Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Dołącz do sieci męskich przyjaźni w Kościele!

Udostępnij

Nie wierzymy w siebie, nie doceniamy własnych możliwości, potencjału. Dajemy sobie wmówić, że nic nie umiemy, nic nie możemy. Trzeba to zmienić!

Katarzyna Matusz: Jakich dziś mamy mężczyzn?

Andrzej Lewek*: Wycofanych. Nie wierzymy w siebie, nie doceniamy własnych możliwości, potencjału. Dajemy sobie wmówić, że nic nie umiemy, nic nie możemy. Jesteśmy pozbawieni wiary, nadziei. Podcięto nam skrzydła, oderwano od korzeni.

To smutna diagnoza, co z tym zrobić?

Jeden z bardzo męskich mężczyzn – św. Paweł napisał: “Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia.” To prawda. Mogę wszystko. Dosłownie! Ale nie sam o własnych siłach, ale w Tym, który jest wszechmogący i który chce byśmy w Nim byli, a On w nas!

Skąd współczesny mężczyzna czerpie wzorce?

Po pierwsze, chcąc czy nie chcąc, z własnego ojca. Ojcowie najczęściej nie są świadomi, jak bardzo wpływają na życie swoich dzieci. To przekazywanie dziedzictwa. Zarówno tego dobrego i pożądanego, jak i toksycznego. Dlatego ważna jest zdrowa relacja z ojcem. Ważnym etapem rozwoju mężczyzny jest uzdrowienie tej relacji. Przebaczenie ran, dzięki któremu możemy odrzucić złe wzorce, a przyjąć te dobre. Po drugie od Boga, On jest w stanie uzupełnić braki, które wynikają z niedoskonałości otrzymanego od ojca dziedzictwa. Tu ważne jest stawanie w prawdzie i pokorze przed Nim, by On mógł nas kształtować. I po trzecie od przyjaciół, którzy mogą pełnić wobec nas rolę mentorów, coachów, tutorów. Poprzez małe męskie przyjaźnie możemy wzrastać uzupełniając braki wyniesione z domu.

Stworzyliście platformę mezczyni.net. Skąd ten pomysł?

Chcemy by mężczyźni budowali sieć. Sieć wsparcia, powiązań, męskich przyjaźni. Dużym zaskoczeniem było dla nas, że strona od razu była dobrze pozycjonowana. Szukając istniejących linków okazało się, że na stronie istniał wcześniej serwis dotyczący “zdrowia seksualnego mężczyzny”. Pan Bóg ma poczucie humoru… Dostaliśmy w prezencie osoby potrzebujące pomocy, potrzebujące… Pana Boga. Od razu też zaczęły się zgłaszać do nas inne grupy, które w niezależny od siebie sposób zaczęły się pojawiać w innych miejscach w Polsce. To pokazało, że Bóg porusza męskie serca. To nie nasze dzieło, to nie nasz pomysł. Uczestniczymy w czymś nowym, czymś dużym, co Bóg dziś robi w Kościele.

Co proponujecie?

Przestrzeń spotkań dla mężczyzn, formację duchową dostosowaną do duchowości, ról i wyzwań, a także męskie środowisko przyjaźni. Ponadto poczucie uczestniczenia w czymś większym – w misji Kościoła. Uczymy naśladowania Jezusa i stawania się jak On. A także wrażliwości na Boże prowadzenie – podobnej jak ta, która cechowała św. Józefa. Nasz patron – obudzony w nocy – nie zawahał się w odważnym i natychmiastowym wypełnieniu Bożej woli…

Czy Kościół ma dziś ofertę dla mężczyzn?  

Ciekawym jest, że w parafiach, które budują kościół mężczyźni mają co robić – w sposób naturalny mężczyźni się aktywizują. Gdy kościół już stoi – mężczyźni mają mniej zadań i odpowiedzialności – wycofują się. Potrzebujemy zachęty, wzorców, męskich relacji. Niestety często oferta duszpasterska dostosowana jest do wrażliwości kobiet. Trudno tu też kogokolwiek winić. Widząc w Kościele przeważnie kobiety – księża dostosowują przekaz do osób, które widzą. Dlatego musimy to przełamać tworząc męskie środowiska w naszym Kościele, w naszych parafiach.

Co dają spotkania w męskim gronie?

Przede wszystkim kształtują męski charakter. Prz 27,17: „Żelazo żelazem się ostrzy, a mężczyzna urabia charakter mężczyzny”. Charakter jest nam potrzebny, by wchodzić w przestrzenie odpowiedzialności zadanej mężczyznom przez Boga!

Jak wygląda Wasza propozycja w praktyce?

Ramy określa “Program 72h do Zmartwychwstałego Życia”. Składa się na to: comiesięczne 2-godzinne spotkanie, coroczną 6-godzinną konferencję i coroczne weekendowe rekolekcje. To nie jest dużo. 72h rocznie to około 5% czasu, jaki przeciętny mężczyzna spędza przed telewizorem. To plan minimum, który wystarczy do odnowienia naszego życia w Chrystusie. Oczywiście mężczyźni chcą więcej. Stąd propozycja jest bogatsza, ale wierzymy, że do przemiany naszego życia 72 godziny rocznie są dobrą bazą.

Na kim się wzorujecie?

Wzorcem jest dla nas Jezus, Święty Józef, Józef Egipski, Abraham, Mojżesz, Jozue…

Biblia pełna jest męskich wzorców. Nie tyle mężczyzn doskonałych (tylko jednego takiego pokazuje Pismo Święte), ale mężczyzn z ciała – doświadczających słabości i toczących własne boje, upadających i podnoszących się, bo dających się poprowadzić Bogu.

Takich mężczyzn potrzebujemy. Nie będziemy doskonali, ale mamy być święci, bo uświęceni Bogiem poprzez Jego Słowo i życie sakramentami.

Kto odpowiada na Wasze zaproszenie?

Docieramy do mężczyzn pełnoletnich bez ograniczenia wiekowego. Mamy wśród siebie studentów i emerytów, osoby w wieku średnim, pracujące i bezrobotne, a także managerów, biznesmenów czy zwykłych pracowników.

Co mówią żony, narzeczone, dziewczyny o takich spotkaniach?

Paradoks polega na tym, że czasami lepiej widzą wartość i potrzebę naszych spotkań, niż my sami. Nam wygodniej nic nie robić. A one pragną prawdziwych facetów.

Jak Was znaleźć?

Poprzez platformę www.mezczyzni.net będzie najłatwiej. Spotykamy się w ponad trzydziestu miastach w Polsce. W Krakowie jest pięć grup, w Tarnowie, Mielcu, Rzeszowie, Bielsku-Białej, Kłodzku, Poznaniu, Warszawie, Koszalinie, długo by wymieniać… Zapraszamy!

 

*Andrzej Lewek – koordynator spotkań Mężczyzn Świętego Józefa. Mąż jednej żony i ojciec 4 dzieci (w tym jedno już w Niebie).

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail