Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

W busie, przez okno i na spacerze: kwitnie polska kreatywność na spowiedź podczas pandemii

SPOWIEDŹ SAMOCHODOWA
fot. Robert Woźniak
Udostępnij

Dlaczego jest tu potrzebna kreatywność duszpasterska? Ks. Adam Pawłowski w ciągu minionego tygodnia w konfesjonale w kościele wyspowiadał zaledwie dwie osoby. A przez okno w samochodzie w ciągu jednej godziny – dziewięć.

Kliknij tutaj, by przejrzeć galerię

Kliknij tutaj, by przejrzeć galerię

Zdecydowana większość parafii w Polsce wychodzi naprzeciw obecnej sytuacji i umożliwia spowiedź w przyparafialnych salkach czy w plenerze. Ewentualnie przy zachowaniu wszelkich zasad bezpieczeństwa, tradycyjnie w konfesjonałach. Niektórzy jednak podchodzą do sprawy w bardziej kreatywny sposób i spowiadają np. w… samochodzie lub nawet busie.

 

Co mówią biskupi?

We wskazaniach prezydium Konferencji Episkopatu Polski dla biskupów odnośnie do sprawowania czynności liturgicznych w najbliższych tygodniach czytamy: „Chociaż właściwym miejscem sprawowania spowiedzi jest konfesjonał (KPK kan. 964-§ 1-2), to z uzasadnionej przyczyny spowiedź może się odbyć poza konfesjonałem (KPK kan. 964 § 3).

W obecnych warunkach można sprawować ten sakrament np. w kościele, w kaplicy, w zakrystii, w sali katechetycznej, w biurze parafialnym lub w innym godnym miejscu, pozwalającym na zachowanie prywatności i zasad bezpieczeństwa”.

 

Do spowiedzi na parkingu

Choć najczęściej słychać w obecnym czasie o spowiedzi w salkach parafialnych, to jednak zdarzają się kapłani, którzy podchodzą do sprawy w bardziej niekonwencjonalny sposób. Ks. Adam Pawłowski, proboszcz parafii św. Marcelina w Rogalinie w archidiecezji poznańskiej do listy wymienionej we wskazaniach biskupów dołożył samochód.

Kartka za szybą głosi: „spowiedź”. Samochód stoi na kościelnym parkingu, a wierni mogą przyjechać swoim autem i przez opuszczoną szybę, siedząc w swoim pojeździe, przystąpić do sakramentu. Odpowiednia odległość jest oczywiście zachowana. Z takiej możliwości spowiedzi w rogalińskiej parafii można skorzystać od poniedziałku do piątku w godzinach 10.00-11.00, 16.00-17.00 i 19.00-20.00.

 

Nowe doświadczenie sakramentu

Ta forma spowiedzi ruszyła w Rogalinie dokładnie w poniedziałek 30 marca, choć podczas wcześniejszych „testów” już kilka osób zdążyło przystąpić do sakramentu w ten sposób. Jak powiedział mi świeżo po pierwszej turze samochodowej posługi ks. Adam Pawłowski, w ciągu minionego tygodnia w konfesjonale w kościele wyspowiadał ledwie dwie osoby, a w ciągu godziny w samochodzie dziewięć.

– Parafianie mówią mi, że się po prostu boją spowiedzi w konfesjonale. Ktoś mi powiedział, że pierwszy raz będąc na pogrzebie kogoś bliskiego nie poszedł do spowiedzi i nie przystąpił do komunii. To mnie zainspirowało – relacjonuje ks. Pawłowski.

Jak mówi, wielką radością jest dla niego taka możliwość służby. „Po to jestem księdzem. Cieszę się też z tego, że te spowiedzi nie są banalne. Osoby, które przyjeżdżają, faktycznie chcą pojednać się z Panem Bogiem, tęsknią za kościołem i sakramentami” – dzieli się ks. Pawłowski.

– Treść jest ta sama, forma liturgiczna też jest zachowana, ale kontekst, doświadczenie, wysiłek pozwala odkryć na nowo o co w tym sakramencie chodzi. To jest moje doświadczenie „plenerowych” spowiedzi na Przystanku Jezus, na Lednicy czy w Jarocinie – podsumowuje.

 

Nie tylko Rogalin

Ks. Pawłowski nie jest jedynym kapłanem w Polsce, który wpadł na pomysł samochodowej spowiedzi. W taki sam sposób można się wyspowiadać np. w parafii św. Rity w Lusówku, również w archidiecezji poznańskiej. Proboszcz ks. Adam Przewoźny określił tę formę spowiedzi mianem „Driver confession”.

W swoim przesłaniu do parafian w serwisie YouTube powiedział, że można też wyspowiadać się na tarasie, na zewnątrz. Jak stwierdził, może będzie zimno, ale skoro łatwo nam się grzeszy, to nie bójmy się trudniejszego powrotu do Boga. „Najważniejsze, że otrzymamy rozgrzeszenie, by doświadczenie Bożego Miłosierdzia było obecne w naszym życiu” – stwierdził.

Z kolei w parafii św. Ojca Pio w Węgrowie w diecezji drohiczyńskiej można wyspowiadać się w busie. Tamtejsi kapłani zainaugurowali tam „Mobilny konfesjonał”. Nie jest to ten sam bus, którym od 2014 r. pod taką samą nazwą jeździ ks. Rafał Jarosiewicz i który zyskał już niemałą popularność, ale najważniejsze, że sakrament jest ten sam.

Penitent przebywa „na pace”, a kapłan siedzi w przedniej części samochodu. Komunikację umożliwiają im specjalne otworki w ścianie. Bus jest zaparkowany przed kościołem, ale też może dojechać w dowolne miejsce.

 

Pustelnia w stolicy

W warszawskim Lesie Bielańskim, gdzie mieszczą się budynki Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego oraz parafia bł. Edwarda Detkensa, można wyspowiadać się przez specjalnie przygotowane okno kamedulskiej pustelni. Taką możliwość dał wiernym proboszcz, ks. Wojciech Drozdowicz.

 

„Myślą, że taka spowiedź się nie liczy”

Wracamy do archidiecezji poznańskiej, co do której można odnieść wrażenie, że przoduje w inicjatywach na rzecz ułatwienia wiernym spowiedzi w czasie epidemii. Ks. Krzysztof Freitag, pallotyn, duszpasterz akademicki z poznańskiej parafii św. Wawrzyńca napisał w swoich mediach społecznościowych, że jeżeli ktoś potrzebuje się wyspowiadać, to jest zaproszony na ławeczkę przed kościołem.

– Zdarza się, że są to też schody kościoła. Nie uważam tego za coś wybitnego. Codziennie ktoś do tej ławkowej spowiedzi przychodzi. Swoją drogą wszyscy księża z naszej parafii udostępnili wiernym telefony komórkowe, umawiamy się na konkretne godziny i spowiadamy w salkach przyparafialnych – relacjonuje ks. Krzysztof.

Jak mówi, dla niektórych wiernych spowiedź na ławce, na schodach czy w salce to zupełna nowość. – Bywa to problem dla starszych. Myślą, że taka spowiedź się nie liczy, ale tłumaczymy i dają się przekonać – mówi ks. Freitag.

– Niektórzy idą do spowiedzi, bo czują klimat tego, co się dzieje. Myślą, że to jakaś apokalipsa. Dla niektórych jest to też moment pewnego podsumowania, zmiany patrzenia na pewne sprawy i spowiedź im w tym pomaga – podsumowuje.

 

Salki przodują

Da się zauważyć, że zdecydowana większość parafii w Polsce wychodzi naprzeciw obecnej sytuacji i umożliwia spowiedź w przyparafialnych salkach czy w plenerze lub też, przy zachowaniu wszelkich zasad bezpieczeństwa, tradycyjnie w konfesjonałach.

Kapłani udostępniają swoje numery telefonów, umawiają się z wiernymi na konkretne godziny i starają się, by mogli oni ze spokojem przygotować się od strony sakramentu pokuty i pojednania do nadchodzącej Wielkanocy czy też po prostu z większym pokojem ducha przeżywać obecny czas.

 

A może na spacer?

Jak powiedział mi Kamil Jaśniewicz, pracownik administracji publicznej z Poznania, w jego przypadku ostatnia spowiedź wyglądała tak, że ksiądz zaprosił go na spacer. – Przeszliśmy się po przyparafialnych terenach i po ogrodzie obok plebanii. Trzeba było oczywiście zachować odpowiedni poziom głosu, ale nie stanowiło to problemu.

– Kapłan, u którego się spowiadałem, tak właśnie podchodzi do spowiedzi w tym czasie: jeśli ktoś czuje dyskomfort w związku ze spowiedzią w konfesjonale, zaprasza w plener. Często tak się dzieje w parafiach, które nie mają warunków, by przyjmować penitentów gdzie indziej niż w konfesjonale – mówi Kamil Jaśniewicz.

Jak widać, dla chcącego nic trudnego. Oczywiście w ostateczności i z braku innych możliwości, wzbudźmy w sobie żal doskonały, który przynosi nam przebaczenie grzechów, z zastrzeżeniem, że przy najbliższej możliwej okazji wyznamy grzechy w sakramencie pokuty i pojednania, ale póki możliwości są, warto z nich korzystać.