Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Obojętność – czy to choroba naszych czasów?

OBOJĘTNOŚĆ
Maria Teneva/Unsplash | CC0
Udostępnij

Pomagać, czynić dobro, działać – chcą niemal wszyscy. W tym pragnieniu łatwo jednak skupić się na rzeczach trudnych lub nawet niemożliwych do zrobienia i stracić perspektywę pozwalającą na zobaczenie tych potrzeb, które są w naszym zasięgu. Nie wydaje się zatem, że jako ludzkość obojętniejemy i przestajemy się przejmować – tracimy jedynie czas i energię na rzeczy, które nie są skuteczne.

Nie lubię mówić, że żyjemy w trudnych lub wyjątkowych czasach. Odbiera to trochę trud i wyjątkowość wszelkim poprzednim wiekom. Na swój sposób przecież każdy czas, każda epoka były szczególne i niosły ze sobą szereg wyzwań i problemów. Trudno jednak nie przyznać racji poglądowi, że wyzwania współczesne na pewno są ciekawe i o tyle inne, że wiążą się z ogromnym postępem technologicznym. Elektronizacja i internetyzacja społeczeństwa wraz z postępującą za nimi galopującą globalizacją stawiają przed ludzkością zupełnie nowe i nieznane wcześniej problemy.

 

Dobroczynność

W kilka sekund jesteśmy w stanie otrzymać i przetworzyć informacje z innej części globu, ale często nie mamy pojęcia, kto mieszka w mieszkaniu naprzeciwko. Przy wielu różnych tragediach dziejących się w rodzinach pada pytanie, dlaczego sąsiedzi nie reagowali. Czy nie wiedzieli? Czy nie byli pewni? Nie chcieli wchodzić w nie swoje sprawy? A co jeśli zareagujemy i się okaże, że byliśmy w błędzie? Trudno znaleźć dzisiaj właściwe i zawsze pasujące rozwiązanie. A skoro takiego brakuje, to zawsze prościej się nie mieszać. Czy to znaczy, że ludzkość obojętnieje? Nie wydaje się, żeby tak było, jeśli spojrzymy całościowo, także przez pryzmat świata wirtualnego.

Wydaje się, że dobroczynność, podobnie jak wiele innych sfer życia, przeniosła się do mediów społecznościowych, gdzie osiąga dobre wyniki. Kolejne charytatywne akcje prowadzone w internecie zbierają duże owoce. Jest to bardzo proste, wystarczy zwykle kilka klików, żeby pomóc, przelać pieniądze i podzielić się informacją.

Trudno też byłoby uznać, że ludzkość utraciła właściwą sobie wrażliwość na tragedie. Zmieniły się jednak wydarzenia, na które reagujemy. Za sprawą mediów dostajemy bardzo szybko informacje o smutnych wydarzeniach z odległych krajów i one właśnie pochłaniają naszą uwagę. Nie dostrzegamy przez to mniejszych problemów, które są pod nosem. I to akurat nie jest dobra tendencja. Wydaje się, że dzięki takiemu skupianiu uwagi na problemy daleko tracimy większość energii i aktywności. Mocno uderzają w serce tragedie, które spotkały dzieci w Afryce i zwykle długi czas zajmują nasze myśli, a jednocześnie na tyle mocno zaciemniają umysł, że nie widzimy biednych dzieci, które sami mijamy na ulicy. Z dobrych intencji łatwo wpadamy w pokusę rzeczy wielkich i omijamy te małe. A przecież na zdecydowaną większość wydarzeń, które nas poruszają nie mamy żadnego wpływu.

 

Wrażliwi i działający

W jakimś stopniu panuje jednak przekonanie, że nie powinno się wtrącać w czyjeś sprawy. Trudno oprzeć się wrażeniu, że często jest to jedynie hasło służące do uspokojenia własnego sumienia. I jak tu nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że żyjemy w czasie, kiedy topilibyśmy się w wodzie, będąc w blasku fleszy i bez koła ratunkowego? Czasami jednak każda zwłoka w zainteresowaniu się tematem i udzieleniu pomocy może mieć kolosalne znaczenie. Nie jest tak, że nie chcemy pomagać, ale boimy się to czynić, szczególnie gdy trzeba zapłacić za to utratą własnej, bezpiecznej i kontrolowanej pozycji. Dopiero wtedy, po kolejnym unikaniu odpowiedzialności, zainteresowania i realnego działania zaczyna pojawiać się obojętność. I kolejnej sytuacji już zauważyć nie można.

Wciąż umiemy być wrażliwi, ale czy wciąż umiemy przekuć tę wrażliwość na konkretne czyny? Może żal za głodnych w Afryce można przekuć na pomoc głodnym i bezdomnym, których nie brak na ulicach naszych miast? Może troskę o klimat warto przekuć w organizację kolejnych akcji zalesiania? Z samego żalu, wrażliwości, przemyśleń i głoszenia mądrych postulatów nie pojawią się owoce. Potrzeba do tego konkretnych działań i pewnej sprawczości. I to już jest bardzo konkretne zadanie i wyzwanie. Inaczej istnieje ważne ryzyko, że pogrążymy się w pustej obojętności na problemy, które będziemy mieć tuż pod nosem.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail