Aleteia

Chciał przybliżyć skrawek nieba. Taki był Mieczysław Fogg

MIECZYSŁAW FOGG
fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Udostępnij

Kochany, szanowany i podziwiany. Łączył pokolenia dzięki niepowtarzalnemu stylowi. W czasie Powstania Warszawskiego, jako żołnierz Armii Krajowej, miał misję specjalną: koncertowania w domach powstańczych, szpitalach i schroniskach. Takich niezwykłych koncertów było ponad sto.

Często śpiewał z Hanką Ordonówną „ku pokrzepieniu serc”. Uhonorowany tytułem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata piosenkarz wspierał zaprzyjaźnionych artystów pochodzenia żydowskiego. Kapelmistrzowi z „Qui Pro Quo” pomógł wydostać się razem z rodziną z warszawskiego getta, ratując w ten sposób ich życie. Mieczysław Fogg: Baryton liryczny.

 

Z chóru kościelnego na światowe sceny

Artyści do dzisiaj sięgają po interpretację największych, ponadczasowych hitów pieśniarza: „Tango milonga”, „Piosenka o mojej Warszawie”, „To ostatnia niedziela”, ”Mały, biały domek”, „Bo to się tak zaczyna”, a także żartobliwie wykonaną piosenkę „Już taki jestem zimny drań”. A płyta zatytułowana „To ostatnia niedziela”, która ukazała się przed wojną, sprzedała się w ponad 100 tysiącach egzemplarzach, co było wtedy rekordem!

Pierwsze muzyczne kroki Fogg stawiał, dosłownie, śpiewając w chórze, m.in. u sióstr wizytek i w kościele św. Anny na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Utalentowanego młodzieńca wypatrzył sam Ludwik Sempoliński, na jednej z prób kolęd, który od razu zaproponował konkretną drogę: skierował m.in. na naukę śpiewu do prof. Jana Łysakowskiego, który uczył na Wydziale Wokalistyki w Szkole Muzycznej im. Fryderyka Chopina.

Sempoliński miał powiedzieć: „Powinien się pan wziąć poważnie do nauki śpiewu. Będą jeszcze z pana ludzie”. Aby mieć pieniądze na drogie lekcje, Mieczysław zatrudnił się jako klakier w warszawskiej Operze. A jego nieoficjalny debiut miał miejsce w Chórze Dana w ramach występu w Teatrze Qui Pro Quo w 1928 roku. Dziesięć lat później Mieczysław Fogg zadebiutował jako solista i zwycięzca ogólnopolskiego plebiscytu słuchaczy Polskiego Radia.

W czasie Powstania Warszawskiego, jako żołnierz Armii Krajowej (jego opaska znajduje się w Muzeum Powstania Warszawskiego), miał misję specjalną: koncertowania w domach powstańczych, szpitalach i schroniskach.

Takich niezwykłych koncertów było ponad sto. Często śpiewał z Hanką Ordonówną „ku pokrzepieniu serc”. Uhonorowany tytułem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata: piosenkarz wspierał zaprzyjaźnionych artystów pochodzenia żydowskiego. Kapelmistrzowi z „Qui Pro Quo” pomógł wydostać się razem z rodziną z warszawskiego getta, ratując w ten sposób ich życie. Za udział w Powstaniu Warszawskim piosenkarz został oznaczony przez londyński rząd polski Złotym Krzyżem Zasługi z Mieczami.

„Miałem szczęście przeżyć wojnę, ale piętno jej pozostaje na zawsze w pamięci i w sercu. Tylko wiara w opiekę i pomoc Bożą pomogła mnie i najbliższym przetrwać” – powiedział piosenkarz podczas audycji w Polskim Radiu.

Fogg po zakończeniu wojny założył słynną kawiarnię artystyczną jego imieniem na ulicy Marszałkowskiej: Caffe Fogg, skupiającą ówczesną „bohemę artystyczną”. Muzykowi udało się też założyć własną wytwórnię płyt gramofonowych Fogg Records, co było fenomenem jak na tamte, komunistyczne czasy. Niestety, Caffe Fogg i Fogg Records zostało z biegiem czasu przejęte oficjalnie z powodu „złych warunków” przez władze komunistyczne i zlikwidowane. 

 

Ambasador polskiej piosenki

Piosenkarz jako pierwszy polski artysta wystąpił z utworami w telewizji, które nuciła cała Polska. Dokładnie występ nadała Telewizja Polska 5 października 1938 oraz 26 sierpnia 1939 w pokazie próby transmisji telewizyjnej z wieżowca Prudential, w Warszawie.

W ciągu całej swojej kariery, która trwała prawie 60 lat artysta zaśpiewał w 16 tys. koncertach w różnych miejscach na świecie. A po śmierci francuskiego pieśniarza Maurice’a Chevaliera (w 1972 r.) Fogg był najstarszym występującym piosenkarzem świata.

Z sympatii do legendarnego pieśniarza tworzono przeróżne anegdoty – jak się okazuje znane były też samemu artyście – a świadczące o jego nieustającej popularności. Jedna z nich, chyba najbardziej znana mówi, że kiedy polscy archeolodzy w Egipcie wykopali starożytną mumię, to ona zapytała się: Skąd jesteście? – Z Polski – odpowiedzieli archeolodzy. – Aaa – zdziwiła się mumia i chwilę zastanawiając się, zapytała: – A Fogg jeszcze śpiewa?

 

Piosenka o mojej Warszawie

Piosenkarz lubił poszukiwać nowych muzycznych wyzwań. Cieszył się i doceniał koncerty, na które był zapraszany na całym świecie: Ameryka, Kanada, Wielka Brytania, Francja, Australia, Nowa Zelandia, a nawet Tasmania. Ale muzyk cenił sobie bardzo swoją rodzimą publiczność i fanów. Dlatego występował z własnym recitalem oraz programem kabaretowym z Mirą Sygietyńską i jej mężem, pianistą Tadeuszem Sygietyńskim (założycielem zespołu Mazowsze). We trójkę koncertowali prawie w 50 miastach, do których całą trójkę woził Fogg swoim własnym samochodem.

Słynne i oblegane tłumnie przez wielbicieli talentu Fogga były też występy w wspomnianej Caffe Fogg. Koncerty transmitowało Polskie Radio! To było naprawdę dla wszystkich niezwykłe. Do dzisiaj wspomina się, że piosenkarz często wykonywał znany i poruszający utwór napisany przez Alberta Harrisa „Piosenka o mojej Warszawie”.

Artysta wspominał, że jego serce i dom do którego powraca, pomimo dalekich podróży i życiowych zawieruch, to właśnie Warszawa. To pamiętny kościół św. Anny na Krakowskim Przedmieściu, gdzie odkrył, że jego wielką pasją i drogą, którą będzie podążał, to muzyka i śpiew, który ma przybliżyć każdemu skrawek nieba, często w szarej rzeczywistości. „Takie właśnie jest życie, rzadko czarno-białe”, zwierzał się na jednym z koncertów Mieczysław Fogg. Liryczny baryton.