Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Penélope Cruz: rodzina jest bezcennym darem i żadne sukcesy jej nie zastąpią!

PENELOPE CRUZ
Laurent Guerin/Eliot/Starface/STARFACE PHOTO /East News
Udostępnij

Myślę, że nauczyłam się tego, co najważniejsze w moim życiu: bycia wdzięczną za to, co mam od Boga - mówi Penélope Cruz.

Można powiedzieć, że Penélope Cruz, jej talentem i zjawiskową urodą zachwycają się wszyscy, bez względu na płeć, wiek i szerokość geograficzną. Światowej sławy reżyserzy nazywają ją swoją muzą, a hermetycznie zamknięte Hollywood dla takich aktorek jak Penélope przełamało schemat i przestało być miejscem tylko dla Amerykanek.

 

Z ekranu do życia

Kiedy świat obiegły informacje o jej związku z Javierem Bardem, nie było wątpliwości, że oto rodzi się wielkie uczucie, które z ekranu przeniosło się do realnego życia.

Penélope i Javiera oglądamy razem po wielu latach w filmie „Wszyscy wiedzą”, w którym grają „starych zakochanych”. Jednak zanim para aktorów odkryła, że jest dla siebie stworzona, minęło sporo czasu. Każde z nich żyło swoim życiem, nieraz – jak mówi aktorka – pogubionym i połamanym. Penélope i Javier są małżeństwem od 2010 roku i jak wspomina aktorka, dojrzeli do decyzji bycia razem na dobre i na złe po 15 latach od chwili, kiedy się poznali.

Tworzą szczęśliwą rodzinę i są rodzicami dwójki dzieci: chłopca Leo urodzonego w 2011 roku i o dwa lata młodszej dziewczynki Luny. Wydaje się, że od zawsze byli dla siebie stworzeni – ze zbliżonym życiorysem artystycznym, zakochani w swojej ojczyźnie, Hiszpanii.

 

Być wdzięczną

Zobaczmy, co mówi aktorka o swoich młodzieńczych poszukiwaniach, które miały znaczący wpływ na jej późniejsze życie: „Od dzieciństwa marzyłam o tym, aby zostać tancerką, a później to marzenie przerodziło się w pewność, że moją drogą jest jednak aktorstwo. Poszukiwałam bardzo swojego miejsca w życiu i zastanawiałam się nad jego sensem. Dlatego podjęłam decyzję, aby zostać wolontariuszką i wybrać się do szpitala Matki Teresy z Kalkuty. Tak oto podjęłam się pracy przy najuboższych z ubogich”– mówi Penélope Cruz.

Jak przyznaje, to był niezwykły czas, w którym musiała zweryfikować swoje myślenie o życiu, w którym patrząc czysto po ludzku, wszystko miała. „Myślę, że nauczyłam się tego, co najważniejsze w moim życiu: bycia wdzięczną za to, co mam od Boga. Zaczęłam dostrzegać wiele „drobiazgów”, które tak naprawdę okazały się bardzo ważne i istotne: to, że mam dach nad głową i poczucie bezpieczeństwa, że rano wstaję zdrowa i cała. Mogę przygotować śniadanie czy obiad dla siebie i najbliższych. Mogę wybrać się na lekcje tańca i tańczyć wiele godzin do utraty tchu. Rozwijać swoje pasje. Zanim więc wyruszyłam do pracy w szpitalu, to wszystko, o czym teraz mówię, wydawało mi się oczywiste i w jakimś sensie że to mi się od życia należy. Przebywając i wspierając ludzi chorych, bezdomnych, których odrzuca nawet własna rodzina, zrozumiałam, jak wiele mam i jest to naprawdę wielki skarb. Dar, którym powinnam się dzielić” – mówiła aktorka przed premierą filmu „Kapitan Corelli”. Może właśnie dlatego Penélope Cruz pojechała też z misją pokojową i z pomocą humanitarną do uchodźców w Ugandzie.

Ciekawostką dla miłośników filmu jest to, że Penélope Cruz jako pierwsza Hiszpanka w historii filmowych Oscarów zdobyła nagrodę Akademii Filmowej.

Statuetkę otrzymała w 2009 roku za drugoplanową rolę w filmie „Vicki Christina Barcelona” Woody’ego Allena.

 

Rodzina jest najważniejsza

„Takie rzeczy nie zdarzają się dziewczynom z Alcobendas” – mówiła skromnie, odbierając nagrodę. Dodatkowo Penelope ma na koncie jeszcze dwie oscarowe nominacje – za „Volver” Pedro Almodovara i „Nine – Dziewięć” Roba Marshalla.

Przypomnijmy, że aktorka zadebiutowała w 1992 roku w filmie „Szynka, szynka”, w którym zagrała u boku swojego przyszłego męża Javiera Bardema. W 1997 r. rozpoczęła współpracę z Pedro Almodóvarem, która okazała się dla niej przepustką do światowej kariery. Dwa lata później Penélope zagrała u niego ponownie, tym razem w nagrodzonym Oscarem filmie „Wszystko o mojej matce”.

Zanim zaczęła regularnie występować w produkcjach amerykańskich, zdążyła jeszcze zagrać w kilku popularnych filmach w Hiszpanii. Spodobała się publiczności w sensacyjnym „Abre los ojos” (1997). W 1999 r. zdobyła nagrodę Goi dla najlepszej aktorki za udział w komedii „La Nińa de tus Ojos” (1998). Niedługo potem partnerowała Woody’emu Harrelsonowi w „Krainie Hi-Lo” (1998). Po występie w filmie „Volavérunt” (1999) wyjechała do Hollywood.

Bardem i Cruz po kilkunastu latach spotkali się ponownie na planie filmu, u Woody’ego Allena w „Vicky Cristina Barcelona” (to właśnie ta kreacja przyniosła Penélope Oscara). „Kiedy po latach odkryłam wreszcie, że to właśnie Javier jest tym jedynym, z którym chciałabym założyć rodzinę, przypomniały mi się młodzieńcze doświadczenia, kiedy byłam wolontariuszką w szpitalu Matki Teresy z Kalkuty, że rodzina jest bezcennym darem i nic, nawet największe sukcesy tego świata mi tego nie zastąpią. I tego się trzymam” – mówi aktorka.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail