Aleteia

Wyrwała się z piekła Korei Płn., teraz opowiada swoją historię. 23-letnia Yeonmi poruszy sumienie świata?

Gage Skidmore/Wikipedia
Udostępnij
Komentuj

Kiedy nauczycielka spytała Yeonmi, jaki jest jej ulubiony kolor, nastolatka nie wiedziała, co powiedzieć. Przez całe życie uczono ją, że nie ma prawa do własnego zdania. Nawet na temat koloru.

Yeonmi Park urodziła się w Korei Północnej w 1993 roku. Całe dzieciństwo spędziła w totalitarnym państwie, niejednokrotnie cierpiąc głód i bojąc się, że Kim Dzong Il usłyszy którąś z jej nie dość poprawnych myśli. W końcu często widywała aresztowania znajomych. Jednocześnie była przekonana, że żyje w najwspanialszym kraju na świecie, który rozwija się dzięki ogarniającej wszystkich miłości „ukochanego przywódcy”, potrafiącego pokonać wszelkich zewnętrznych i wewnętrznych wrogów.

Państwowe odchody

Wrogiem można zostać za obejrzenie przemyconego zza granicy filmu, jak na przykład „Titanic”. Albo posiadając prywatnie zarobione pieniądze. Nawet odchody nie należą do Ciebie. Zostaniesz uznany za wroga, jeśli nie oddasz organom władzy zrobionej przez siebie kupy, która ma służyć jako nawóz rolny, potrzebny dla budowania narodowego dobrobytu.

Musisz pamiętać, że państwowe jest wszystko –  tak dochody, jak i odchody. Oraz uczucia – randki są zakazane, małżeństwa odbywają się na zasadzie umowy między rodzinami i mają jeden cel – przedłużyć trwanie narodu dla chwały „ukochanego przywódcy”. Miłość też może być skierowana tylko w stronę „ukochanego przywódcy”. Science fiction? Nie, realia życia w Korei Północnej.

W niedawno wydanej w Polsce książce „Przeżyć” Yeonmi opisuje życie, które znamy jedynie z powieści Orwella. Nie umarła z głodu tylko dlatego, że jej ojciec (prawdopodobnie w skrytości serca nieżywiący uwielbienia dla reżimu), zajmował się nielegalnym handlem i w najlepszych okresach pomagał skrajnie ubogim sąsiadom. Został jednak złapany i skazany na obóz pracy, z którego nie wychodziło się żywym. Pozbawione jakiegokolwiek źródła utrzymania Yeonmi, jej matka i siostra nie miały szans, by przetrwać nadchodzącą zimę. Dziewczyna pamięta, że śniła wtedy o wielkiej górze chleba, którą mogłaby jeść i jeść bez końca. We trzy były gotowe podjąć wszelkie ryzyko, by choć raz najeść się do syta.

Z piekła do piekła

Pierwsza odważyła się starsza siostra Yeonmi. Zaufała kobiecie, która organizowała przemyt ludzi do Chin. Obiecywała też pracę i możliwość utrzymania się na przyzwoitym poziomie. Yeonmi i jej matka podążyły za siostrą, wierzyły, że w Chinach znajdą lepszą przyszłość.

Kobiety padły ofiarą handlarzy ludźmi. Ich nowy „właściciel” od razu chciał skorzystać ze swoich „praw” i zgwałcić czternastoletnią Yeonmi. Matka uprosiła go, żeby wziął ją zamiast córki. Po kilku tygodniach zostały od siebie odseparowane, nie miały też żadnego znaku życia od starszej siostry. Ostatnim miejscem, gdzie mogły liczyć na pomoc był posterunek policji – ekstremalnie skorumpowani policjanci w najlepszym wypadku nie zrobiliby nic, a w najgorszym odesłaliby je z powrotem do Korei Północnej (co oznaczało pewną śmierć za ucieczkę).

Jeden z „właścicieli” Yeonmi okazał na szczęście jakieś ludzkie uczucia i widząc ciągłe przerażanie dziewczyny sprowadził z powrotem jej matkę. Po pewnym czasie zdesperowane kobiety zdecydowały się na kolejny krok – ucieczkę do Korei Południowej.

Uświadomienie

Dopiero w Korei Południowej kobiety zaczęły poznawać normalne życie. Yeomni poszła do szkoły – z bardzo małą wiedzą i bardzo dużą chęcią nadrobienia zaległości. Wszystko było dla niej nowe – to, że w innych krajach ludzie mogą oglądać dowolne filmy, że Korea Północna jednak nie jest najwspanialszym państwem na świecie, a Amerykanie nie polują na koreańskie dzieci.

Nowością było dla niej przede wszystkim to, że ciągle ktoś pyta ją o zdanie i nie istnieje jedna prawidłowa opinia, że może mieć własne hobby i ulubiony kolor. Chciała w jednej chwili dowiedzieć się wszystkiego. Czytała setki książek. Uczyła się tak dobrze, że nie tylko dogoniła rówieśników, ale i dostała się na prestiżowe studia prawnicze, na których szybko znalazła się w gronie najlepszych studentów. To jednak jej nie wystarczało. Była świadoma, jak bardzo zniewoleni i bezbronni są ludzie w Korei Północnej. Zbyt świadoma, żeby spać spokojnie.

Obecnie Yeonmi opowiada swoją historię na dziesiątkach konferencji, na które jest zapraszana. Drobna dwudziestotrzylatka głośno wzywa światowych przywódców do podjęcia zdecydowanych działań, tysiącom zwykłych, wygodnie żyjących ludzi uświadamia, co dzieje się właśnie w tej chwili, w XXI wieku w Korei Północnej. Uświadamia, że wielu Koreańczykom nie udaje się to, co udało się jej – przeżycie.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail