Aleteia logoAleteia logoAleteia
czwartek 18/08/2022 |
Bł. Sancji Szymkowiak
Aleteia logo
Dobre historie
separateurCreated with Sketch.

Przed wypadkiem był na dnie. Obudził się bez rąk… Jak spotkał Boga? [rozmowa]

PRZEMEK WIECZOREK

Przemek Wieczorek | Facebook

Beata Dązbłaż - 26.12.21

– Wiedziałem, że wszystkie moje moce się „popaliły”. Ostatkiem sił, jak do ostatniej deski ratunku, powiedziałem do Boga, że jeśli jest u Niego jeszcze jakakolwiek szansa dla mnie, to żeby przyszedł do mojego życia i cokolwiek z nim zrobił. Ja sam nie dam rady – wspomina Przemek Wieczorek.

Wtedy, około roku po wypadku, popłynęły mu pierwsze łzy. Samego wypadku z 2005 r., w którym pod pociągiem stracił obie ręce, nie pamięta. Był pijany i naćpany.

– Prawdopodobnie chciałem popełnić samobójstwo, ale samego zdarzenia i tego dnia nie pamiętam – mówi. Obudził się w szpitalu, od sąsiada z łóżka obok dowiedział się, że nie ma rąk.

Krzyk z pustki

– Strasznie się załamałem. Wiedziałem, że to była konsekwencja moich wyborów, czułem się, jakbym trafił do piekła. Przed wypadkiem alkohol, narkotyki, to była moja codzienność, upadałem coraz niżej, zawalałem szkołę. Wtedy, po wypadku czułem pustkę, wydawało mi się, że Bóg nie chce na mnie patrzeć, bo złamałem życie sobie i innym. Myślałem, że tak właśnie wygląda piekło – wspomina ten trudny czas.

Choć zawsze czuł, że Bóg jest, nie miał z nim relacji. Jest z rozbitej rodziny, wychowała go babcia, która prowadzała go też do kościoła. Gdy po wypadku, z tej ogromnej pustki, którą czuł, zwrócił się do Boga, nie wszystko zmieniło się w jednej chwili i od razu.

– Ale czułem, że powoli coś się zmienia. Tak jak jest napisane w Piśmie Świętym, że Bóg jest blisko skruszonych w sercu. Czułem właśnie skruchę. Poczułem, że Bóg jest blisko, że chce dla mnie dobrego życia – to motywowało mnie do tego, żeby żyć. Bóg chwycił mnie w swoją dłoń.

Po wypadku skończył studia: resocjalizację i profilaktykę społeczną. Dziś pracuje jako wychowawca w świetlicy socjoterapeutycznej w Łodzi. Dojeżdża tam busem spod Aleksandrowa Łódzkiego. Zaczął też uprawiać sport, był przez 5 lat w reprezentacji Polski w para taekwondo, odnosząc sukcesy i zdobywając medale. Sport pełnił też dla niego rolę rehabilitacyjną, mobilizował do wysiłku, do walki, też o dobre życie.

Pójść za Jezusem

W tym ostatnim pomogła mu też dziewczyna, którą poznał w tramwaju. Nawiązał relację z Moniką, która ostatecznie pchnęła go też w ramiona Boga.

– To Monika powiedziała, że trzeba pójść za Jezusem. W tym czasie, od kiedy zwróciłem się do Boga, chciałem żyć z Nim, ale nie było tak prosto. Czasami czułem się jak hipokryta, borykałem się wciąż z problemami, z pociągiem do grzechu, miałem problemy z pornografią. Nie mogłem się uwolnić. Aż naprawdę poczułem, że chcę iść za Jezusem. Poczułem, że On umarł za moje grzechy i powoli zacząłem iść tą drogą. Czuję, jak Bóg działa w moim życiu.

Dziś z Moniką są małżeństwem. Przemek jest zapraszany do szkół, parafii i innych miejsc, gdzie mówi o tym, jak Bóg działa w jego życiu. Spełnia też jeszcze jedno swoje marzenie.

– O tym, żeby rapować, marzyłem jeszcze nawet przed wypadkiem. Słuchałem wtedy rapu „niegrzecznego”. Po wypadku rap przestał dla mnie istnieć, a potem znowu do mnie wrócił.

Drugi Syn Marnotrawny

Pół roku temu Przemek wydał swoją pierwszą rapową płytę Drugi Syn Marnotrawny. Udało się wydać 500 sztuk krążka z utworami Przemka. Potem zaczął freestylować, czyli wymyślać na gorąco w odniesieniu do danej sytuacji słowa piosenek o tym, jak Bóg działa w życiu jego i innych. – Rap fajnie się sprawdza na spotkaniach z młodzieżą. Teraz szukam nowej formuły na rapowanie.

Chciałby też zająć się bardziej regularnie trenowaniem sportu z młodzieżą.

Boże Narodzenie to szczególny czas dla niego. – Ludzie życzą sobie dobrze, a to jest bardzo dziś potrzebne, kiedy te podziały między ludźmi, poglądami są coraz bardziej radykalne. W tym czasie ludzie się jednoczą, i oby to trwało, bo to jest dobre, a wszystko co dobre, jest od Boga – kwituje Przemek.

Tags:
nawróceniewiarawypadek
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...





Tu możesz poprosić zakonników o modlitwę. Wyślij swoją intencję!


Top 10
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail