
Trzy rodzaje kłamstwa. Ten trzeci jest najgorszy
„Starajmy się więc, bracia, wszelkimi siłami nie wierzyć nigdy swoim podejrzeniom. Nic tak nie odwraca człowieka od troski o własne grzechy” – przeczytajcie kilka mądrych rad św. Doroteusza z Gazy.
Newsletter
Otrzymuj Aleteia codziennie w swojej skrzynce e-mail.




„Starajmy się więc, bracia, wszelkimi siłami nie wierzyć nigdy swoim podejrzeniom. Nic tak nie odwraca człowieka od troski o własne grzechy” – przeczytajcie kilka mądrych rad św. Doroteusza z Gazy.

W przeciwieństwie do darów, których Bóg udziela w różnym stopniu różnym osobom, owoce są wynikiem ścisłej współpracy człowieka z Duchem Świętym i są te same dla wszystkich.

Każdy grzech rzutuje z mniejszą lub większą gwałtownością, z mniejszą lub większą szkodą na całą strukturę kościelną i na całą ludzką rodzinę” – pisał Jan Paweł II. Ale co to znaczy, że dany grzech jest społeczny?

Ta przeszkoda pobudza wyobraźnię do szukania w swojej sytuacji nowych wrogów. Tymczasem tak naprawdę należy uznać, że nie ma żadnych nowych wrogów, lecz wzmocniony został stary.

Benedykt XVI w encyklice o nadziei chrześcijańskiej napisał, że od samego początku chrześcijaństwa grzech pojmowany był przez Ojców Kościoła „jako rozbicie jedności rodzaju ludzkiego, jako rozbicie i podział”.

Zrób sobie „biblijny test na lenistwo”. Znamiennym jest, że katechizm wymienia lenistwo jako grzech sprzeciwiający się miłości, a Thomas Merton traktuje je jako jedno z dwóch największych zagrożeń dla życia duchowego.

Grzech to sytuacja, w której człowiek odwraca się od miłości Bożej. Są jednak sytuacje szczególne: grzechy wołające o pomstę do nieba.

Ta stara praktyka uświadomi ci również, co tak naprawdę decyduje o jakości rekolekcji.

Dlaczego grzeszymy? Co nam w tym „pomaga”? Bł. Wincenty Frelichowski zanalizował historię św. Piotra i wyodrębnił pięć przyczyn, które doprowadziły go do upadku.

Każda z tych postaw pokazuje, że nie do końca rozumiemy, czym tak naprawdę powinien być rachunek sumienia.

Co podstępnie zabija twoje życie duchowe i jak sobie z tym radzić? Sprawa nie jest prosta. Na szczęście z pomocą przychodzi doświadczony mnich Thomas Merton.

Pan Bóg popukał mnie w czoło i powiedział: „Synku! Patrz! Ludzie są dobrzy, tylko trzeba czasem dać im szansę”.