Aleteia

Według najnowszych badań człowiek z Całunu Turyńskiego nie był martwy

TURIN
Shutterstock | gonewiththewind
Udostępnij

Badania doktora Bernarda Hontanilli dowodzą, że postać z Całunu Turyńskiego wykazuje „oznaki życia, które nie występują w przypadku zwłok”.

Kliknij tutaj, by przejrzeć galerię

Świat nauki od dawna pochyla się nad kwestią pochodzenia Całunu Turyńskiego i tożsamości postaci na nim widocznej. Bez wątpienia nowe studium medyczne mogłoby uporządkować narosłe wokół tego tematu hipotezy.

Dr Bernardo Hontanilla, specjalista z dziedziny chirurgii plastycznej z hiszpańskiego Uniwersytetu w Navarze, opublikował niedawno w czasopiśmie naukowym „Scientia et Fides” artykuł, w którym przedstawił swoje wnioski. Jak wyjaśnił Aletei, obraz postaci ze Świętego Całunu „przedstawia żywego mężczyznę”.

Dr Hontanilla, specjalista w chirurgii twarzy z dwudziestopięcioletnim stażem zawodowym, wymienia całą serię argumentów popierających to twierdzenie. Możesz się z nimi zapoznać, klikając w galerię zdjęć, gdzie znajdziesz szczegółowe wyjaśnienia.

 

Obecność bruzd nosowych na twarzy z Całunu Turyńskiego

„Na odbiciu z Całunu Turyńskiego są dobrze widoczne bruzdy nosowe. To te wgłębienia czy rowki, które mamy po prawej i lewej stronie nosa i które schodzą aż do ust” – wyjaśnia doktor. Na zwłokach te bruzdy są niewidoczne, gdyż wraz ze śmiercią mięśnie tracą napięcie i rowki znikają. W przypadku osoby żywej bruzdy zanikają jedynie w wyniku paraliżu twarzy.

„Obecność bruzd nosowych jest niekompatybilna z pośmiertnym stanem ciała, za wyjątkiem przypadku twarzowego spazmu, którego nie stwierdzamy u osoby z Całunu Turyńskiego” – jak podkreśla Hontanilla.

 

Zamknięte usta „człowieka z Całunu”

Doktor twierdzi, że „po śmierci ciało doświadcza pewnego rodzaju rozluźnienia, co wywołuje otwarcie ust. U postaci z Całunu Turyńskiego tego nie stwierdzamy – usta są zamknięte”. Zamknięte usta i, jednocześnie, bruzdy nosowe to kolejne oznaki niekompatybilne ze stanem zwłok.

 

Trzy oznaki podnoszącego się ciała

Dr Hontanilla prowadził badania na trójwymiarowym (3D) modelu stworzonym na podstawie postaci z Całunu Turyńskiego. Poprosił też mężczyzn o atletycznej budowie ciała i wzroście 1,70 m – 1,80 m, aby położyli się na wznak z twarzą skierowaną w górę i wykonali ruch wstawania.

Oto wnioski, do jakich doszedł, obserwując postać z Całunu Turyńskiego: „Widać wygięcie w przód szyi, asymetryczne niepełne zgięcie nóg (są trochę zgięte kolana, niejednakowo w przypadku obu nóg), jedna stopa oparta jest na podłożu. Jednocześnie dłonie sięgają genitaliów i przykrywają je”.  Hontanilla dodaje: „To co widzimy na Całunie, to seria ruchów, jakie wykonuje osoba, która się podnosi”.

 

Całun Turyński. Oznaki śmierci i oznaki życia

Chociaż do tej pory uważano, że postać z Całunu Turyńskiego przedstawia zmarłego mężczyznę, dr Hontanilla twierdzi, że na Całunie „są oznaki śmierci i oznaki życia”. Wśród oznak życia są te typowe dla podnoszącego się z pozycji horyzontalnej mężczyzny.

Wśród oznak śmierci widocznych na Całunie są, na przykład, plamy krwi. „Na twarzy i na plecach znajduje się krew przedśmiertna; na boku, gdzie wokół skrzepu jest wybroczyna z surowicy, widoczna jest krew pośmiertna”.

 

Czy „mężczyzna z Całunu” to Jezus Chrystus?

Według dr Bernarda Hontanilla dane uzyskane z badania „nie są w stanie stwierdzić, czy mamy do czynienia z Jezusem Chrystusem – do tego potrzebowalibyśmy porównać próbkę DNA z żywym Jezusem. Nie są też dowodem na zmartwychwstanie. Można jedynie stwierdzić, że na podstawie tego naukowego badania nie stwierdzono nic niekompatybilnego z ewangelicznym opisem zarówno śmierci, jak i zmartwychwstania Jezusa”.

W artykule zamieszczonym w numerze 8(1) 2020 czasopisma „Scientia et Fides” na stronach 9-30 autor analizuje ze szczegółami kwestię np. mięśni twarzy czy czasu, w jakim następuje zesztywnienie zwłok. Hontanilla nie zaprzecza, że w jego teorii postać „mężczyzny z Całunu” łączy „oznaki śmierci i oznaki życia”.

 

Obliczenie godziny, w której nastąpiło „odciśnięcie” obrazu postaci z Całunu

Według naukowca jeśli byłaby to postać Jezusa Chrystusa, obraz z Całunu musiałby powstać między osiemnastą a trzydziestą godziną po Jego śmierci, co zgadza się także z ewangeliczną narracją. Hontanilla podkreśla jednak, że są to wszystko hipotezy.