Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

„Jak Bóg da”. Włoska komedia, która zmusza do śmiechu i… myślenia

Udostępnij

Obiecujący student medycyny doprowadza do rewolucji w rodzinie, kiedy oświadcza, że rzuca studia i idzie do seminarium.

Lepiej mieć syna geja czy też syna, który chce zostać księdzem? Oczywiście, że syna geja! Przekonany jest o tym Tomasz (Marco Giallini), renomowany kardiochirurg, ceniony i wzbudzający lęk całego personelu ordynator szpitala. A do tego człowiek nauki i wojujący ateista, próżny i antypatyczny tak bardzo, że aż sympatyczny. Ożeniony jest z Carlą (Laura Morante), kobietą zajmującą się domem, histeryczką w depresji, lubiącą po kryjomu opróżniać butelki.

Razem tworzą małżeństwo z dwójką dzieci: głupiutką Bianką (Ilaria Spada), przy której „blondynki” z naszych rodzimych kawałów są szczytem inteligencji i Andreą (Enrico Oetiker). I właśnie Andrea, obiecujący student medycyny, doprowadza do rewolucji w rodzinie, kiedy oświadcza, że rzuca studia, gdyż pragnie wstąpić do seminarium. Decyzja ta wynika z fascynacji osobą księdza Piotra (Alessandro Gassman) – charyzmatycznego kapłana potrafiącego zgromadzić wokół siebie tłumy młodych ludzi, na dodatek człowieka z bujną przeszłością.

Zatroskanemu ojcu nie pozostaje nic innego, jak wejść w bliższy kontakt z księdzem Piotrem, zdemaskować jego fałszywe zamiary, wyjawić prawdę synowi i w ten sposób skłonić go do zmiany planów.

To, co mogłoby stanowić podstawę scenariusza zwyczajnej komedii, jakich wiele, staje sie początkiem wspaniałego filmu z nieprzewidzianymi zwrotami akcji, gdzie element komiczny wspaniale współgra z głębią narracyjną, a powierzchowność prezentowanych w filmie postaci pozwala wejść w świat przeżyć osób o złożonej osobowości. Z każdą minutą scenariusz okazuje się coraz bardziej oryginalny, dialogi fenomenalne, pełne humory, a zarazem realistyczne, nie pozbawione głębi i poetyckiej nuty.

Największą zaletą Jak Bóg da (reż. Edoardo Falcone) jest umiejętność zmierzenia się z tematyką wiary. Film traktuje temat z należnym mu szacunkiem, a jednocześnie z lekkością typowej włoskiej komedii. Usłyszymy w nim wiele żartów kościelnie niepoprawnych i ostrych dialogów na temat najbardziej uwstecznionej instytucji świata, jaką jest Kościół, a jednocześnie w pozytywnym świetle są w nim przedstawieni księża – jeśli tylko potrafią zejść do ludzi i przemówić ludzkim językiem.

Nie wchodząc w ton kazania, nie zmuszając widza do opowiedzenia się za lub przeciw Bogu lub Kościołowi, film mówi o potrzebach każdego z nas, których nie są w stanie zaspokoić materialne dobra; opowiada o tym, czego tak naprawdę nam wszystkim dzisiaj brakuje i że najlepszym sposobem wypełnienia pustki jest zobaczyć coś więcej niż koniec własnego nosa.

Jak Bóg da jest jedną z najlepszych komedii, jakie w ostatnich latach widziałem. Jest filmem, który bez patosu i bez wznoszenia się na wyżyny intelektualnego snobizmu potrafi przemówić do serca. Trudny temat powołania (kapłańskiego i życiowego) ukazany został w taki sposób, że może wywołać tylko pozytywny odbiór.

Twórcy Jak Bóg da wiedzą, czego widz dzisiaj potrzebuje: nie mądrych kazań i górnolotnych słów, lecz przede wszystkim odpoczynku i relaksu. I film potrafi spełnić to pragnienie, dając widzowi 87 minut oderwania się od codziennych kłopotów i przedstawiając historyjkę, która jednak nie jest wcale banalną. To film, który pozwala nam połączyć istniejące w świecie przeciwieństwa, jakimi dla wielu są nauka i religia, siła grawitacji i ręka Boga, zdrowie ciała i zbawienie duszy.

Jednym słowem, Jak Bóg da jest małą wielka niespodzianką, która przywodzi na pamięć dawne dobre włoskie komedie, jakimi była seria z Don Camillo. To film, który stawia pytania i nie daje odpowiedzi. Powstał w kraju, gdzie do kwestii Boga, wiary i Kościoła wielu ludzi podchodzi albo z pełną cynizmu kpiną albo z obrażającym się na współczesny świat patosem. Tymczasem Jak Bóg da jest prawdziwą perełką pokazującą, że możemy równocześnie śmiać się i myśleć. Oczywiście jak Bóg da…

 

„Jak Bóg da” w kinach od 26.08 (szczegóły sprawdź TUTAJ). Dystrybutorem filmu jest Rafael, który sprowadził do Polski m.in. takie filmy jak: „Ziemia Maryi”, „Bernadetta. Cud w Lourdes” czy przebój kinowy „Bóg nie umarł”.

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail