Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
czwartek 29/07/2021 |
Św. Marty
home iconDuchowość
line break icon

Medalik św. Benedykta nie jest amuletem, który chroni nas od złych mocy…

MEDALIK BENEDYKTA

Bernardo Ramonfaur | Shutterstock

Agnieszka Bugała - 10.07.21

Zaraz po śmierci Benedykta do jego grobu zaczęły pielgrzymować rzesze ludzi potrzebujących nadzwyczajnej pomocy w trudnych sprawach. Dziś, mimo że minęły 1474 lata, wielu z nas nosi na szyi medalik z krzyżem św. Benedykta. Po co to robimy?

Czy to św. Benedykt wymyślił medalik?

Zaczęło się od interwencji mnicha. W XI w. wąż ukąsił młodego człowieka i dostępne wówczas medykamenty nie pomagały w powrocie do zdrowia. Chłopak umierał. W agonii zobaczył starca, który dotknął krzyżem rany po ukąszeniu. Młodzieniec wyzdrowiał, a w starcu, który go nawiedził, rozpoznał św. Benedykta. Doświadczenie zaowocowało decyzją o wstąpieniu do zakonu. Wiele lat później młodzieniec został papieżem i przyjął imię Leona IX, a jego opowieść o krzyżu, który widział w dłoni świętego, dała początek odtwarzaniu wizerunku w formie medalionu.

Największą popularność, poza klasztorami benedyktyńskimi, medalik zyskał w XVII w. Zachowały się przekazy o tym, jak św. Wincenty a Paulo zalecał zakonnicom nosić go przypięty do różańca. Znana jest też tradycja wkładania medalika do grobu zmarłego – w uznaniu św. Benedykta za patrona dobrej śmierci.

W XVIII w. papież Benedykt XIV zatwierdził jego symbolikę i od tamtej pory medalik z krzyżem, na mocy papieskiego breve, ma dwie strony – awers i rewers, niezmienne w treści i przesłaniu. Rozwinięcia wszystkich liter to myśli zapisane po łacinie.

Znaczenie liter na medaliku św. Benedykta

Awers przedstawia św. Benedykta ubranego w strój zakonny z kapturem. Mnich trzyma w prawej ręce krzyż, a w lewej księgę, regułę zakonu. Po tej stronie medalika umieszczony jest napis: Crux sancti patris Benedicti, który tłumaczy się: Krzyż świętego ojca Benedykta. U nóg świętego mnicha widać kruka oraz mitrę, symbol władzy opata.

Na rewersie całe pole zajmuje krzyż oraz litery: CSPB. Każda na jednym z czterech pól, które wyznaczają ramiona krzyża. Każda to początek słowa ze wspomnianego już zdania: Crux sancti patris Benedicti. Nad krzyżem widać jeszcze grecki hierogram imienia Jezusa – IHS lub słowo PAX – pokój.

Na pionowej belce krzyża litery CSSML oznaczają: Crux sacra sit mihi lux – Krzyż święty niech mi będzie światłem.

Litery NDSMD znajdujące się na poprzecznej belce oznaczają: Non draco sit mihi dux – Smok (czyli diabeł) niech nie będzie mi przewodnikiem.

Są jeszcze litery VRSNSMV – SMQLIVB, na obrzeżu medalika. To skrót od słów w zdaniu: Vade retro Satana, numquam suade mihi vana – sunt mala quae libas, ipse venena bibasIdź precz szatanie, nie kuś mnie do próżności – złe jest to, co podsuwasz, sam pij truciznę.

I dla istoty i głębi tego ostatniego zdania wielu sięga po medalik z krzyżem św. Benedykta, widząc w nim realną obronę przed Złym.

Czy wystarczy nosić medalik, aby być świętym?

Dobrze, że sięgamy po ten pełen symboli i duchowych treści medalik z krzyżem. Musimy jednak pamiętać, że Kościół uczy nas, katolików, że żaden medalik wiszący na szyi sam z siebie niczego nie zmieni w naszym życiu. To nie amulet, któremu przypisuje się określoną moc.

Medalik, obok obrazków i różańca, to z jednej strony tzw. dewocjonalia, czyli przedmioty, które ukierunkowują nas na Boga (od łac. devovere znaczy poświęcić). Z drugiej, z racji kapłańskiego błogosławieństwa, to sakramentalia, czyli ustanowione przez Kościół znaki, które służą uświęcaniu naszej codzienności. To „przedłużenie” sakramentów, ale nie sam sakrament. Tych niezmiennie jest siedem.

Co „może” medalik?

Sam z siebie, jako kawałek blaszki z symbolami, zupełnie nic. Jeśli z jakiegoś powodu od dekady nie przystępujemy do spowiedzi albo żyjemy „na kocią łapę”, albo jesteśmy pracodawcami, którzy oszukują pracowników, albo pracownikami, którzy działają na szkodę pracodawcy itp. – i pewnego dnia założymy na szyję medalik z krzyżem św. Benedykta – to nie okaże się, że od tej chwili z naszym życiem i kondycją duchową wszystko jest w porządku.

Noszenie medalika nie „załatwi” nam odpuszczenia kar doczesnych. Każdy, kto zakłada lub nosi medalik z krzyżem św. Benedykta sądząc, że stanowi on magiczną osłonę przed złem, grzeszy pogaństwem. Troska o to, by trwać w łasce uświęcającej i przystępowanie do sakramentów mają dla naszego życia i zbawienia znaczenie fundamentalne. Noszenie medalika – poboczne.

Jeśli jednak dar medalika obudzi w nas choćby tylko ciekawość i zaczniemy podążać śladami ukrytej w nim duchowej zagadki, może się okazać, że nasze serce dotknie tajemnica świętych obcowania i łaski płynącej z błogosławieństwa medalika.

Szatan nie lubi medalika św. Benedykta

Wielu propagatorów noszenia medalika z krzyżem św. Benedykta podkreśla wypisany na obrzeżu rewersu tekst egzorcyzmu. Owszem, zdania tego warto nauczyć się na pamięć i korzystać z niego, gdy trawią nas różne pokusy. Jednak gdy podejrzewamy, że ktoś uległ opętaniu diabelskiemu, nie powinniśmy zaczynać naszej pomocy od kupna medalika dla tej osoby. Lecz najpierw trzeba skierować ją do doświadczonego w tej dziedzinie psychologa i egzorcysty. Medalik, pobłogosławiony przez kapłana, możemy podarować potem.

Medalik z egzorcyzmem jest wielką pomocą w odpieraniu ataków złego ducha. Ale tylko wtedy, gdy naszą podstawową troską jest dbanie o stan łaski uświęcającej i częste przyjmowanie Komunii Świętej. Jeśli sądzimy, że w walce z szatanem większe znaczenie ma kawałek metalu niż życie w łasce, pozostajemy w głębokim konflikcie z nauczaniem Kościoła.

Tags:
sakramentaliaśw. Benedykt
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...




Top 10
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail