Aleteia logoAleteia logoAleteia
piątek 19/04/2024 |
Św. Leona IX
Aleteia logo
Styl życia
separateurCreated with Sketch.

Anna Seniuk: „Wadziłam się z Panem Bogiem tak strasznie, że aż zachrypłam na dwa dni”

Anna Seniuk

Michal Wozniak/East News

Katarzyna Kamińska - 05.05.23

Anna Seniuk, aktorka od lat uwielbiana przez widzów. Mimo sławy dla aktorki zawsze na pierwszym miejscu była rodzina i Bóg. W relacji z Nim stawia na intymność.

Możemy się usłyszeć tylko w ciszy

Obecność Boga w życiu dużo aktorce daje. Zdaniem Anny Seniuk nie chodzi o to, by klepać pacierze. Ja – Bóg to dla aktorki bardzo intymna relacja. Robi rachunek sumienia, modli się i wystarczy jej prosta świadomość, że On wszystko widzi.

Zdaniem aktorki nie należy się publicznie obnażać ze swoją religijnością. Miała kiedyś koleżankę w teatrze, która w garderobie siadała i rozkładała szminki, puder i pięć obrazków świętych. Anna Seniuk mówiła do niej: „Opamiętaj się, po co ty Pana Jezusa w puder tu wkładasz? Tak ci jest teraz potrzebny? Nie możesz się w domu pomodlić, tylko tutaj, pudrując się w teatrze?”.

Podobnie jest z ludźmi, którzy na ulicy wykrzykują swoją wiarę, a przecież mają obok dziesiątki kościołów.

Kapliczka, miejsce cudów

Koło letniego domu pani Anny stoi od lat kapliczka. Legenda głosi, że w czasie wojny trzem uciekającym dziewczynkom ukazała się w tym miejscu Matka Boża. Dziewczynki przeżyły, więc mieszkańcy w miejscu objawienia zaczęli przybijać na drzewie różańce. Potem zbudowali kapliczkę.

Pani Anna uważa, że wieś ma to do siebie, że panuje na niej… uważność. Jej zdaniem, gdyby Matka Boska pokazała się w mieście, nikt w tym pędzie by Jej nawet nie zauważył. Nie zatrzymał się, żeby z nią porozmawiać.  

Kim jest dla aktorki Bóg?

To Ktoś, kto bez przerwy na nią patrzy. Nie poucza, nie krytykuje, nie krzyczy, ale patrzy w każdej sytuacji, w każdej minucie. Ta świadomość pozwala powstrzymać się od pewnych działań, od złych decyzji albo zwyczajnie pomyśleć: to chyba nie jest w porządku, chyba muszę się zatrzymać. „Stała obecność Boga dużo mi daje, kieruje mną na swój sposób” – mówi.

Wiary nie dostaje się na zawsze…

Zdaniem pani Anny wiara nie jest dana człowiekowi na zawsze. Jeśli wierzysz, to już będziesz wierzyć – to by było zbyt proste. Jak twierdzi, trzeba jej szukać, trzeba ją hołubić, gniewać się na nią, a potem znów się z nią godzić. To jest długi proces.

„Dwa razy wadziłam się z Panem Bogiem tak strasznie, że aż zachrypłam na dwa dni. Zamknęłam się w samochodzie i krzyczałam. Chciałam zrozumieć, co się w moim życiu dzieje i dlaczego to się dzieje. Musiałam to wykrzyczeć, bo chciałam zmusić Boga do tego, żeby mi odpowiedział. Zawsze jest to fundamentalne pytanie: dlaczego? Kiedy człowiek zachoruje, pyta: dlaczego ja? Dlaczego właśnie ja? Głupie jest to pytanie. Dlaczego ja, a nie on? Dlaczego ja, a nie mój sąsiad? Czy to jest mądre pytanie? No nie jest”.

Cieszyć się z chwili, która jest

Umiejętności cieszenia się z chwili, która właśnie jest. Aktorka przyznaje, że zdarza jej się być pesymistką, choć bardziej podoba jej się przedwojenne określenie – melancholiczka. Trochę trwało zanim nauczyła się odczuwać radość z codzienności, ale się udało.

Lubi posiedzieć w kawiarni, popijać cappuccino i wtedy jest… dobrze. Najlepiej czuje się w towarzystwie najbliższych znajomych. Wybiera kameralne świętowanie, bez fleszy i kamer. Oficjalne przyjęcia i rauty… to dla Anny Seniuk męka!

Zamieszczone cytaty pochodzą z książki „Anna Seniuk: nietypowa baba jestem”, Anna Seniuk i Magdalena Małecka.

Tags:
aktorwiara
Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...





Top 10
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail