Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

U rodziców czy u mnie: gdzie jest moja parafia?

Udostępnij

Chcę zostać chrzestnym albo rozpocząć przygotowanie do ślubu. Od dawna jednak nie mieszkam w domu rodzinnym. Gdzie iść? Jak znaleźć swoją parafię?

Co to jest parafia?

Parafia to przede wszystkim wspólnota. Kościół jest wspólnotą ludzi w Chrystusie. Nasze życie wiary nie jest życiem wolnych elektronów, ale odbywa się we wspólnocie. Jest oczywiście indywidualne, ale nie indywidualistyczne. Nikt nie idzie tą drogą sam, ale zawsze wraz z innymi. Stąd parafia, czyli określona ludzka wspólnota, do której należymy i w której przeżywamy swoją relację z Chrystusem, który nas łączy.

Jaka parafia?

Wspólnota parafialna to najczęściej po prostu wspólnota ludzi zamieszkujących konkretne terytorium. Wioskę, dwa czy trzy miejskie osiedla, kwartał ulic. Są to tak zwane parafie terytorialne i tych jest zdecydowanie najwięcej. Zdarzają się również parafie personalne, czyli utworzone dla jakiejś specyficznej grupy wymagającej osobnego duszpasterstwa. Na przykład ze względu na język, jakim się posługują jej członkowie. To przypadek tak zwanych „polskich parafii” za granicą, na przykład w Anglii.

Gdzie jest moja parafia?

Przynależność do parafii personalnej jest w pewnym sensie deklaratywna. Należą do niej i uczestniczą w jej życiu ci, którzy chcą. Natomiast w większości przypadków – czyli w parafiach terytorialnych – wynika po prostu z faktu zamieszkania w danym miejscu. Prawo kanoniczne wyróżnia dwa rodzaje zamieszkania: stałe i tymczasowe. O zamieszkaniu stałym mówimy wtedy, gdy wprowadzam się gdzieś z zamiarem pozostania na stałe lub wprowadziłem się bez takiego zamiaru, ale od tego momentu minęło już pełnych pięć lat, a ja nadal tam mieszkam. O tymczasowym wtedy, gdy zamierzam w danym miejscu pozostać przynajmniej przez trzy miesiące lub gdy moja obecność tam faktycznie tyle już trwa. Zarówno przez zamieszkanie stałe jak i tymczasowe zyskuje się przynależność do parafii.

Wynika z tego, że można należeć jednocześnie do dwóch parafii. Na przykład w sytuacji, gdy posiadając stałe miejsce zamieszkania wyjeżdżam na przykład na roczny kontrakt, albo na studia. Mam wtedy parafię swojego stałego zamieszkania, a jednocześnie parafię pobytu tymczasowego.

Jeśli co dwa miesiące lub częściej mieszkam w nowym miejscu, ale gdzieś tam czeka na mnie chwilowo porzucony dom, to prawo kanoniczne będzie traktować mnie jako podróżnego. W takim wypadku moja parafia czeka na mnie razem z moim stałym lokum.

Jeśli jestem tułaczem, czyli kimś kto nie posiada stałego miejsca zamieszkania i nie nabył jeszcze statusu przybysza, czyli mieszkańca tymczasowego, to moja parafia i proboszcz są tam, gdzie akurat się znajduję.

Churching, duszpasterstwa i obiady u teściów

Może się jednak zdarzyć, że z naszą parafią – stałą lub tymczasową – mamy niewiele wspólnego. Powody mogą być różne – od nałogowego churchingu zaczynając, a kończąc na przynależności do jakiegoś specyficznego duszpasterstwa (choćby akademickiego), czy wspólnoty działających przy innym kościele. Chodzenie na niedzielną Eucharystię w parafii teściów, których odwiedzamy co weekend mieści się gdzieś pośrodku. Nieuchronnie powstaje tu pewne napięcie. Bo z jednej strony jest wspólnota parafialna, której jestem częścią, a z drugiej jakaś inna wspólnota, w której z tych czy innych względów faktycznie funkcjonuję. Jak to rozwiązać, aby syty był i proboszcz (często niesłusznie postrzegany jako srogi wilk) i wierna (choć brykająca na boki) owieczka?

Dać się poznać

Po prostu. Twój proboszcz ma obowiązek – nałożony na niego przez prawo kanoniczne – znać swoich parafian. Ta duszpasterska znajomość jest podstawą rozstrzygania wielu spraw w parafialnej kancelarii. Najlepiej więc dać mu się poznać. Niekoniecznie przy okazji dorocznego nalotu kolędowego, który trwa zazwyczaj siedem do dwunastu minut. Jest tyle innych lepszych momentów. By usiąść, porozmawiać, coś o sobie powiedzieć, a przy okazji poznać tego konkretnego księdza, który jest za ciebie odpowiedzialny nie tylko przed biskupem, ale przez samym Jezusem. Niechcący może się okazać, że masz ze swoją parafią więcej wspólnego niż byłbyś gotów przypuszczać.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail