Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
sobota 24/07/2021 |
Św. Kingi
home iconStyl życia
line break icon

Zanikające zawody: szewstwo

Szewc przy pracy, 1929. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Jolanta Tokarczyk - 19.07.21

Jak wynika ze statystyk GUS, przeciętny szewc to mężczyzna, który prowadzi swój zakład od kilkudziesięciu lat. Wyjątkiem w tej grupie jest Martyna Zastawna, która sześć lat temu rzuciła pracę w agencji reklamowej i założyła firmę czyszczenia i renowacji obuwia.

Szewc, bartnik krawcowa, kowal, kaletnik, latarnik. O tych zawodach – w czasach, kiedy pracę człowieka wypierają maszyny i nowe technologie – wiemy coraz mniej. Tymczasem w niemal wszystkich regionach Polski można znaleźć niewielkie zakłady, prowadzone zazwyczaj z pokolenia na pokolenie, i oferujące unikalne umiejętności. Jest ich jednak znacznie mniej niż przed laty. Postanowiliśmy ocalić je od zapomnienia, spotykając się z ludźmi, dla których tego rodzaju praca stanowi jedną z najważniejszych wartości w życiu.

Szewstwo. Niepotrzebne rzemiosło?

Zaczynamy od szewstwa – jeszcze w ubiegłym stuleciu bardzo popularnego, a dziś już zaliczanego do zanikających zawodów. Zwłaszcza w dużych miastach, gdzie na usługi naprawy obuwia popyt jest zdecydowanie mniejszy niż przed laty. Nic dziwnego, masowa produkcja wyrobów fabrycznych i łatwy dostęp do nowych butów sprawiają, że wolimy kupować niż naprawiać. Tymczasem umiejętność posługiwania się kopytem, dratwą i szczeciną – bo to narzędzia pracy tradycyjnego szewca – jest coraz rzadsza.

Jak wynika ze statystyk GUS, przeciętny szewc to mężczyzna, który prowadzi swój zakład od kilkudziesięciu lat. Wyjątkiem w tej grupie jest Martyna Zastawna, była dziennikarka i managerka kreatywna, która sześć lat temu rzuciła pracę w agencji reklamowej i założyła w Warszawie firmę czyszczenia i renowacji obuwia.

Mimo że jest osobą młodą, a o szewstwie wiedziała niewiele, postanowiła zaryzykować. Po latach okazało się, że ryzyko się opłaciło, zwłaszcza że pani Martyna i jej załoga nie koncentrują się tylko na naprawianiu obuwia, ale włączają się w interesujące akcje promocyjne i charytatywne.

Martyna Zastawna. Droga ku samodzielności

Zanim jednak do tego doszło, sama poszukiwała zakładu, gdzie mogłaby oddać do renowacji swoje ulubione buty. Przeczesała internet i znalazła niewiele. Jedyna firma w Indiach.

To był pierwszy bodziec, żeby zainteresować się tego typu usługami. Wcześniej nawet sama nie chodziła do szewca, bo buty do naprawy oddawała mamie. To po niej i po dalszych przodkach odziedziczyła żyłkę rzemieślniczą. Babcia była krawcową, mama szyła hobbistycznie, ona wykonywała ubranka dla lalek. Rzemiosło miała w genach, ale najpierw skończyła europeistykę i dziennikarstwo.

Kiedy przeczytała, że statystyczny szewc w Polsce ma 72 lata, wiedziała, że ten zawód jest w odwrocie. To stało się jedną z przyczyn, dla których chciała zaprezentować rzemiosło szewskie w nowy sposób, a dodatkowo zaoferować usługi, których nie było na rynku, czyli renowację i czyszczenie obuwia.

W pierwszej kolejności zainteresowała się tematem kondycji tego rzemiosła. Okazało się, że kondycja jest fatalna; nie ma szkół szewskich, nie powstają nowe zakłady. Przy niewielkim wsparciu zaprzyjaźnionego szewca zaczęła zdobywać wiedzę. Pokazał proste rzeczy – wymianę fleków i inne prace, które mogła wykonać, nie posiadając jeszcze odpowiednich maszyn.

– Zrobiłam tabelkę w Excelu, którą podzieliłam na rodzaje materiałów szewskich, a jedyny kurs, w jakim uczestniczyłam, dotyczył właśnie tej wiedzy – jak się dzielą, czym się charakteryzują poszczególne materiały szewskie. W reszcie pomógł internet. Wertowałam strony polskie i angielskie i zebrałam np. około 100 porad, jak czyścić i odnawiać buty – wspomina pani Martyna.

Eksperymentowała na butach własnych i obuwiu znajomych. Testowanie nowych możliwości zajęło jej kilka miesięcy. Nikt nie oferował wtedy szkoleń z renowacji i czyszczenia obuwia.

Po 2 tygodniach od przyjęcia pierwszych zleceń przestała sama zajmować się butami, ponieważ znalazła się spora grupa chętnych na tego typu usługi. Musiała zatrudnić i wyszkolić dodatkowe osoby. – Zawód renowatora obuwia nie istniał, my go stworzyliśmy – wspomina. Zaczęli też korzystać z usług szewców, którzy naprawiali buty.

I tu pojawia się drugie pole działalności pani Martyny, nie mniej ważne niż samo obuwie. Skoro im się zaczęło udawać, a inni szewcy nie mieli pracy, pomyśleli, że warto byłoby połączyć siły. Skontaktowali się z kilkoma zakładami szewskimi, którym z braku klientów groziła likwidacja.

Najstarszy szewc w stolicy

Jednym z nich był najstarszy w Warszawie zakład przy ul. Śniadeckich. Prowadził go ponad 80-letni pan Adam, dla którego praca była jednym z najważniejszych życiowych powinności. Skoro on nie miał komu naprawiać obuwia, zaczęli podsyłać mu pary, które trafiały do WoshWosh. Po dwóch tygodniach okazało się, że pan Adam ma tyle pracy, że nie jest w stanie nadążyć ze zleceniami. Klucz do sukcesu? Promocja i marketing w internecie, w mediach społecznościowych, a nawet w telewizji.

Dziś zakład pana Adama już nie istnieje, właściciel przeszedł na emeryturę, ale doświadczenia nabyte w czasie tamtej akcji zachęciły ich do podejmowania kolejnych.

Drugie życie obuwia

Jedną z najważniejszych jest akcja zbiórki niepotrzebnego obuwia. Organizują ją dwa razy do roku, wiosną i jesienią. Wraz z partnerami zbierają niepotrzebne obuwie, które następnie jest dezynfekowane, kiedy trzeba – naprawiane przez WoshWosh i przekazywane fundacjom, domom samotnych matek, bezdomnym i ubogim.

W ubiegłym roku zebrali w ten sposób 12 tys. par obuwia. Akcja trwa dwa tygodnie i jest komunikowana w mediach oraz na stronie firmy.  – Ludzie przynoszą niepotrzebne obuwie do punktów zbiórek oraz przesyłają je w paczkach do naszej firmy. Każda metoda jest dobra, aby niepotrzebne komuś, a nadające się jeszcze do użytkowania obuwie nie trafiło na śmietnik – podkreśla pan Martyna.

Już teraz obmyśla szczegóły jesiennej akcji. Kolejnej masowej zbiórki obuwia można spodziewać się w październiku. Do zimy zdążą te buty posegregować, wyczyścić i rozdać potrzebującym, nadając im w ten sposób „drugie życie”.

Tags:
ciekawostkihistoria
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...




Top 10
1
POPE FRANCIS - PENTECOST MASS - SUNDAY
Redakcja
Jak długo, jakimi słowami i za kogo powinniśmy się modlić po Komu...
2
Katarzyna Szkarpetowska
Łza w oku ks. Jana Kaczkowskiego. „Ta łza była największym komple...
3
BISKUP GALBAS
Katolicka Agencja Informacyjna
Bp Galbas: Nie wiem, po co są ci wszyscy księ...
4
Przemysław Radzyński
Pobudka o piątej i zawsze zimny prysznic. Jak wyglądał dzień św. ...
5
OBÓZ KONCENTRACYJNY MAJDANEK
Ewa Rejman
Cztery kostki cukru. Na Majdanku spotkała „Niemca, który nie był ...
6
BRATANEK JERZEGO POPIEŁUSZKI
Iwona Flisikowska
Wujek Jurek z rodziną, męczeńska śmierć i świadectwa jego świętoś...
7
KOSZMARY NOCNE
Sebastian Duda
„Diabelska godzina”. Czas kuszenia, który szatan upodobał sobie n...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail