Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Intymność prowadzi do miłości. #RekolekcjeLive, odc. 5

Pemaphoto/Shutterstokc
Udostępnij

Pana Boga nie ma w naszych idolach, w tym, co sobie wymyślimy, On chce być zawsze żywy, konkretny i autentyczny.

Widzimy świat coraz bardziej budzący się do życia, piękny, wiosenny, czysty, a w nas może pojawić się takie myślenie – co za absurd, staram się zdejmować przed Panem Bogiem maski, a właściwie nie mam żadnych prywatnych objawień, ta intymność z Bogiem mnie gryzie, ta intymność mnie swędzi;

Wchodząc w intymność z Bogiem, dopuszczając Boga do nas samych, myślimy sobie: nie nadaję się do tego, żal mi siebie, nic mi nie wychodzi.

Brak wizji, brak szczególnych znaków Jego obecności, nie jest szczególnym znakiem na to, że Bóg brzydzi się mną i nie chce mieć ze mną kontaktu. Jest dokładnie odwrotnie.

Nie jestem jakimś gorszym sortem katolika, tylko dlatego, że nie mam mistycznych objawień.

Bóg bardzo realnie patrzy na nas i na nasze życie. On wcale nie uwielbia ogółu, nie cieszy się sloganową wizją katolika, ale patrzy na konkret. Czymś bardzo realnym, co przeżywamy, nie są wcale fajerwerki, ale właśnie twarde, konkretne życie, które jest połączone z naszym powołaniem i krzyżem. Odkrywanie w tym, z czym sobie nie dajemy rady Boga, jest naszą siłą.

Nie da się wejść w intymność na zasadzie: „Kocham Boga, kocham wszystkich ludzi, kocham cały świat”. To nie wystarcza. Bóg kocha szczegóły, bo przez nie dociera do naszego życia. Dobrze, kochasz wszystkich ludzi, ale dlaczego nie kochasz swojej koleżanki z pracy, tylko ciągle o niej plotkujesz? Wyjaśnij mi to, porozmawiajmy o tym.

Kiedy nie wiemy, jak zacząć, Kościół daje nam Maryję. Wiem, że najczęściej kojarzymy ją z bliżej nieokreśloną słodkością, ale spójrzmy na nią oczami realisty. Propozycja Boga wywraca jej życie do góry nogami. Ale nie to jest najważniejsze. Maryja, zanim się zgodzi, po prostu stawia Bogu pytanie o sposób, w jaki się to stanie. W tym pytaniu nie łapie Boga za nogi, tylko Boga ściąga na ziemię.

My często, jak nas Pan Bóg nie wysłuchuje, mówimy: dlaczego do mnie nie mówisz; jak nas wysłuchuje, mówimy: dlaczego to takie trudne słowa, chciałem być księdzem, ale żeby było aż tak ciężko? Modliłem się o małżeństwo, ale czemu to jest takie trudne?

Pierwszą reakcją, pokazującą nam, że Pan Bóg się do nas zbliża, jest nasz bunt.

Ogólniki są bardzo ulotne – nie można kochać całego świata, bo nagle coś się wydarzy i okaże się, jaka jest jakość naszej relacji z Bogiem.

Nikt z nas nie jest doskonały, ale każdy z nas, kto próbuje spotkać Pana Boga, zacznie Go doświadczać. A tym miejscem jest nasz własny krzyż. W tym właśnie krzyżu Pan Bóg bardzo konkretnie chce się z nami spotkać.

Tak, jak z Maryją. Ona nie buntuje się przed tym, ale stara się szukać Jego woli.

Długo nie rozumiałem, co znaczy słowo uwielbiać Pana Boga. Wydawało mi się, że to ekstremalne oderwanie od rzeczywistości. A uwielbiać to znaczy zobaczyć Jego miłość w tej sytuacji, którą właśnie przeżywamy. „Pokaż mi namacalnie, konkretnie, gdzie Ty jesteś w tej sytuacji, gdzie Cię mogę znaleźć” – te proste słowa pokazują nam, czym jest intymność z Panem Bogiem.

Jezus jest na tym krzyżu, który Ty przeżywasz i nie pozwoli, żeby krzyż stał się dla nas piekłem na ziemi. On pomaga nam go nieść.

W bliskości Maryi i Jezusa jest konkret, nie ma męczeństwa na siłę, ale jest miłość, która wręcz eksploduje. A więc, kiedy czujesz się sfrustrowany, zgorszony samym sobą, to pamiętaj, że Maryja jest nam dana właśnie w takich hardcorowych sytuacjach.

Zadajmy sobie pytanie – czy jest w Bogu, w tym, co On do mnie czuje, coś tak konkretnego, co może stać się fundamentem mojego życia? Wtedy zaczniemy pytać, gdzie możemy Go znaleźć. Wtedy ten krzyż, cała ta powierzchowność, zostanie przemieniona przez miłość. Bo taki jest sens naszej intymności z Bogiem. Ona nas prowadzi do miłości. Nie taką sztampową z komedii romantycznych, ale prawdziwą.

Jeśli masz wątpliwości, kiedy drażnisz się samym sobą, to dobrze, to znaczy, że żyjesz, że nie jesteś mumią. I może im trudniejsza ta relacja, tym bardziej autentyczna. Przez te sytuacje chce mówić do nas Jezus. To też jest droga do znalezienia intymności – z Tobą i ze mną.

On nie patrzy na nas naszymi oczami. Bo Pana Boga nie ma w naszych idolach, w tym, co sobie wymyślimy, On chce być zawsze żywy, autentyczny i inny.

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail