Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Czy „Joker” to niebezpieczny film?

JOKER
Warner Bros Pictures
Udostępnij

O filmie „Joker” ze znakomitą rolą Joaquina Phoenixa mówi się, że może wywołać w Stanach Zjednoczonych falę przestępczości. Czy rzeczywiście jest czego się obawiać?

Film „Joker” stał się hitem, jeszcze zanim ktokolwiek go obejrzał. Pierwsza złota zasada sukcesu osiągnięta – niech wokół filmu będzie głośno! Druga zasada jest następująca – niech to, co się mówi o filmie będzie polemiczne, bo tak budzi się ciekawość. Nie wystarczyło, że film o superbohaterze (w tym przypadku raczej superprzestępcy) zdobył Złotego Lwa na Festiwalu w Wenecji. Dziś mówi się, że film może wywołać w Stanach Zjednoczonych falę przestępczości. Brzmi niedorzecznie, wiem, ale tak właśnie komentowany jest „Joker”.

 

Zamieszanie wokół filmu „Joker”

Historia zaczęła się 20 lipca 2012 r., gdy podczas premiery filmu „Mroczny rycerz powstaje” James Eagan Holmes, dwudziestoczteroletni mężczyzna, zaczął strzelać na oślep w sali kinowej w hrabstwie Aurora (Kolorado), zabijając dwanaście osób.

Siedem lat po tym koszmarnym wydarzeniu media donoszą, że rodziny ofiar strzelaniny wystosowały list do Warner Bros, w którym wyraziły zaniepokojenie tym, że kolejny film może wywołać falę przestępczości. To jednak kłamstwo. Jak możemy przeczytać w „Variety” (magazyn rzekomo miał dostęp do listu), rodziny ofiar z Aurory przede wszystkim przyznały Warner Bros, firmie zajmującej się produkcją filmową, prawo do wolności artystycznej ekspresji.

Odwrotnie do tego, co sugerowały media, list nie ostrzegał przed ewentualną eskalacją przemocy, lecz zwracał się z prośbą do studia filmowego, aby użyło wpływów w agendach rządowych i wywarło presję na polityków popierających NRA (Narodowe Stowarzyszenie Strzeleckie Ameryki) i odmawiających dyskusji na temat reformy obowiązującego w USA prawa dotyczącego posiadania broni palnej. W liście pisano: „Ci prawodawcy sprowadzają rzeczywiste ryzyko na państwa klientów i pracowników”.

Warner Bros opublikowało komunikat, który również został opacznie (celowo?) zinterpretowany. W internecie można znaleźć tytuły: „Warner przypomina, że »Joker« to fikcja”. To nie do końca prawda.

 

Warner Bros: „Joker” to fikcja

Z komunikatu Warner Bros dowiadujemy się, że studio filmowe broni swojej pozycji, jednak nie poprzez argumenty, że „Joker” to fikcja, ale przypominając:

Nasza firma od wielu lat wspiera finansowo ofiary przemocy, również te z Aurory, a w ostatnich tygodniach nasi dyrektorzy wraz z innymi przedsiębiorcami wystosowali wniosek do polityków odpowiedzialnych za zatwierdzanie praw w systemie dwupartyjnym o zajęcie się epidemią przemocy.

Pismo wystosowane prze Warner Bros zawiera klarowną i interesującą opinię, którą media zdały się pominąć:

Warner Bros wierzy, że jedną z funkcji opowiadania historii jest prowokowanie dyskusji na tematy trudne i skomplikowane.

Dopiero na koniec oświadczenia pojawia się argument, że „Joker” to fikcja:

 Możecie być pewni: ani fikcyjna postać Jokera, ani sam film nie nawołują do jakiejkolwiek przemocy w realnym świecie. Nie jest intencją filmu, ani jego twórców, ani też studia filmowego ukazanie tej postaci jako bohatera.

 

„Joker” i dyskusja na trudne tematy

Być może wydarzenia jak to z Aurory, po którym nastąpiły jeszcze strzelanina w Washington Navy Yard (2013 r., 13 zabitych), masakra w San Bernardino (2015 r., 16 zabitych), masakra w dyskotece Pulse w Orlando (2016 r., 50 zabitych), strzelanina w Las Vegas (październik 2017 r., 59 zabitych), strzelanina w kościele w Sutheland Springs (listopad 2017 r., 27 zabitych), strzelanina w szkole średniej Stoneman Douglas w Parkland (luty 2018 r., 17 zabitych), strzelanina w szkole średniej w Santa Fe (maj 2018 r., 10 zabitych), strzelanina w synagodze w Pittsburgu (październik 2018 r., 11 zabitych), strzelanina w Thousand Oaks (listopad 2018 r., 13 zabitych), strzelanina w Virginia Beach (maj 2019 r., 13 zabitych) i strzelanina w El Paso (sierpień 2019 r., 22 zabitych) nie są celem same w sobie.

Szaleniec, który łapie za pistolet, by zabić ludzi, nie potrzebuje pełnego agresji filmu. Wystarczy mu detonator, jakikolwiek. Mogą nim być czarnoskórzy, homoseksualiści, żydzi czy Joker, wszystko to równie absurdalne i niemoralne.

Warner ma rację, pisząc, że „jedną z funkcji opowiadania historii jest prowokowanie dyskusji na tematy trudne i skomplikowane”. Wydaje się, że „Joker”, na przekór całemu cyrkowi, który wokół niego zmontowano, spełnia tę ważną misję kultury.

Nie można winić filmu, tak, jak nie można winić rasy, orientacji seksualnej czy religii. Winę ponosi ten, kto naciska na spust. „Joker” odniesie kasowy sukces. W tym całym zamieszaniu, jakie wywołał, nie chodzi o debatę na temat broni, etyki, przestępczości czy moralności. W gruncie rzeczy, chodzi o… pieniądze. Te, które generuje przemysł zbrojeniowy Stanów Zjednoczonych? Również, ale obecnie w grę wchodzą pieniądze, które Warner Bros zarobi na „Jokerze”. To prawdziwy cel zamieszania!

Czytaj także: Dzięki niemu świat dowiedział się o Wielkim Głodzie. Film „Obywatel Jones”

Czytaj także: „Bóg jest naturą. A natura jest pięknem”. Poruszający film o Van Goghu

Czytaj także: „Ikar. Legenda Mietka Kosza” – poruszający film o niewidomym geniuszu fortepianu

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail