Aleteia
sobota 24/10/2020 |
Św. Antoniego Marii Clareta
Styl życia

Grzegorz Łapanowski dla Aletei: Tylko Bóg zapewnia szczęście

Grzegorz Łapanowski

EAST NEWS

Małgorzata Bilska - publikacja 15.06.17

Wartością, przez którą kiedyś patrzyłem na świat jak przez pryzmat, było jedzenie. Jeśli wartością staje się wiara, całe życie zmienia swój charakter.

Małgorzata Bilska: Kto gotował u Ciebie w domu, mama czy tata?

Grzegorz Łapanowski*: Mama. Z Taty czasem się śmiejemy, bo miał w repertuarze tylko jedną sałatkę, pomidorową. Nie wiem, czy jej nie odziedziczył po swoim tacie… W sezonie kroił pomidory w nierówną kostkę, cebulę – podobnie, dodawał pieprz, sól, cukier, kropelkę octu, olej – i gotowe. To był taki jego rarytas. My oboje z siostrą pomagaliśmy mamie. Tak zostało do dzisiaj. Żeby było śmieszniej, mój ojciec, który skończył 60 lat, niedawno zaczął sam gotować.

Wiele dzieci pomaga mamie w przyrządzaniu potraw. Jak to się stało, że zacząłeś gotować zawodowo?

Dużo podróżowałem z rodzicami, głównie po Europie. Jadaliśmy w różnych miejscach. W Holandii – holenderskie sery, w Belgii – mule, we Francji – jakieś dziwne rzeczy. Zawsze bardzo lubiłem dobrze i dużo zjeść. Byłem – dodam – aktywnym dzieckiem. Lubiłem też gotować i już w liceum chciałem iść na studia gastronomiczne. Dużo wtedy gotowałem dla znajomych. Rodzice nie chcieli się jednak na to zgodzić. W humanistycznej rodzinie to był pomysł dość abstrakcyjny. Poszedłem więc na nauki polityczne, ale zacząłem gotować w restauracji. Momentem przełomowym było chyba zobaczenie Roberta Makłowicza w telewizji. W krótkich spodenkach grillował krewetki. Pomyślałem: skubany, ale ma fajną robotę, ja też tak bym tak chciał!

Wcześniej (mając 21 lat) prowadziłem już program kulinarny w studenckim radiu PDD FM w Szczecinie. Tam zdałem sobie sprawę, że właściwie nic nie wiem na temat kulinariów. Zacząłem kupować książki kucharskie i szybko się okazało, że to intrygująca dziedzina.

Kiedy rozmawialiśmy przez telefon, przywitałeś się ze mną słowami „Szczęść Boże”. Bardzo mnie to ujęło. Wielu młodych ludzi wstydzi się przyznawać do Boga, a Ty nie.

Pochodzę z niezbyt wierzącej rodziny, choć chodziłem na lekcje religii. Ale miałem w życiu kilka „zwrotów akcji”, które zbliżyły mnie do Kościoła i do Boga. Jeden z ważniejszych wydarzył się, jak byłem w Stanach Zjednoczonych. Miałem 19 lat, to był dla mnie dość trudny czas. Zacząłem się dużo modlić i prosić Pana Boga o znak. O dowód, że istnieje. I przyszedł! Byłem niedowiarkiem, mamy czasem takie chwile zwątpienia.




Czytaj także:
Kuchenne przemyślenia. Niebo pomiędzy garnkami

Ja wątpliwości co do tego, że Bóg jest, nie mam najmniejszych, bo realnie, fizycznie, namacalnie, poczułem wtedy Jego obecność. Od tamtego czasu zacząłem wierzyć, było natomiast kilka momentów, że się w życiu pogubiłem. Zapomniałem o Nim na jakiś czas. Na szczęście On mi o sobie sam przypomniał.

Od 2-3 lat mam świadomość, że najważniejszym celem i sensem naszego życia jest realizacja tego, co Jezus powierzył nam na ziemi. Co jest naszym obowiązkiem, misją, a trochę – wyzwaniem. To też przepiękna przygoda, którą warto podjąć… Mam poczucie, że my ludzie naprawdę możemy dużo zdziałać. To znaczy głównie On działa, a my (śmiech) jesteśmy jakby „wykonawcami” Jego woli.

Mówisz o najważniejszych pytaniach egzystencjalnych.

Uważam, że pytanie o sens jest jednym z kluczowych, a codzienna ucieczka przed odpowiedzią na nie jest, na dłuższą metę, mordercza. Nie można przekreślać najważniejszego pytania, z którym budzimy się co rano. Drugie ważne pytanie: Dokąd idę? I jeszcze: Czego ja chcę? Kim chcę być? Kim będę, kiedy skończę 50 lat? Ktoś mnie o to kiedyś zapytał i nagle spostrzegłem, jak jestem pogubiony. Na jak złej drodze się znajduję. Wtedy dopiero się zatrzymałem.

Może najważniejsze pytania, w tym to o sens, warto zadać Bogu Ojcu? I dać Mu szansę, żeby odpowiedział. Ty to zrobiłeś i doświadczyłeś Jego przekonującej obecności, co zmieniło Twoje życie.

Jest bardzo prawdziwe zdanie w Ewangelii: „Szukajcie, a znajdziecie” [Mt 7,7]. O Jezusie słyszał każdy, ale albo chce się Go znaleźć, albo nie. Długo nie zdawałem sobie sprawy, że wartości, które niesie ze sobą religia katolicka, są niezwykle funkcjonalne, przydatne w życiu codziennym.

Poznałem znaczenie słowa pokora. Nie wiem, jak potoczyłaby się moja kariera zawodowa, gdybym miał pokorę od początku. Nie miałem jej – nawet za grosz. Teraz odkrywam, czym ona jest. I wcale nie mówię, że ją mam. Wiem, że jest potrzebna, uczę się jej.

Są natomiast takie wartości katolickie, jak: monogamia, rodzina, mówienie prawdy, dobro – szeroko pojęte i miłość, które są mi bliskie. Wartością, przez którą kiedyś patrzyłem na świat jak przez pryzmat, było jedzenie. Jeśli wartością staje się wiara, całe życie zmienia swój charakter.

Wstajesz rano i pierwsze, co robisz, to się modlisz… Idziesz do szkoły czy do pracy –  też się modlisz. To nie jest tak, że nie ma czasu, w każdej chwili można się modlić. Wtedy pojawia się poczucie bezpieczeństwa; szczęście i sens. Tylko Bóg je zapewnia, o czym kiedyś nie wiedziałem.

*Grzegorz Łapanowski – kucharz z pasją, znany z programu kulinarnego „Top Chef”. Pomysłodawca „Szkoły na widelcu” – projektu edukacyjnego skierowanego do szkół i przedszkoli, autor książek kulinarnych.


Bigos z bezdomnymi

Czytaj także:
Co Wojciech Amaro robi w kuchni kapucynów?

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
kuchniapasjapracawiara
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
RĄCZKA NIEMOWLAKA
Marta Brzezińska-Waleszczyk
Byłam świadkiem 45 minut życia. To była lekcj...
Katolicka Agencja Informacyjna
Papież: „To najgorsza zniewaga, jaką można wy...
MASS,YOUNG CHILD
Anna O'Neil
List do rodziców, którzy zabierają na mszę sw...
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
OJCIEC SERAFIM
Łukasz Kobeszko
Przepięknie śpiewa i modli się w języku Jezus...
Bluźniercze graffiti na murze kościoła
Lucandrea Massaro
Wypisali proaborcyjne grafitti na kościele. R...
BEZDOMNY JEZUS
Katolicka Agencja Informacyjna
Wezwali policję do bezdomnego, a tam Jezus
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail