Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Jan Kiepura: Mieliśmy szczęśliwe życie

JAN KIEPURA
akg-images/EAST NEWS
Udostępnij

Kiepura, co warto przypomnieć i podkreślić, angażował się zawsze w sprawy ojczyzny, m.in. brał udział w pierwszym powstaniu śląskim, a we Francji zaangażował się jako ochotnik w formowaniu polskiej armii.

Szukamy muzycznej niespodzianki dla ukochanej osoby? Czasami warto zajrzeć do lamusa i posłuchać dawnych przebojów, zaaranżowanych współcześnie: „Usta milczą, dusza śpiewa” to chyba najbardziej ulubiona piosenka śpiewana w duecie przez Jana Kiepurę i jego żonę Marthę Eggerth, która towarzyszyła słynnemu śpiewakowi do końca życia. I chociaż jest to utwór zaczerpnięty z operetki Lehara „Wesoła wdówka”, to często przypomina się interpretację tej piosenki przez dwojga niezwykłych śpiewaków, których barwna droga artystyczna jest inspiracją dla wielu miłośników talentu Kiepurów.

 

Prawnik czy muzyk?

Rodzice słynnego śpiewaka: Miriam Neumanówna i Franciszek Kiepura, poznali się przez wspólnych znajomych. Miriam przed ślubem z ukochanym przyjęła chrzest. Można powiedzieć, że talent muzyczny Jan odziedziczył po swojej matce, która była bardzo uzdolniona muzycznie, śpiewała, a także grała na skrzypcach.

Przyszły tenor światowych scen urodził się w 1902 roku w Sosnowcu, tam też zrobił maturę. Marzeniem ojca było, aby syn został prawnikiem i rzeczywiście Jan od 1921 roku studiował prawo na Uniwersytecie Warszawskim. Ale też w sekrecie przed ojcem uczęszczał na lekcje śpiewu m.in. u słynnego tenora Tadeusza Leliwy. Dwa lata później w sali kina „Sfinks” w rodzinnym mieście odbył się pierwszy koncert Jana Kiepury, a w 1924 artysta zadebiutował w Teatrze Wielkim w Warszawie.

Przez najbliższe kilkanaście lat Kiepura koncertował w najsłynniejszych salach koncertowych w całej przedwojennej Europie: we Lwowie, w Wiedniu, Berlinie, Brnie i Budapeszcie. Postanowił spróbować sił także w Paryżu, ale „po drodze” zatrzymał się w Wiedniu na dłużej. Tutaj zaczął zyskiwać światową sławę: polskim śpiewakiem zainteresował się Franz Schalk, który był dyrektorem Państwowej Opery w Wiedniu oraz znakomita śpiewaczka Marta Jeritz.

To właśnie z Jeritz wystąpił Kiepura z wielkim sukcesem w „Tosce” i choć potrafił zaśpiewać w języku włoskim tylko dwie główne partie, a pozostałą część śpiewał po polsku, to i tak odniósł nieoczekiwany, wielki sukces! Media wiedeńskie ogłosiły „chłopaka z Sosnowca” królem tenorów i następcą włoskiego tenora Enrica Caruso. Kiepura śpiewał na scenie Opery Wiedeńskiej również w języku niemieckim. Zadebiutował także z powodzeniem w mediolańskiej La Scali w „Tosce” i odniósł kilka lat później, w 1931 roku sukces w „Manon”, grając kawalera des Grieux.

 

Szczęśliwe życie

Dopiero po europejskim uznaniu Kiepura został przychylnie przyjęty przez warszawskie środowisko. Wszystkie koncerty tenora były przyjmowane entuzjastycznie przez wypełnioną po brzegi widownię. Aby być dostępnym dla wszystkich, Jan mieszkając w hotelu Bristol wychodził na balkon i śpiewał do ludzi zgromadzonych tłumnie na ulicy.

W odpowiedzi na sympatię jego wielbicieli, potrafił śpiewać na dachu samochodu, a nawet z okna wagonu odjeżdżającego pociągu. Jednym słowem: wzajemny entuzjazm i miłość do muzyki. Ale miłością życia i tą jedyną okazała się znana śpiewaczka i aktorka Martha Eggerth, którą Jan poznał na jednym z koncertów i poślubił w 1936 r. w Katowicach.

„Może nie była to miłość od pierwszego wejrzenia, ale na pewno od drugiego”, żartowali podobno zakochani. Małżonkowie zaczęli razem występować, ale kiedy nazizm coraz bardziej rozprzestrzeniał się w Europie, a Jan Kiepura został przez hitlerowców umieszczony na liście „muzyków żydowskich”, to ze względu na swoje bezpieczeństwo Martha i Jan wyjechali z Paryża do Stanów Zjednoczonych.

Kiepura, co warto przypomnieć i podkreślić, angażował się zawsze w sprawy ojczyzny, m.in. brał udział w pierwszym powstaniu śląskim, a we Francji zaangażował się jako ochotnik w formowaniu polskiej armii. Artysta, kiedy był w Polsce, brał udział w koncertach charytatywnych na cele dobroczynne i pomagał finansowo zdolnej muzycznie młodzieży. Zawsze miał serce otwarte na pomoc dla każdego, kto tego potrzebował.

W Stanach Zjednoczonych Jan Kiepura zaczął karierę filmową i współpracował z hollywoodzkimi wytwórniami. Zadebiutował również w nowojorskiej Metropolitan Opera rolą Rudolfa w „Cyganerii”, a później z wielkim sukcesem śpiewał jako Don Jose w „Carmen” i księcia Mantui w „Rigoletcie”, która to postać uważana jest przez krytyków i wielbicieli talentu Kiepury za najlepszą, operową kreację artysty.

 

Usta milczą, dusza śpiewa

Razem z żoną Marthą Eggerth przez rok występował z powodzeniem na Broadwayu w „Wesołej wdówce”. Do dzisiaj, mówiąc o niezwykłym bogactwie i dorobku artystycznym Jana Kiepury, wymienia się „jednym tchem” najbardziej wzruszające i lubiane piosenki: „Dla Ciebie”, „Nino”, „Brunetki, blondynki” i wspomniany, rewelacyjnie wykonany utwór w duecie z żoną „Usta milczą, dusza śpiewa”.

Chociaż Kiepura cieszył się na arenie międzynarodowej sporą popularnością i odnosił sukcesy na najlepszych scenach światowych, to sercem zawsze był w swojej ojczyźnie. Z honorariów wybudował w okresie międzywojennym w Krynicy Zdrój hotel Willa Patria. Miejsce to było filmowane wielokrotnie w przedwojennych obrazach, wybieranych przez aktorów i reżyserów. Ciekawostka: od 1967 do dnia dzisiejszego trwa corocznie Festiwal im. Jana Kiepury, na którym z okazji 50-lecia istnienia Festiwalu gościł jeden z synów słynnego śpiewaka, John Thade, czyli Jan Tadeusz.

Chociaż z Marthą i synami artysta mieszkał w okolicach Nowego Jorku, to poprosił żonę tuż przed nagłym atakiem serca w wieku 66 lat, by był pochowany w ojczyźnie, w Warszawie. Jego żona dożyła 101 lat! Martha mając 96 lat, na jednym ze spotkań Polonii organizowanej przez Fundację Kościuszkowską w Nowym Jorku tak mówiła przed kamerami programu „Antena” Telewizji Polskiej:

Jestem tutaj i wszyscy „płyniemy” przez życie. Kocham was. Tak jak mój mąż was kochał. Mój mąż, gdziekolwiek był, zawsze tęsknił i kochał swoją Polskę. Mieliśmy szczęśliwe życie.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail