Aleteia

Jej życie przypomina drogę o. Dolindo. „Tylko Bóg!” – tak modliła się bł. Clelia

MATKA CLELIA
Udostępnij

Bł. Clelia doświadczyła tego, co znaczy nieść krzyż. Cierpienie było jej towarzyszem. Wiedziała, jaką wartość ma ofiara. Rozumiała, że by pozwolić wzrastać swojemu dziełu, sama musiała zniknąć i umrzeć dla świata.

Dziś przypada rocznica urodzin bł. Clelii, włoskiej zakonnicy, której życie przypomina drogę ojca Dolindo. Świętość Cleli wykuwała się w posłuszeństwie i ogromnej pokorze. Założyła zakon Apostołek Najświętszego Serca Jezusa. Poświęciła życie na kształtowanie młodych kobiet i troskę o ich powołania. Doświadczyła dotkliwych prześladowań ze strony sióstr własnego zgromadzenia, przez wiele lat cierpiała, odrzucona przez swoją wspólnotę. Clelia jest autorką modlitwy zawierzenia „Tylko Bóg!”. Publikujemy wywiad z autorem jej biografii.

 

Kiedy pierwszy raz zetknął się pan z historią bł. Clelii? 

Nicola Gori*: Po raz pierwszy usłyszałem o matce Clelii, gdy Przełożona Generalna Apostołek Najświętszego Serca Jezusa zwróciła się do mnie z prośbą o przygotowanie biografii Clelii Merloni w związku ze zbliżającą się beatyfikacją. Wtedy też nadarzyła się okazja, by z bliska przyjrzeć się pismom i wydarzeniom z życia matki Clelii.

Co w matce Clelii ujęło pana tak bardzo, że zdecydował się pan napisać o niej książkę i przestudiować dokładnie całe jej życie? 

Ujęła mnie jej odwaga i niezłomność w obliczu tak wielu prób i wyzwań, jakim musiała stawić czoła. Zrobiła na mnie ogromne wrażenie także postawa całkowitego zawierzenia się Bogu, mimo cierpienia, w jakim przez długi czas była zanurzona. Bez wątpienia matka Clelia była kobietą, która potrafiła znaleźć osobiste spełnienie w swoim byciu konsekrowaną. Jej życie niemal przypomina powieść, do tego stopnia było złożone, pełne przygód i niespodzianek. Godne podziwu jest także przebaczenie, jakiego udzielała wszystkim, którzy ją uciskali i oczerniali na przestrzeni lat.

 

„Bł. Matka Clelia Merloni zawsze była apostołką”

Matka Clelia Merloni dosłownie potraktowała wezwanie Jezusa: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu”. W jaki sposób Clelia realizowała misję głoszenia Chrystusa innym? 

Jej pierwszym sposobem głoszenia Ewangelii było dawanie świadectwa życia. Drugim była modlitwa. Trzecim słowo i zaproszenie współsióstr do pójścia na cały świat i niesienia radosnej nowiny o Zmartwychwstałym, który pragnie wyzwolić ludzkość zniewoloną przez zło i grzech.

Matka Clelia zawsze była apostołką, w dosłownym znaczeniu tego słowa. Nawet wtedy, gdy nie kierowała już Zgromadzeniem, które założyła, poprzez modlitwę i adorację Najświętszego Sakramentu wspomagała te i tych, którzy głosili Ewangelię na świecie. Także fakt nazwania zgromadzenia „Apostołkami” wskazuje na wielkie znaczenie, jakie bł. Clelia przywiązywała do ewangelizacji.

Dziś nie lubimy słuchać o tym, że musimy się czemuś poświęcić, oddać się w całości jakieś sprawie. A tak przecież wyglądało życie Clelii. Ziarno musi obumrzeć, by wydało swój owoc. Czego pan się nauczył od bł. Clelii? Czego my możemy się nauczyć?  

Matka Clelia osobiście doświadczyła tego, co znaczy nieść krzyż. Była kobietą, której towarzyszem było cierpienie. Zakonnicą, która pojęła, czym jest ofiara i jaka jest jej wartość w perspektywie szerzenia królestwa Bożego. Matka Clelia rozumiała, że by pozwolić wzrastać swojemu dziełu, sama musiała zniknąć i umrzeć dla świata, po to, by można było zobaczyć owoce. Nie ulega wątpliwości, że potrafiła pozostać w ukryciu i zaakceptować bycie traktowaną jak niepotrzebny odpad, po to by ocalić swoje Zgromadzenie, a zarazem wszelkie dobro, jakie miało ono przynieść. To właśnie ten przykład bł. Clelia daje nam wszystkim dzisiaj – ofiara nie jest celem samym w sobie, ale przeżywana w jedności z Bogiem, staje się ziarnem nowego życia.

 

Bł. Clelia Merloni: Tylko Bóg!

Mottem siostry Clelii było krótkie wezwanie „Tylko Bóg!”. Co kryło się w tych słowach? 

Motto wybrane przez bł. Clelię nie było zwykłym zdaniem, ale programem życiowym, sposobem złożenia całej swojej egzystencji w Bogu, bez żalu, bez oglądania się za siebie. To wezwanie wskazuje także na wielką ufność, jaką matka Clelia pokładała w Opatrzności, której ślepo się zawierzała, zwłaszcza wtedy, gdy wszystko wokół niej zdawało się popychać ją do czegoś wprost przeciwnego. Matka Clelia to odważna kobieta, ale także kobieta nadziei, ponieważ nigdy nie przestała ufać w Bożą pomoc, nawet wtedy, gdy z pewnych sytuacji nie widziała drogi wyjścia.

Życie matki Clelii przypomina drogę włoskiego kapłana, ojca Dolindo. Jego historia też była naznaczona głębokim cierpieniem. Tak jak matka Clelia, był prześladowany przez najbliższe otoczenie kościelne. Dlaczego osoby, które zabiegają o nawrócenie innych, napotykają tak duże trudności ze strony Kościoła, który wydaje się, powinien stać po ich stronie?

Nie znam dokładnie życia ojca Dolindo, wiem jednak, że tak jak Clelia został bardzo mocno wypróbowany. Co zaś się tyczy tego, że święci doświadczają największych prób ze strony ludzi Kościoła, jest to wielka tajemnica, która znajduje wytłumaczenie w ekonomii zbawienia. Nic nie wymyka się z ręki Boga, dlatego też próby, jakie dopuszcza, przynoszą ogromne dobro, które może umknąć ograniczonemu wzrokowi człowieka, ale nie Boga.

*Nicola Gori – autor książki „Bł. Clelia Merloni. Jak ziarno pszenicy”, która ukazała się nakładem wyd. Esprit