Aleteia

To nie moja wina, ale moja odpowiedzialność

Udostępnij

Przerzucanie odpowiedzialności to tak naprawdę obarczanie innych winą.

To przez niego. To Twoja wina. To przez nią. Łatwo obwiniamy i obarczamy innych odpowiedzialnością za problemy, które nas spotykają. Mechanizm ten znany jest od początków istnienia ludzkości. Adam i Ewa też go stosowali. Adam obwinił Ewę i Boga za swój grzech (Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem), a Ewa węża (Wąż mnie zwiódł i zjadłam).

Być może czytasz to i myślisz – ale to nie moja wina, że mąż wybucha gniewem, żona jest rozrzutna, ojciec pije lub bliscy nie robią nic w domu i zostawiają wszystko na mojej głowie. I masz rację. To nie musi być Twoja wina. W gruncie rzeczy mówienie o winie jest bez sensu, ponieważ prowadzi do osądzania, a ono nic nie zmienia. Może poza tym, że łechce Twoją pychę i pozwala Ci poczuć się lepszym, bardziej sprawiedliwym itd.

Zamiast o winie, chciałabym dziś z Tobą porozmawiać o odpowiedzialności. Często nie masz za dużego wpływu na to, że w Twoim życiu pojawią się jakieś problemy czy trudności. To, na co masz stuprocentowy wpływ, to sposób, w jaki zareagujesz.

Jeżeli ktoś reaguje gniewem z byle powodu, to powinien nad tym popracować, skorzystać z profesjonalnej pomocy. To jego odpowiedzialność. Twoją jest to, czy godzisz się na takie jego/jej zachowania, czy nie.

Możesz w cichości i poczuciu krzywdy znosić czyjś atak gniewu, ale możesz również powiedzieć: Nie będę z Tobą rozmawiać, dopóki się nie uspokoisz. I wyjść z pokoju. Masz moc, aby postawić granice, aby się nie zgodzić na bycie traktowanym w taki sposób.

Prawda jest taka, że dostajesz to, na co się godzisz. I to jest ten kawałek rzeczywistości czy problemu, za który możesz, a wręcz jesteś wezwany, aby wziąć odpowiedzialność.

Pamiętam historię, którą opowiedziała mi jedna z moich klientek – Basia. Narzekała ona, że w pracy szef często krytykuje przygotowane przez nią materiały, każe je zmienić, ale jak ona czyni poprawki to i tak on jest niezadowolony. Basia tak naprawdę nie wiedziała, co ma zrobić, aby materiały zostały zaakceptowane. Zawsze w końcu szef je podpisywał, ale Basia nie wiedziała według jakiego klucza je przygotowywać, aby nie było poprawek. Nie umiała ustalić żadnej reguły, a to wywoływało w niej poczucie niepewności i stres.

Na początku przyjmowała bierną postawę, narzekała, złościła się, ale nie konfrontowała się z szefem. W pewnym momencie zrozumiała, że co prawda nie ma wpływu na „czepialstwo” szefa, ale jest taki fragment tej sytuacji, za który może wziąć odpowiedzialność.

Następnym razem, gdy przygotowała dokumenty, a szef je jak zwykle skrytykował, poprosiła go o wskazanie konkretnie, co ma zmienić. Szef starał się ją zbyć, ale konsekwencja Basi w zadawaniu pytań i proponowaniu rozwiązań spowodowała, że w końcu uzgodnili listę poprawek. Gdy ponownie przedstawiała już zmodyfikowany materiał, szef swoim zwyczajem zaczął kręcić głową i twierdzić, że jednak mu to nie pasuje. Wtedy Basia odwołała się do wcześniejszych ustaleń. Efekt? Musiała nanieść jeszcze kilka poprawek, ale wiedziała konkretnie, co i jak ma zostać zmienione.

Basia nie miała wpływu na to, że szef zmieniał zdanie i czepiał się szczegółów. Jednak mogła wziąć odpowiedzialność za swoje reakcje na jego postępowanie. Mogła sie złościć, czuć sfrustrowana i obwiniać szefa lub konfrontować szefa z jego niekonsekwencją we wskazywaniu poprawek. Gdy wzięła odpowiedzialność za swój kawałek problemu, poczuła się lepiej i w pewnym stopniu odmieniła sytuację.

Tak samo Ty, niezależnie od tego, z jaką sytuacją się borykasz, możesz obwiniać innych lub zobaczyć, co jest w obszarze Twojej odpowiedzialności, na co masz wpływ i podjąć działania.

Zwróć uwagę na swoje myśli. Gdy coś nie dzieje się tak, jakbyś tego sobie życzył, jakie myśli się pojawiają? Szukasz winnych? Przerzucasz odpowiedzialność? Czujesz się bezsilny, a może szukasz rozwiązań?

Jeżeli jesteś przygnębiony z powodu jakiegoś problemu czy zdarzenia, pomyśl co możesz zrobić, na co masz wpływ? Przyjrzyj się, czy swoją biernością nie przyczyniasz się do pogłębienia tego stanu rzeczy? A jeżeli zobaczysz, że też masz swój udział w powstaniu tego problemu (nawet niewielki), to odrzuć poczucie winy, a zamiast niego weź odpowiedzialność za swój obszar wpływu i zacznij działać.