Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

2019 bez Aletei? Z Tobą damy radę!      WESPRZYJ NAS

Aleteia

Tego wiersza o Polsce uczyły się dzieci na drugim końcu świata. Obowiązkowo!

Generał Fukushima na tle warszawskiej starówki
Wikipedia
Udostępnij

Jest na ziemi taki kraj, bardzo zresztą odległy, gdzie dzieci uczyły się w szkole wierszyka o Polsce.

„Gdzieniegdzie widać resztki świetności i ruiny kamiennych ogrodzeń” – w takich to niezbyt łaskawych słowach opisuje polską prowincję jedna ze znanych żołnierskich pieśni. Że co, że jakoś niezbyt znana? Znana, znana, tyle że w wojsku… w Japonii. Do 1945 r. uczyły się jej nawet obowiązkowo japońskie dzieci.

Na 42 lata przed tym, gdy w swoją niezwykłą podróż poślubną wyruszyli państwo Bujakowscy, na podobnie szaleńczą wyprawę z Europy na Daleki Wschód zdecydował się pewien japoński wojskowy. Środkiem transportu miał być jednak w tym wypadku… koń. 12 czerwca 1893 r., po 487 dniach w siodle, ówczesny major Yasumasa Fukushima zameldował się we Władywostoku. Z Berlina miał do przejechania ok. 15 tys. km.

Fantazyjny wyczyn Fukushimy zainspirował poetę Ochiaiego Naobumiego do napisania poematu „Kiba ryokō” („Podróż na koniu”), w którym znalazł się wiersz „Pōrando kaiko” („Wspomnienie Polski”). Historia naszego, zniewolonego wówczas narodu miała być dla Japończyków przestrogą w myśl zasady, że „pycha kroczy przed upadkiem”. Losy Cesarstwa Japonii w kolejnych kilkudziesięciu latach pokazują, że była to przestroga niezbyt skuteczna. Ale też ówczesny upadek naszego narodu nie był tak ostateczny jak się Fukushimie wydawało. 😉

Tutaj możecie posłuchać tego utworu:

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail
2019 bez Aleteia.pl? Nie musi tak być!

Wierzę, że Aleteia.pl stała się dla Ciebie ważnym miejscem w Internecie i że nie wyobrażasz sobie, by nagle miała zniknąć. Niestety, w 2019 roku możemy liczyć na zdecydowanie mniejsze wsparcie ze strony zagranicznych katolickich sponsorów i inwestorów. Ta sytuacja sprawiła, że istnienie Aleteia.pl – która, paradoksalnie, rozwija się z sukcesami – stanęło pod znakiem zapytania. Bardzo potrzebujemy Twojej pomocy, bo bez niej nie damy rady kontynuować naszej misji ewangelizacyjnej.

Z Tobą damy radę!