Aleteia

Osobiście zapraszają bezdomnych i sprawdzają, czego potrzebują pod choinkę. „Święta z Ubogimi” Wspólnoty Sant’Egidio

ŚWIĘTA Z UBOGIMI
fot. Anna Matlak/Wspólnota Sant'Egidio Warszawa
Udostępnij

W „Święta z Ubogimi” zaangażowanych jest przeszło tysiąc osób. Jezus urodził się bez dachu nad głową. Chcemy, by przynajmniej tego jednego dnia żaden z naszych ubogich przyjaciół nie cierpiał tego samego. Można świętować Boże Narodzenie razem z nami – np. w roli kelnera ubogich – lub pomóc nam zastawić wcześniej stół i wypełnić worek prezentami.

Kliknij tutaj, by przejrzeć galerię

Kościół jest dobry” to adwentowa akcja portalu Aleteia.pl. W czasie, gdy w naszej wspólnocie braci i sióstr wierzących doświadczamy tak wielu trudności, skandali i zgorszenia, chcemy pozostać przestrzenią, która nie zapomina o tym, co dobre i piękne w Kościele. To tu – mimo wszystko – płynie Źródło życia i nadziei. Na naszych stronach znajdziecie więc artykuły i historie o akcjach, wspólnotach, organizacjach i osobach świeckich lub duchownych, które – jak światła w świątyni – rozświetlają przestrzeń Kościoła.

Zaczyna się mniej więcej na przełomie lata i jesieni. Dzień jest krótszy od nocy, robi się chłodniej, a niebo zakrywa gruba warstwami chmur – innymi słowy, warunki atmosferyczne zaczynają sprzyjać jesiennej chandrze. To wtedy pierwsze osoby w okolicach „patelni” – placyku przed stacją warszawskiego metra Centrum – i Dworca Centralnego zaczynają mówić: „Ja to już czekam na święta”.

Inni pytają wprost – „Kiedy będą zapisy na święta”? Zupełnie jakby myśl o nadchodzących – choć przecież wciąż odległych – świętach Bożego Narodzenia pomagała sercu przetrzymać jesienną smutę.

Zobaczcie zdjęcia z poprzednich „Świąt z Ubogimi”:

 

Osobiście zapraszamy przyjaciół z ulicy

A kto pyta? Osoby w kryzysie bezdomności, przyjaciele z ulic naszego miasta. W Warszawie, ale też w Poznaniu, gdzie działa Wspólnota Sant’Egidio. „Przyjaciele” to nie słowo na wyrost, upiększające rzeczywistość. Wiele z tych osób znamy od dawna, wiemy z czym się teraz zmagają w życiu, a oni wiedzą to samo o nas.

I jesteśmy siebie ciekawi. Spotykamy się w różne dni tygodnia i w różnym celu, ale przede wszystkim w czwartki, gdy największą grupą wychodzimy na ulice naszych miast, by spotkać się, porozmawiać i podzielić jedzeniem czy ciepłą kawą i herbatą.

Zapisy już trwają. Podczas czwartkowych spotkań z ubogimi zapisujemy ich imiona, by osobiście ich zaprosić do wspólnego świętowania. Oprócz tego dowiadujemy się, jakie mają potrzeby w zbliżających się trudnych zimowych miesiącach – może ciepłe buty, rękawice, a może smartfon lub dobra książka?

Wszystko po to, by dać szansę naszym mikołajom, by po bożonarodzeniowym obiedzie roznieśli gościom te właściwe, imienne prezenty.

 

Tysiąc zaangażowanych osób

– To już jedenasty rok, gdy spędzamy święta Bożego Narodzenia z naszymi bezdomnymi i ubogimi przyjaciółmi – mówi Magdalena Wolnik, odpowiedzialna za Wspólnotę Sant’Egidio w Polsce. – Zaczęło się od dwudziestu osób, które kilka dni przed świętami wspólnie jadły kolację wigilijną, a ściśle przedwigilijną.

Dziś w „Święta z Ubogimi” zaangażowanych jest przeszło tysiąc osób – członków Wspólnoty, wolontariuszy i zaproszonych gości. Jemy wspólnie świąteczny obiad 25 grudnia, łamiemy się opłatkiem, rozdajemy sobie prezenty, śpiewamy kolędy i po prostu spędzamy razem czas, świętując Bożą Obecność wśród nas.

