Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Po 5 miesiącach wybudza się ze śpiączki i poznaje swojego synka

Cesar Bannon/Facebook
Udostępnij

Głęboko wierząca rodzina kobiety modli się gorliwie i nie traci nadziei.

Kiedy siedzi się przy łóżku ukochanej osoby, która jest w śpiączce, trudno jest wyobrazić sobie coś radośniejszego niż jej powrót do świadomości i wyjście z tak smutnego i niepewnego stanu. Dla rodziny Bannan z Argentyny pierwsze sygnały wybudzania ich kochanej Amelii były jednak jeszcze bardziej niezwykłe. Nareszcie mogli zapoznać ją z jej maleńkim synkiem Santino.

Amelia była oficerem policji w mieście Misiones w północno-wschodniej Argentynie, kiedy w listopadzie uległa tragicznemu wypadkowi samochodowemu – podaje portal Clarín. Choć uczestniczyło w nim kilka osób, to właśnie ona ucierpiała najbardziej. Sytuacja była tym bardziej dramatyczna, że Amelia wówczas była w piątym miesiącu ciąży. Po wypadku zapadła w śpiączkę. W cudowny sposób jej dziecko przetrwało – mogło pozostać w łonie matki i narodzić się później.

Brat Amelii, César rodzinę i przyjaciół informuje o stanie swojej siostry na Facebooku. Prosi o modlitwy, a jego trwanie w nadziei jest bardzo inspirujące. „Proszę, módlcie się za Amelię Bannan” – napisał w poście po tym, jak uległa wypadkowi. „Jej życie jest w rękach Boga”.

W kolejnym miesiącu w Wigilię Bożego Narodzenia przyszedł na świat syn Amelii, choć ona sama dalej pozostawała w śpiączce. „Bóg wysłuchuje naszych modlitw” – pisał Cesar na Facebooku, informując o narodzeniu małego chłopca. Chociaż urodził się w 34 tygodniu i ważył niecałe 2 kg, Santino Gabriel jest zdrowym dzieckiem.

Rodzina Amelii opiekuje się nim, często przynosząc go do szpitala, by mógł mieć fizyczny kontakt ze swą mamą.

Od niedawna policjantka zaczęła odpowiadać na sygnały zewnętrzne i nawiązywać kontakt. „To odmieniło nasze serca” – napisał jej brat Cesar, wyjaśniając, że Amelia reaguje na pytania i porusza swoim ciałem. Chociaż nie dawała żadnego znaku, że wie, kim był mały Santino, przytulała go tak mocno, jak tylko potrafiła. Mały chłopiec podskakiwał w tym czasie na ciele swojej mamy.

„[To] całkowicie przemieniło nasze życie od tej pory” – mówił Cesar, nie tracąc swojego pięknego, pełnego nadziei ducha. Od tego czasu Amelia zaczęła także rozpoznawać swoich najbliższych, którzy dalej okazują entuzjastyczną wdzięczność za jej powrót do zdrowia.

„Przede wszystkim dziękujemy Bogu” – napisał Cesar, wyrażając swoje przekonanie, że postępy w leczeniu jego siostry to cud.

„Dziękujemy, Ameryko Południowa, za modlitwę”.

Oczywiście, walka o zdrowie Amelii wciąż trwa. Dalej dostosowuje się do swojego życia po przeszło pięciu miesiącach nieświadomości. Wzruszająca jest jednak obserwacja tych wszystkich emocji oraz serdecznej wdzięczności jej rodziny za każdy mały krok naprzód, który dziewczynie udaje się wykonać.

W całym tym trudnym okresie próby warto zwrócić uwagę na niezmienną nadzieję rodziny i jej niezaspokojoną wdzięczność Bogu – to one są tak inspirujące.

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail