Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Trzy „P” potrzebne do trwałego i szczęśliwego związku

COUPLE
forma82 - Shutterstock
Udostępnij

Aby żyć w szczęśliwym i trwałym związku, nie musisz czytać tabloidów, w których aż roi się od porad w tej materii. Wystarczą trzy słowa, by być szczęśliwym w związku małżeńskim.

– Za każdym razem, gdy przychodzą do mnie narzeczeni – opowiadał mi pewien ksiądz – zostawiam im takie trzy „P”: „Porozmawiaj, Przebacz, Pomódl się”. Program życia małżeńskiego, który zawiera się w tych trzech słowach, jest jak trzy filary miłości. Porozmawiaj, przebacz, pomódl się. Te trzy słowa mogą stanowić punkt odniesienia w wielu różnych sytuacjach i pomóc nam rozwijać się w związku, stawiać sobie pytania i zastanowić się, gdzie jesteśmy w tej relacji. Jak wygląda nasza wzajemna małżeńska komunikacja? Czy nie powinniśmy przypadkiem czegoś sobie wybaczyć? Czy modlitwa rzeczywiście jest w centrum naszego życia?

 

Porozmawiaj

Zdajemy sobie sprawę z tego, że można rozmawiać i nic sobie nie powiedzieć. Jak i z tego, że komunikacja w związku nie zależy od ilości wypowiedzianych słów. Świadectwem tego bywają dość skrajne przypadki par, gdy jedno z małżonków nie może mówić, z powodu choroby lub wypadku, co jednak nie przeszkadza im głęboko wzajemnie się rozumieć. Aby słowo zaistniało w służbie dla drugiego, trzeba zacząć od słuchania.

Wiele par narzeka na brak dialogu małżeńskiego, ale mało kto zauważa brak słuchania. A tymczasem to brak słuchania uniemożliwia zaistnienie dialogu/niszczy dialog. Zaledwie jedno z małżonków otworzyło usta, a drugie z nich, wiedząc, co zaraz usłyszy, już jest poirytowane, nim jeszcze zdanie wybrzmi do końca. Będziemy więc szukać innego tematu rozmowy, potem jeszcze innego, aż w końcu tematy się wyczerpią. Skończymy jako anonimowi dla siebie ludzie, między którymi zalega ciężka cisza, która nie ma nic wspólnego ze słuchaniem sercem.

Dopiero wtedy, gdy damy sobie czas, by rozsmakować się w obecności drugiego, ma szansę pojawić się słowo miłości, a później wymiana zdań na temat być może trudny, ale możliwy do zaakceptowania z uwagi na miłość. A to przywróci zdolność dzielenia się sobą. Aby rozmawiać, potrzeba czasu. Trzeba nauczyć się „tracić czas” na rozmowę o tym i o tamtym, znaleźć czas na to, by naprawdę być dyspozycyjnym dla swojego współmałżonka. W małżeństwie nie ustalamy specjalnych spotkań po to, by porozmawiać o najtrudniejszych sprawach… Taki temat często pojawia się zupełnie niespodziewanie w czasie rozmowy, ponieważ daliśmy sobie czas, by rzeczywiście usłyszeć siebie nawzajem i otworzyć się przed sobą.

 

Przebaczaj

Możemy odnieść do małżeństwa słowa Jeana Vaniera, którymi opisywał on szeroko pojęte życie wspólnotowe: „Jeśli wchodzisz do wspólnoty, nie wiedząc o tym, że robisz to, by nauczyć się wybaczać i prosić o wybaczenie siedemdziesiąt siedem razy, szybko się rozczarujesz”. Prawdopodobnie wiele rozwodów jest rezultatem tego, że większość narzeczonych w ogóle nie zdaje sobie sprawy z tego, że małżeństwo jest prawdopodobnie tym miejscem, gdzie mamy sobie najwięcej do wybaczenia. Wielu sądzi wręcz, że „kto kocha, nie potrzebuje mówić przepraszam” – jak twierdzi Erich Segal w swojej „Love Story”. Gdy pojawiają się wzajemne pretensje, a pojawią się wcześniej lub później, właśnie dlatego, że miłość czyni nas bezbronnymi, małżonkowie najpierw udają, że wcale ich nie widzą, co zwykle kończy się tym, że sądzą, że się już nie kochają.

Przebaczenie nie jest porażką miłość! Wręcz przeciwnie, to znak prawdziwej miłości. Pamiętam, jak pewien ksiądz zachwycał się, widząc starszą parę, która na spacerze trzymała się za ręce – „ Miłość, która trwa tak długo – oni musieli wybaczać sobie nawzajem tysiące razy!”.

 

Pomódl się

Pewna para pięćdziesięciolatków otrzymała któregoś razu taką poradę: „Co wieczór, bez wyjątku, trzymając się za ręce odmówcie jedno Ojcze nasz i jedno Zdrowaś Mario, by powierzyć Bogu zarówno miniony dzień, jak i nadchodzącą noc”. Mąż, nieco sceptycznie nastawiony do tak prostej porady, zgodził się jednak modlić w ten sposób ze swoją żoną.

Kilka lat później dawał o tym takie świadectwo. „Nasz związek zupełnie się odmienił. W dużej mierze zawdzięczamy to wierności tym krótkim chwilom przed Bogiem i dla Boga. To powierzenie samych siebie w ręce Boga wprowadziło do naszego życia małżeńskiego niezwykłą prostotę”.

Wielu małżeństwom nie udaje się wspólnie modlić, ponieważ próbują wprowadzić rozwiązania niemożliwe do zrealizowania w dłuższej perspektywie. Aby wspólnie się modlić, i by wytrwać w tej małżeńskiej modlitwie, nie trzeba szukać wyrafinowanych modlitw. Czy istnieje prostsza modlitwa niż Ojcze nasz i Zdrowaś Mario? To tyle, co nic, a zmienia wszystko. Ponieważ to „tyle, co nic” jest jak pięć chlebów i dwie ryby w Ewangelii – Pan pomnaża je w nieskończoność.

Christine Ponsard

Czytaj także: Co sprawia, że małżeństwo jest nie tylko udane, ale i głęboko szczęśliwe?

Czytaj także: Małżeństwo: 10 porad, jak przezwyciężyć kryzys średniego wieku

Czytaj także: Jak pokonać perfekcjonizm w małżeństwie?

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail