Aleteia

To, jak masz na imię, ma znaczenie!

Udostępnij
Komentuj

„To, co zowiem różą, pod inną nazwą równie by pachniało” – nie do końca zgadzam się z Szekspirem. Gdybym była taką Anią czy Asią, nie Martą, śmiem twierdzić, że jednak byłabym inną osobą.

Kiedy byłam małą dziewczynką, nie przepadałam za swoim imieniem. Wokół były Kasie, Anie i Madzie. A między nimi taka Marta. „Martusia” – strasznie długo i jakoś tak nienaturalnie. Nie słyszałam raczej takiej formy. Rodzinna anegdota opowiada, że kiedy się urodziłam (a byłam pierwszym dzieckiem), moi rodzice nie bardzo mieli pomysł, jakie dać mi imię. Podobno tata poszedł w końcu do Urzędu Stanu Cywilnego, gdzie trzeba zgłosić narodziny dziecka i wybrał imię trochę na chybił trafił. (Dlatego też otrzymałam tylko jedno. Pozostałe moje rodzeństwo, zaczynając już od młodszej o rok siostry, otrzymało po dwa).

Zatem Marta. Zero zdrobnień, w konsekwencji chyba też jakieś takie twarde – jak sylaby w moim imieniu – podejście do rzeczywistości. Nie przypominam sobie – może poza momentami zapadnięcia w książkę, co pewnie poświadczyłaby moja mama – jakiegoś snucia marzeń na jawie, romantycznych uniesień, dziewczyńskich melancholii i egzaltacji. Byłam raczej chłopczycą. Przebojem szłam przez szkołę, lubiłam, kiedy rzeczy działy się jakoś pod moje dyktando, kiedy inni mnie słuchali. Sporo tych cech zresztą dostrzegam w sobie do dziś. Czy byłoby tak samo, gdybym nosiła miękkie, dziewczęce imię? „To, co zowiem różą, pod inną nazwą równie by pachniało” – nie do końca zgadzam się z Szekspirem. Gdybym była taką Anią czy Asią, nie Martą, śmiem twierdzić, że jednak byłabym inną osobą.

Ze swoim imieniem zaczęłam się oswajać w czasach liceum. Po pierwsze dlatego, że nastolatki już niekoniecznie chcą, by zwracać się do nich w super pieszczotliwej konwencji. Po drugie, dostałam ksywkę związaną z moim imieniem, która okazała się takim strzałem w dziesiątkę, że do dziś dawni licealni znajomi i przyjaciele, a także rodzina i najbliżsi w taki sposób się do mnie zwracają.

A poza tym zaczęłam odkrywać, że przymioty św. Marty, mojej patronki, są takie… moje. Marta to ta, która troszczy się o wiele, choć wszyscy pamiętamy, że mogłaby o mniej. Cóż, też to w sobie dostrzegam. Ogarniacz chaosu – mówią o mnie niektórzy. Niebezpodstawnie. Ale Marta to także ta, która dba o swoje otoczenie, to pani, władczyni, a jej postawa obrazuje nasze polskie „gość w dom, Bóg w dom”.

Kiedy uświadamiasz sobie, jak wiele cię łączy ze swoim patronem, sprawy przybierają zupełnie inną perspektywę. Dziś nie widzę w tym żadnego przypadku. Tata nie mógł wybrać dla mnie lepszego imienia.

To moje uzewnętrznienie spowodowane jest dyskusją nad modnymi imionami. Noworodki często otrzymują je ze względu na jakieś fascynacje bohaterami masowej wyobraźni. Dobrze jeszcze, jeśli to np. wysyp Adamów po sukcesach Małysza. Ale co, kiedy w jednej ławce w szkole spotykają się Jan i… Brajan? Albo rodzice zaczynają się zastanawiać, czy imię ich córki powinno być zapisane jako Jessica, Dżessika czy Dżesika? Nadanie imienia ma siłę.

To nie tylko sprowadzenie tyle co urodzonego jakiegoś „ja” do nazwy własnej, wyodrębnienia z ogółu społeczeństwa. To także pewne życzenia wypowiedziane pod adresem dziecka. Wydaje się, że chyba czasem o tym zapominamy biorąc pod uwagę jedynie „a jak to będzie brzmiało z nazwiskiem?” (choć i to argument niebanalny).

W końcu Mirosław i Sławomir mają chwalić pokój, Agata oznacza dobra, Beata – błogosławiona, a Dawid to dowódca i opiekun. Ponadto przywołując imiona świętych i błogosławionych, czerpiemy też z ich postawy. To dlatego otrzymanie sakramentu bierzmowania czy złożenie ślubów zakonnych wiąże się z wyborem nowego imienia – imienia patrona, który odtąd jest nam dodatkową pomocą, ale i zobowiązaniem.

Trochę się spodziewam, że niebawem w piaskownicy co druga dziewczynka to będzie Klara. Prócz tego, że to urocza córeczka państwa Lewandowskich, pamiętajmy jednak, że Klara to jasna, czysta, sławna. To patronka hafciarek, bieliźniarek, chorych na oczy, a także radia i telewizji. Polecam. I potwierdzam – wybór imienia ma znaczenie w naszym życiu. Ja imię Klara wybrałam do bierzmowania.

Udostępnij
Komentuj
Ten artykuł jest otagowany:
imiępatron
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail