Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Opuszczony na lotnisku jako dziecko. Odnalazł swoją rodzinę 33 lata później

Udostępnij

Mimo niezliczonych trudności Steven nigdy nie przestał szukać swoich biologicznych rodziców. Poznajcie jego historię.

Steven nie zna dokładnego dnia ani miejsca swoich narodzin. Jest jednak jedna konkretna data, która zaznaczyła się w jego historii. 10 kwietnia 1986 roku został odnaleziony w jednej z damskich toalet na terminalu lotniska Gatwick w Londynie, w Wielkiej Brytanii.

W tamtym czasie historia opuszczonego, zaledwie kilkudniowego dziecka obiegła wszystkie nagłówki w prasie oraz poruszyła kraj. Nigdy jednak nie pojawiły się żadne wskazówki co do miejsca pobytu jego rodziców. Dziecko odesłano do domu dziecka. Kiedy miał trzy lata został adoptowany przez Johna i Sandrę Hyde’ów. Przyjął nazwisko Steven Gary Hyde i rozpoczął życie w miejscu pełnym miłości i u boku trzech adoptowanych sióstr.

Kiedy osiągnął pełnoletność, Steven zdecydował, że nadeszła pora na spotkanie z biologicznymi rodzicami i rozpoczął prowadzenie pewnej kampanii w internecie. W ciągu ostatnich 15 lat jego poszukiwania były tematem licznych reportaży i filmów dokumentalnych. Jeden z nich został wyprodukowany w 2010 roku dla BBC – kluczowej stacji telewizyjnej w Wielkiej Brytanii i nosi tytuł: “The Gatwick Baby: Abandoned at Birth” (z ang. Dziecko Gatwick: opuszczony od urodzenia).

Pomimo tak dużego nagłośnienia jego historii, nie znaleziono żadnych informacji dotyczących jego krewnych. W trakcie poszukiwań swojej biologicznej rodziny, Steven założył własną – ożenił się i urodziło mu się dwoje dzieci. Nie przestał jednak zamieszczać postów w swoich sieciach społecznościowych.

Publikował swoje zdjęcia z dnia, w którym został znaleziony, a także wycinki z gazet z czasów, w których proszono o przekazywanie informacji o małym opuszczonym chłopcu. Na swojej stronie na Facebooku Steven informował często także o innych, bieżących przypadkach porzucania dzieci, do których dochodzi obecnie. W jednym z takich postów wystosował następujący apel:

Miałem 10 dni, kiedy mnie odnaleziono i wierzę, że ktoś może mnie rozpoznać. To bardzo trudne nie wiedzieć, skąd się pochodzi, do kogo się jest podobnym, brakuje mi bardzo tej części mojego życia i muszą ją poznać. Mam wspaniałą rodzinę i zawsze będę ją miał, ale istnieje pewien fragment, którego mi brakuje, o którym nic nie wiem.

Ostatecznie 11 maja 2019 roku jego poszukiwania dobiegły końca. W jednej z wiadomości opublikowanej tego samego dnia, mężczyzna napisał, że przy pomocy profesjonalnych genealogów, ostatecznie udało mu się odnaleźć jego rodzinę biologiczną. Okazało się jednak, że jego matka zmarła, a ojciec i jego bracia nigdy nie wiedzieli o jego istnieniu.

Mimo smutnej informacji na temat jego matki, wiadomość Stevena miała pozytywny wydźwięk – brzmiała jak podziękowanie. W tekście zaznaczył, że wierzy, iż postęp naukowy osiągnięty dzięki testom DNA nie dopuści do podobnych przypadków porzucania dzieci w przyszłości.

Dobre wieści!

Po 15 latach poszukiwań miło mi poinformować, że dzięki bardzo ciężkiej pracy genealogów genetycznych, CeCe Moore i Helen Riding udało nam się prześledzić i odnaleźć moją biologiczną rodzinę.

Niestety moja mama zmarła, więc nie mogę ustalić dokładnie, co się stało i dlaczego.

Znalazłem jednak mojego ojca i rodzeństwo po obu stronach – wszyscy byli nieświadomi mojego istnienia.

Jak można sobie wyobrazić, jest to bardzo delikatna kwestia dla wszystkich zaangażowanych i bardzo świeża dla nas wszystkich. Chciałem jednak skorzystać z okazji i podziękować wszystkim za stałe wsparcie przez lata.
Praca, którą wykonują genealogowie jest niesamowita. Przez wiele lat pracują tak ciężko i to dzięki nim rozwiązywane są takie przypadki jak mój. Coraz więcej ludzi każdego dnia bada swoje DNA i mam nadzieję, że moja historia może pomóc w szerzeniu świadomości i zapobiec porzucaniu innych dzieci.

Dziękuję wszystkim zaangażowanym i tym, którzy pomogli w moich poszukiwaniach.

Steven

Czytaj także: Hospicja perinatalne – jak wygląda pomoc dla dzieci i ich rodzin?

Czytaj także: Rodzice Marysi: Adopcja to nie „osiągnięcie”. To miłość [reportaż]

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail