Słowacji nie przetrwał zimy, a w Niemczech udało się nie dopuścić do jego rozwoju.

 

W naszym klimacie jaja komara tygrysiego mogą zimować. W takich warunkach temperaturowych, jakie mamy obecnie, larwy rozwijają się od 5 do 10 dni, żywiąc się rozdrobnioną materią organiczną, pływającą w wodzie. Później tworzy się ruchliwa pływająca poczwarka, a po dwóch dniach pojawia się osobnik dorosły. Jak widać, rozwój jest błyskawiczny, a płodność to około tysiąca jaj na jedną samicę – wyliczał prof. Ignatowicz.

 

W rozmowie z PAP profesor wyjaśnia, jak reaguje się w sytuacji wykrycia przypadków takich komarów.

 

Komar tygrysi, podobnie jak szerszeń azjatycki – który idzie do nas z Francji poprzez Niemcy, a także każdy inny gatunek owadów, który może się przedostać do naszego kraju – powinien być specjalnie monitorowany. Trzeba powołać program badawczy, finansowany centralnie, i rozpisać konkurs dla jednostek naukowych, które się tym zajmą. Za dużo jest fałszywych doniesień o tym, że ktoś zabił komara tygrysiego – mówił profesor.

Zdaniem prof. Ignatowicza Polska nie jest przygotowana na pojawienie się gatunków, które mogłyby przenosić groźne choroby. Nie funkcjonuje w naszym kraju monitoring naukowy, brak także specjalnie przeszkolonych firm, które mogłyby zniszczyć komara tygrysiego w zarodku.

 

Jak walczyć z komarem tygrysim?

Naukowcy mają kontrowersyjnie brzmiący sposób na walkę z niebezpiecznymi komarami. Proponują wypuszczenie na wolność genetycznie zmodyfikowanych, wysterylizowanych osobników. Twierdzą, że jest to najlepiej rokujący sposób na to, by powstrzymać rozprzestrzenienie się komarów.

W Bolonii we Włoszech władze miasta zapowiadają rozpoczęcie biologicznej walki. Jak czytamy w depeszy PAP, zmodyfikowane samce komara mieszają się z występującymi w naturalnym środowisku owadami. Skutkuje to tym, że duża część jajeczek nie jest zapładniana, co ostatecznie prowadzi do redukcji populacji komarów.

Eksperyment potrwa 16 tygodni i zostanie przeprowadzony na obszarze 40 hektarów. Władze zwróciły się do mieszkańców wyznaczonych dzielnic, by stosowali środki owadobójcze. Ma to wspomóc walkę z komarami.

Źródło: PAP

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail