Aleteia

Wielki Wyścig Bocianów, czyli kto zorganizował konkurs na… liczbę dzieci

WYŚCIG BOCIANÓW
Fotoidea_Visual | Shutterstock
Udostępnij

Dlaczego Kanadyjki licytowały się na liczbę porodów?

Pisałem niegdyś na naszych łamach o pewnym polskim przedwojennym – dość nietypowym – programie socjalnym, który wesprzeć miał rodziny wielodzietne. Wspomnijmy więc może w tym miejscu o tym, że swojego dobroczyńcy w owych czasach doczekały się również matki-weteranki z Kanady. Okoliczności powołania tamtejszego funduszu są jednak zgoła bardziej niezwykłe…

Charles Vance Millar, uznany prawnik z Toronto, nie uchodził raczej za życia za człowieka szczodrego. Mimo że pochodził z ubogiej rolniczej rodziny, udało mu się z wyróżnieniem ukończyć studia i zbudować pozycję w świecie kanadyjskiej palestry. Z biegiem lat obudziła się w nim również żyłka biznesmana; Millar stał się posiadaczem licznych kamienic, a także m.in. parowca, firmy przewozowej i, funkcjonującego dziś jako Molson, browaru O’Keefe. Mało brakowało, a kupiłby nawet… park narodowy.

 

„Żart stulecia”

Na majątek powyższy po śmierci Millara (zdeklarowanego kawalera) ostrzyli sobie zęby jego dalsi krewni. Znany z żartów prawnik (dziś nazwalibyśmy go pewnie pranksterem) był jednak na taką ewentualność przygotowany. W swoim (świetnie oczywiście przygotowanym od strony prawnej) testamencie okazał się on szczególnie hojny dla duchowieństwa, zapisując lokalnym księżom i pastorom… udziały w klubie hazardowym i wyżej wspomnianym browarze.

Wśród tych i wielu innych, równie złośliwych zapisów wisienkę na torcie stanowił jednak punkt dotyczący podziału głównej spadkowej puli – pół miliona dolarów (licząc siłą nabywczą, dziś byłoby to jakieś 8 milionów). Pieniądze te miała otrzymać kobieta, która… w ciągu 10 lat urodzi jak najwięcej dzieci z prawego łoża. W przypadku remisu kwota miała zostać podzielona pomiędzy zwyciężczynie.

 

Wielki Wyścig Bocianów

Przez cały ten czas prawnicy krewnych Millara podważyć próbowali moc prawną jego ostatniej woli; sprawa oparła się nawet o kanadyjski Sąd Najwyższy, który potwierdził jej prawomocność. Równocześnie jednak w związku z ogłoszonym Wielkim Wyścigiem Bocianów (w 90. rocznicę ogłoszenia powstało nawet piwo o tej nazwie) w prasie rozpętało się istne szaleństwo, z codziennie aktualizowanym licznikiem porodów włącznie.

Nieszczególnie jednak histeria ta spodobała się związkom wyznaniom, a protestanccy pastorzy wprost nawoływali do nieuczestniczenia w osobliwym konkursie. Zakłopotane były również władze państwowe, które w tamtym latach przymierzały się do wdrożenia polityki kontroli urodzeń.

Nagrodą ostatecznie podzieliły się cztery rodziny (jedna z nich ufundowała zresztą z wygranej pomnik Millara), które w czasie poprzedzającej rozstrzygnięcie dekady doczekały się dziewiątki potomstwa. Dwie kolejne matki otrzymały nagrodę pocieszenia. A o emocjonujących i pełnych zwrotów akcji „zmaganiach” kandydatek opowiedział w 2002 r. kanadyjski film fabularny, znany u nas pod tytułem „Bocianie Derby”.