On urodził się bez dachu nad głową. Chcemy, by przynajmniej tego jednego dnia żaden z naszych przyjaciół nie cierpiał tego samego. „Święta z Ubogimi” to zaproszenie skierowane do każdego: można świętować Boże Narodzenie razem z nami lub pomóc nam zastawić wcześniej stół i wypełnić worek prezentami.

 

Pierogi, ciepłe buty lub ręce do pracy

Wspólnota organizuje spotkania przygotowawcze dla wolontariuszy, którzy chcieliby wziąć udział w przygotowaniach do i w samym obiedzie bożonarodzeniowym. Terminy i miejsca spotkań można znaleźć na facebookowej stronie Świąt z Ubogimi.

Poza uczestnictwem w obiedzie można też wesprzeć przygotowania przez podzielenie się jedzeniem, prezentami, fizyczną pomoc w przygotowaniu sali lub posprzątaniu jej. W Warszawie, gdzie do stołu zasiądzie ok. 500  osób, potrzeba np. 90 kilogramów pierogów, ok. 130 kg śledzia czy 150 litrów barszczu, ale także wielu par butów, kurtek i innych przedmiotów na prezenty.

Dużą część potrzebnych przedmiotów i jedzenia przynoszą pojedyncze osoby, rodziny lub grupy przyjaciół. Czasami w większym wymiarze pomoże sponsor instytucjonalny lub restauracja.

 

Kelner ubogich: wypełnić święta sensem

Marcin, który był kelnerem podczas zeszłorocznego obiadu, tak opowiada o swoim doświadczeniu pomagania:

To drugi rok z rzędu, w którym zaangażowałem się w akcję charytatywną. Świąteczne spotkania i rozmowy z dawno nie widzianymi członkami rodziny są ważne, ale zazwyczaj niewielkim kosztem jestem w stanie połączyć je z dodatkową pomocą.

I tu przychodzi najważniejsze: pomaganie innym wypełnia święta Bożego Narodzenia sensem. Spotkanie z drugim, dobrym człowiekiem – nieistotne, czy poszukującym pomocy, czy ją dającym – to dla mnie najważniejsze doświadczenie wyniesione z obiadu. Sam trochę do tego wniosłem, ale również dużo otrzymałem. To doświadczenie spotkania pomogło mi w jakimś sensie stać się lepszym człowiekiem.

Obiad rozpoczyna się modlitwą, która przypomina nam o tym, czym są te święta. Boże Narodzenie łączy nas z całym stworzeniem – tak jak betlejemska szopka była miejscem spotkania mędrców ze wschodu, pastuszków, zwierząt i aniołów, nieba i ziemi.

 

Dołożyć wysiłków, by zglobalizować nadzieję

Do organizowanego przez Wspólnotę Sant’Egidio obiadu bożonarodzeniowego z ubogimi zasiądzie w tym roku ok. ćwierć miliona osób w ok. 80 krajach świata. We wszystkich tych miejscach bieda ma różne twarze – uchodźczyni z dziećmi, młodego mężczyzny uciekającego przed przemocą w swoim rodzinnym kraju, osoby pomieszkującej w nieoświetlonym i nieocieplonym baraku nad miejski kanałem i innych – ale każdą z nich staramy się dostrzec i poznać. A z łaską wiary możemy w nich dostrzec również twarz Jezusa.

Doświadczamy jednocześnie wielkiego smutku – czy wręcz gniewu – na tak jawną krzywdę i niesprawiedliwość, jak również nadziei, którą daje nam ten dzień. Gniew i smutek mają nas mobilizować, by nie być obojętnymi i działać na rzecz zmiany tego stanu rzeczy.

Jeśli zaś chodzi o nadzieję, to wierzymy, że wraz z kolejną falą globalizacji, trzeba dołożyć wysiłków, by zglobalizować nadzieję.

I ty możesz nam w tym pomóc. Aktualne potrzeby bożonarodzeniowego obiadu w Warszawie znajdziesz tu, a w Poznaniu tutaj. Jeśli nie możesz pomóc fizycznie, wesprzyj nas finansowo: Fundacja Sant’Egidio Polska;
43 1750 0012 0000 0000 3519 5197 (Warszawa);
52 1750 0012 0000 0000 4159 4028 (Poznań);
z tytułem UBODZY.